skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Felieton

Kto w kim większą grozę budzi? Bożena Lampart

Na temat przedwyborczej obietnicy o programie 500+ dla osób niepełnosprawnych niezdolnych do samodzielnej egzystencji napisano już wiele, a więc nie warto strzępić języka na ów temat, skoro dawno został on wyczerpany. Jednak „język giętki” chce powiedzieć, co pomyśli głowa, zatem słów kilka refleksji na temat tego, co wkrótce prawdopodobnie może nas czekać.

Kwestia reformy w sprawie systemu orzekania o stopniu niepełnosprawności ciągnie się od dawna. Wszyscy czekamy na jej rezultaty i realizację, także po to, ażeby uniknąć chociażby kolejnych, poniżających spotkań przed komisją lekarską. A bo to nigdy nie wiadomo, czy nie odbiorą od lat przyznanego stopnia niepełnosprawności albo nie każą przynieść na kolejne spotkanie „nowej” dokumentacji medycznej (pomimo braku poprawy czy w ogóle jakiejkolwiek zmiany stanu zdrowia), choć na podstawie starych dokumentów stopień niepełnosprawności został już przyznany bezpowrotnie. Jednym słowem – horror. Niejednokrotnie tragizm sytuacji pogłębiają pytania szanownej komisji, ni z gruszki, ni z pietruszki, typu: „jakimi językami obcymi pani/pan włada?”, albo stwierdzenie lekarza „dobra dieta, a ręka sama odrośnie”. To może dobry sposób na rozładowanie napięcia, lecz czy to nie przypadkiem nierzadko także sposób na wytrącenie z równowagi delikwenta?
Takie to i inne przypadki miały i będą miały miejsce dopóty, dopóki nie zostanie zreformowany system orzecznictwa w naszym kraju, a komisje przyznające stopień niepełnosprawności nie zmienią stosunku do osób ubiegających się o jego przyznanie.
Wiadomo powszechnie, iż osoby składające wniosek o przyznanie stopnia niepełnosprawności muszą czekać odpowiednio długo na zawiadomienie o stawienie się przed Komisją PZON, a to za sprawą niewystarczającej liczby lekarzy decydujących o jego przyznaniu. Lecz nagle w wyniku nowego programu 500+ dla osób niepełnosprawnych tysiące osób musi ustawić się w kolejce, aby otrzymać zaświadczenie lekarskie, iż jest niezdolna do samodzielnej egzystencji. Jeśli jest „niezdolna”, to oznacza, że nie uda się po zaświadczenie sama, lecz w towarzystwie opiekuna, że nie wspomnę o osobach niepełnosprawnych przykutych do łóżka… A więc tłumy petentów wypełnią pomieszczenia siedziby ZUS. Tysiące telefonów, nerwy pracowników. Będzie się działo, oj będzie.
Nie wiem, czy nie szykuje się kolejny thriller (z dreszczykiem emocji w tle), tym razem także dla owej instytucji. Stop! Nie tylko dla niej, lecz również dla osób niepełnosprawnych, które czekają w kolejce po zaświadczenie. Przecież lekarzy w Polsce jak na lekarstwo.
Zapewniono nas, że gdy owo zaświadczenie o niezdolności do samodzielnej egzystencji zostanie nam wypisane, nawet w styczniu przyszłego roku, należność zostanie wypłacona od chwili obowiązywania programu. No może nie przystoi używać takich tragicznych zwrotów, ale życzę wszystkim uprawnionym, aby doczekali zasiłku w dobrym zdrowiu i nacieszyli się nowym programem, gdyż kolejna rewaloryzacja rent i emerytur w przyszłym roku może wykluczyć sporo osób z zasiłku w wyniku przekroczenia progu 1600 zł brutto miesięcznie.
Nie mnie oceniać ani nowy program 500+ dla osób niepełnosprawnych, ani reformę orzecznictwa, ponieważ specjalistą w tej materii nie jestem. Mimo to jeszcze jedna myśl zaprząta moją głowę. Otóż, dlaczego nie można przyznać podobnego zasiłku wszystkim osobom niepełnosprawnym? Może porównanie do programu 500+ na każde dziecko, bez względu na dochody rodziców, będzie niefortunne, gdyż przyświecał mu inny cel. Jedno jest pewne, iż przyznanie zasiłku każdej niepełnosprawnej osobie zasadniczo nie przyczyni się do wzrostu liczby osób niepełnosprawnych. Znalazłby się nawet powód do zadowolenia, gdyż budżet przeznaczony na ten program byłby w miarę stały. Mam jednak pewne wątpliwości, gdyż nie wiadomo, jaka byłaby reakcja środowisk nieobjętych żadną formą wsparcia. Kolejny powód do grozy?