skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Zdrowie

Optometrysta – specjalista od korekcji i diagnozowania wad wzroku Kamila Wiśniewska

Kiedy bolą nas oczy albo mamy problem z widzeniem, najczęściej myślimy o wizycie u okulisty. Tak naprawdę niewielu z nas wie, że wśród ekspertów zajmujących się ochroną i zdrowiem naszych oczu jest także optometrysta. By wyjaśnić, czym się zajmuje ten specjalista i jak może nam pomóc, zaprosiłam do rozmowy ekspertkę w tej dziedzinie, Karolinę Żaglewską, która w Warszawie z powodzeniem prowadzi swój gabinet.

Kamila Wiśniewska: Okulista, optometrysta, ortoptysta, kontaktolog… Jak nie zgubić się w gąszczu nazewnictwa i trafić do odpowiedniego specjalisty?
Karolina Żaglewska: Rzeczywiście specjalistów zajmujących się narządem wzroku jest kilku i w tym nazewnictwie można się zgubić. Optometrysta, ortoptysta – nie dziwię się, że pacjenci są zdezorientowani. Większość z nich przyzwyczajona jest do badania wzroku u lekarza okulisty, i to jest najbardziej znany w społeczeństwie specjalista od ochrony wzroku. Oczywiście badania te są konieczne, do tego zalecane są – profilaktycznie – co najmniej raz na dwa lata u każdego, niezależnie od tego, w jakim jesteśmy wieku, i czy borykamy się z jakimś problemem okulistycznym (mogą być oczywiście zlecane częściej, ale nie rzadziej niż raz na dwa lata). Diagnostyka okulistyczna polega na „poszukiwaniu chorób”, czyli okulista ogląda gałkę oczną z zewnątrz – przy użyciu lampy szczelinowej, czyli specjalnego mikroskopu. Przy pomocy odpowiednich soczewek może zajrzeć także na dno oka. To wszystko służy wykryciu ewentualnych schorzeń tego narządu. Okulista, jako specjalista chorób oczu, może także, jeśli wykryje jakieś nieprawidłowości, przepisać receptę, zlecić dodatkowe badania bądź konieczne zabiegi okulistyczne. Optometrysta – jak sama nazwa wskazuje, mierzy układ wzrokowy, zajmuje się pomiarami wady wzroku, pomiarami widzenia obuocznego (współpracy jednego oka z drugim) i przepisuje (jeśli jest to konieczne) korekcję okularową, kontaktową czy ćwiczenia wzroku. Podsumowując: okulista zajmuje się chorobami, gałką oczną jako narządem, a optometrysta – widzeniem (jego poprawianiem poprzez korekcję, pomoce dla osób słabowidzących czy ćwiczenia itp.). Optyk to rzemieślnik, który wykonuje okulary na zlecenie optometrysty (bądź okulisty). Ortoptysta, już wcześniej przeze mnie wspominany, zajmuje się ćwiczeniami wzrokowymi Należy zauważyć, że kompetencje ortoptysty i optometrysty się zazębiają i może to wprowadzić niemałe zamieszanie wśród pacjentów. Są optometryści, którzy specjalizują się w terapii widzenia, ortoptyści także zajmują się terapią widzenia, terapią zeza, niedowidzenia i innymi zaburzeniami. Kontaktolog zaś to specjalista, który po prostu dobiera soczewki kontaktowe. Może nim jednak być także okulista i optometrysta, ponieważ jedni i drudzy w programie swoich studiów mają dział roboczo nazwany „soczewkami kontaktowymi”. Kontaktologia to niejako konkretna specjalizacja.

Okulista zatem ma najszerszy wachlarz specjalizacyjny, a kontaktolog najwęższą specjalizację?
Tak to wygląda. Lekarz okulista jest lekarzem, który zwyczajowo zajmuje się chorobami narządu wzroku, ale także może nam zbadać wzrok i dobrać soczewki kontaktowe.

Skąd zatem rozróżnienia na tyle wąskich specjalizacji, skoro lekarz okulista, przynajmniej teoretycznie, może kompleksowo pochylić się nad moim wzrokiem?
Zdecydowanie powinniśmy wybierać specjalistę, który w danym momencie jest nam potrzebny. Badanie optometryczne i badanie okulistyczne mocno się od siebie różnią: używanym w gabinecie sprzętem, czasem badania. Wizyta okulistyczna zazwyczaj trwa kilka razy krócej niż badanie optometryczne, które w moim gabinecie zajmuje zazwyczaj ok. godziny. Optometryści wykonują bardziej dogłębne badania, jeśli chodzi o wadę wzroku i widzenie obuoczne, co jest niezwykle istotne przy przepisaniu właściwej korekcji.

To kiedy wybrać się do optometrysty, a kiedy do okulisty?
Jeśli czujemy, że potrzebujemy okularów, wiemy, że nie widzimy tak dobrze jak rok temu. Powodem do wizyty mogą też być mniej oczywiste dolegliwości: zmęczenie przy czytaniu, wieczorami, po pracy. Wówczas najlepiej udać się do optometrysty. Jeśli natomiast budzimy się rano z bolącym, zaczerwienionym okiem bądź z wysiękiem ropnym czy opuchnięciem, wówczas zdecydowanie konieczna jest wizyta u lekarza okulisty. Tylko ten specjalista zaordynuje nam odpowiednie leczenie i przepisze lekarstwa (myślę, że warto tutaj wspomnieć, że ze specjalistów „od oczu” tylko okulista ma prawo przepisać receptę, którą będziemy mogli zrealizować w aptece). Badanie kontrolne dna oka (bo np. wiemy, że w rodzinie występują zachorowania na jaskrę czy zaćmę i powinniśmy tę kwestię kontrolować) także wykonujemy u lekarza okulisty.

Czy optometryści rywalizują o pacjentów z okulistami?
Te dwa zawody istnieją równolegle, współpracują też ze sobą. W zasadzie niezależnie od siebie w uzasadnionych przypadkach powinno się odwiedzać i jednego specjalistę, i drugiego.

Czy wizytę u optometrysty mogę odbyć w ramach świadczenia zdrowotnego NFZ?
W tej chwili niestety nie ma refundacji wizyt optometrycznych. Zapewne wynika to z braku regulacji zawodu optometrysty w Polsce. Oznacza to małe zamieszanie dla pacjentów, bo optometrystą może w zasadzie nazwać się każdy. Nie ma regulacji prawnych, które nakazywałyby „legitymowanie” się odpowiednimi dyplomami z optometrii czy uprawnieniami. Podobna sytuacja ma miejsce także wśród innych zawodów. To niekorzystna sytuacja dla pacjentów, bo trudno się zorientować, czy naprawdę mamy do czynienia ze specjalistą, czy kimś, kto do takiego miana pretenduje… np. zaledwie po kursie weekendowym.

Jak zatem zweryfikować dobrego optometrystę?
Jedyną kwestią, którą w zasadzie pacjent jest w stanie sprawdzić, to dyplom ukończenia odpowiednich kierunkowych studiów (z optometrii). Nigdy nie obrażam się, kiedy pacjent pyta o moje wykształcenie (zresztą dlatego też moje dyplomy zdobią ściany mojego gabinetu). Doceniam świadomych pacjentów, którzy wiedzą, czego chcą i chcą być pewni najwyższej jakości konsultacji.

Gdzie znaleźć dobrego specjalistę tej specjalizacji?
Polskie Towarzystwo Optometrii i Optyki kilka lat temu wprowadziło numer optometrysty. Jego nadanie nie jest niezbędne dla prowadzenia gabinetu optometrycznego, ale jest on nadawany właśnie na podstawie przedłożonego dyplomu [gabinety specjalistów można znaleźć na tej stronie: http://www.ptoo.pl/czlonkowie-ptoo/ – przyp. red.].

Kto najczęściej odwiedza Pani gabinet?
Staję się trochę optometrystą od trudnych przypadków (śmiech), bo rzadko na wizytę przychodzą pacjenci ze standardowymi potrzebami. Często trafiają do mnie osoby z wysoką krótkowzrocznością, wysokim astygmatyzmem, słabowidzące czy osoby z zaburzeniem widzenia obuocznego, które dopiero jako dorosłe dowiadują się, że mają np. zeza. Często to też pacjenci, którzy szukają pomocy, kolokwialnie mówiąc, chodząc od gabinetu do gabinetu. Staram im się wówczas poświęcić maksymalnie dużo czasu i znaleźć rozwiązanie ich problemu z narządem wzroku.
Co z wiedzą Polaków na temat Pani zawodu? Gdyby nie fakt, że moim miejscem pracy jest PZN, nie wiem, czy wiedziałabym, że wśród specjalistów od oczu istnieje także optometrysta.
To prawda. W Polsce wciąż jest mała świadomość dotycząca zawodu optometrysty, choć muszę przyznać, że to się z roku na rok zmienia – na plus. Coraz więcej trafia do mnie pacjentów odesłanych od lekarzy okulistów, którzy wprost mówią, że nie zajmują się np. doborem szkieł korekcyjnych. Że to nie jest ich specjalizacja. Polskie Towarzystwo Optometrii i Optyki prowadzi też coraz więcej akcji wśród pacjentów, które mają za zadanie zwiększanie tej świadomości. Co roku organizowana jest np. akcja badań przesiewowych z okazji Światowego Dnia Wzroku [przypada on na 10 października – przyp. red.], które wykonują właśnie głównie optometryści. Z jednej strony ma to na celu oczywiście znalezienie pacjentów, którzy nie wiedzieli, że borykają się z jakimiś problemami z widzeniem, z drugiej – akcja bardzo dobrze zapoznaje ze specjalistą. Zainteresowani mają okazję z nim porozmawiać, rozwiać swoje wątpliwości, zadać mu pytania.

Wracając do specyfiki zawodu optometrysty. Jak wygląda badanie optometryczne i dlaczego trwa tak długo?
Badanie optometryczne zaczyna się od bardzo dogłębnego wywiadu. I to podstawa, od której zaczynamy. Wywiad z jednej strony przypomina wywiad medyczny (podobny do tych przeprowadzanych w innych gabinetach lekarskich). Pytam wówczas np. o przebyte choroby (w tym także choroby oczu). Druga część wywiadu to pytania, które zawsze wywołują pewne zdziwienie wśród pacjentów. Optometrysta może się wręcz wydawać nieco wścibski. Pytamy, czym się pacjent na co dzień zajmuje, gdzie pracuje, jaki rodzaj pracy wykonuje. Wszystko to służy, jak najlepszemu rozpoznaniu potrzeb wzrokowych osób, które u nas się pojawiają. Pytamy, czy to jest praca przy komputerze, czy praca w trudnych warunkach (np. w pyłach czy w kontakcie z substancjami chemicznymi). Istotne jest, czy pacjent pracuje w ostrym oświetleniu, czy wręcz przeciwnie – w bardzo słabym. To wszystko jest potrzebne, żebyśmy mogli dokładnie określić jak najlepiej potrzeby pacjenta. I to jest dopiero początek badania. Potem wykonujemy kolejne czynności, np. dobrze znane większości komputerowe badanie wzroku. Badanie to pacjenci w pewnym momencie zaczęli traktować jako ostateczną wyrocznię w określenia wady wzroku. Niestety to nie jest dobre podejście. Badanie komputerowe jest tylko wstępem do właściwej części badania widzenia. Jest określeniem „mniej więcej” naszej wady wzroku. To badanie mówi specjaliście, czy ma do czynienia z pacjentem, który ma wadę wzroku na poziomie -6 dioptrii czy +2. Absolutnie nie jest to podstawa do wykonania okularów. Kolejna – najważniejsze – część badania optometrycznego, to badanie podmiotowe, które polega na zadawaniu pytań pacjentowi. Tak – znowu pytania. Pytania dotyczą głównie tego, co pacjent widzi. Ta część wymaga dużego skupienia i bardzo dobrej współpracy na linii specjalista-pacjent. Na podstawie tego badania określamy już właściwą korekcję (na początku okularową). Podczas spotkania wykonujemy też badania dotyczącego tego, jak jedno oko współpracuje z drugim. Czasami np. okazuje się, że pacjent poza wadą wzroku ma też inne problemy, np. zaburzenia widzenia obuocznego. Wówczas planujemy odpowiednią terapię czy rodzaj okularów. Kolejnym bardzo ważnym elementem spotkania z optometrystą, to sprawdzenie korekcji w praktyce, która wyszła podczas przeprowadzonego badania.
Jak właśnie w praktyce to wygląda?
Zakładamy pacjentowi klasycznie wyglądające, znane wszystkim, okulary próbne i pacjent ma okazję sprawdzić, jak się czuje w dobranej korekcji. Wędruje po gabinecie, wygląda przez okno, ocenia, czy czuje się dobrze, komfortowo, czy może jednak dzieje się coś dla niego i jego oczu nieprzyjemnego. Jeśli dobieramy okulary do czytania, to pacjent ma okazję poczytać książkę w gabinecie, czy nowy egzemplarz „Pochodni”, który leży w poczekalni (śmiech).

Jak często powinniśmy pojawiać się w gabinecie u optometrysty?
Jeśli nic niepokojącego się nie dzieje, optometrystę powinno odwiedzić się min. raz na 2 lata. Jeśli czujemy, że coś z naszym narządem wzroku jest nie tak, to wiadomo, że konsultacji nie można odwlekać. Po wizycie u mnie pacjent na karcie zawsze ma podany sugerowany termin wizyty kontrolnej, który jest zawsze dostosowany indywidualnie.

Czy tak z częstotliwością wizyt jest, kiedy pacjent używa szkieł kontaktowych?
Tutaj mamy już wypracowany pewien model postępowania. Kiedy nosimy soczewki kontaktowe, to mniej więcej co pół roku powinniśmy wykonywać badania kontrolne. Najczęściej takie badanie wykonuje właśnie wspomniany wcześniej kontaktolog. Co pół roku przychodzimy do osoby, która dobrała nam soczewki na króciutką wizytę, na której sprawdzane jest, czy w wyniku ich noszenia nie mamy żadnych powikłań, czy wszystko jest w porządku. Warto pamiętać, że soczewka kontaktowa to obce ciało, które codziennie wkładamy do oka i zawsze wiąże się to z niebezpieczeństwem chociażby zakażeń.
Optomerysta zajmuje się też ćwiczeniami wzroku. Kto takich ćwiczeń potrzebuje?
Pod koniec każdej wizyty, kiedy daję pacjentowi przestrzeń na zadawanie pytań, często słyszę zapytanie o to, czy można wykonywać ćwiczenia, które by zapobiegały czy cofnęły wadę wzroku. Niestety nie ma takich ćwiczeń. Korekcji wzroku możemy dokonać tylko chirurgicznie przy pomocy chirurgii laserowej czy innych metod chirurgii refrakcyjnej. Terapie widzenia, które prowadzą optometryści albo ortoptyści dotyczą zaburzeń widzenia obuocznego.

Na czym polega zaburzenie widzenia obuocznego?
Zaburzenie widzenia obuocznego, prosto ujmując, to zaburzenia współpracy jednego oka z drugim. Najbardziej znanym i najbardziej zrozumiałym dla pacjentów jest zaburzenie zezowe. Właśnie w takiej sytuacji często zaleca się terapię wzrokową. Mniej znanym wśród pacjentów, a tak naprawdę o wiele bardziej powszechnym zaburzeniem, jest foria (zaburzenie, które jest niewidoczne w normalnym patrzeniu. Mamy z nim do czynienia w sytuacji, gdy przy patrzeniu w dal obie gałki oczne są ustawione prawidłowo, jednak przy zasłonięciu oka obarczonego dewiacją następuje jego odchylenie, wtedy też ujawnia się zez. By stwierdzić występowanie forii konieczne jest przeprowadzenie jednego z kilku możliwych testów). Zależnie od tego, na ile to odchylenie jest duże i na ile nasze mięśnie sterujące gałką oczną są silne, to zaburzenie (foria) nie daje żadnych dolegliwości. Może jednak powodować dolegliwości związane ze zmęczeniem wzroku, bólami głowy (np. po długim czytaniu), czy sprawiać, że nie będziemy mogli skupić się nad tekstem. W takiej sytuacji także zalecane są ćwiczenia wzrokowe i ćwiczenia mięśni sterujących gałką oczną.

Czy pacjent może sam w domu wykonywać ćwiczenia wzrokowe?
Nie ma uniwersalnego sposobu postępowania, czyli nie można zakładać, że jeden zestaw ćwiczeń będzie dobry dla każdego pacjenta. Ćwiczenia wzrokowe zawsze powinny być zlecone przez specjalistę. Oczywiście, jak z każdą dziedziną medycyny – znajdziemy pewne ćwiczenia w Internecie (tak samo jak na bóle kręgosłupa czy stawów), ale korzystając z niektórych rozwiązań na własną rękę, można sobie bardziej zaszkodzić niż pomóc. Zalecenia dotyczące tego, co robić, żeby wada nie postępowała, dotyczą głównie krótkowzroczności (bo to wada, która ma tendencję do narastania). Żeby zapobiegać jej postępowaniu, można zastosować pewne zmiany w swojej higienie wzrokowej. Szczególnie dzieciom i nastolatkom zalecane jest jak najczęstsze przebywanie na świeżym powietrzu, na dworze. Niby każdy rodzić intuicyjnie wie, że takie postępowanie jest dobre dla jego pociechy, niemniej w epoce komputerów, tabletów i smartfonów coraz trudniej oderwać dziecko od monitora czy ekranu. Kolejną kwestią – już niezależnie od wieku – pracując czy ucząc się w bliskich odległościach przy komputerze czy kartce papieru, co 20 minut powinniśmy zrobić sobie przerwę i przez 20 sekund popatrzeć na jakiś daleki punkt (np. przez okno) po to, żeby oderwać wzrok od bliskich odległości. Nasze oczy nie są stworzone do tego, żeby pracować w takim trybie, tylko po to, żeby biegać po sawannie (śmiech), więc o wiele bardziej naturalnym stanem dla naszego narządu wzroku jest patrzenie w dal.
Bardzo dziękuję za rozmowę!