skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Z życia PZN

„Klimczok” się zmienia! Kamila Wiśniewska

Tego ośrodka nikomu nie trzeba przedstawiać. Położony w Ustroniu Morskim, w pobliżu pięknego boru sosnowego, zaledwie 150 m od morza, jest przecież jedną z najbardziej rozpoznawalnych jednostek PZN.

Misję wyjazdu służbowego do tego miejsca przyjęłam z dużą radością. Dojazd z Warszawy do Kołobrzegu okazał się komfortowy (a potem dalej – do Ustronia), choć – jak to w przypadku podróży do większości miasteczek położonych nad Morzem Bałtyckim – trzeba liczyć się z tym, że np. ze środkowej części kraju zajmie nam on co najmniej kilka godzin.

Kurs na „Klimczok”
Z samego Kołobrzegu odebrał mnie już Jan Mierzejewski, dyrektor ośrodka. Próba wciśnięcia niewielkiej kabinówki do wypełnionego po brzegi samochodu okazała się nie lada wyzwaniem. Jak się okazało, dyrektor od rana zdążył zrobić „małe” zakupy do ośrodka: telewizor, wykładzina, kilka wnętrzarskich (miłych dla oka) obrazów, które już niedługo miały zawisnąć na ścianach kilku dopiero co odnowionych pokojów.
Podczas mojego pobytu Janowi Mierzejewskiemu minęły równo dwa lata, odkąd po raz pierwszy postawił nogę w „Klimczoku” jako dyrektor. – Swoją pracę tutaj odmierzam remontami – powiedział na wstępie w trakcie pierwszej naszej rozmowy.

Zmiany „na już”
– Przede wszystkim na samym początku chciałem zmodernizować otoczenie wokół ośrodka. Dwa lata temu wyglądało ono zupełnie inaczej. Niestety dookoła „Klimczoka” było wiele chorych, uschniętych drzew i krzewów. Ściana zaniedbanej zieleni, gdzie z zewnątrz (od głównej ulicy) nie było widać nic, została uporządkowana w pierwszej kolejności. Zgodnie z pozwoleniami wycięliśmy drzewa, które zagrażały bezpieczeństwu ludzi i budynków – tak zaczął swoją opowieść Jan Mierzejewski. – Drugą sprawą, na którą od razu zwróciłem uwagę, był fakt, że „Klimczok” nie miał żadnego szyldu czy tablicy informacyjnej (stary, metalowy napis, znajdujący się na dachu, był zagrożeniem dla gości i musiał zostać usunięty). Kolejne zadanie, które szybko zrealizowałem, to dalsza modernizacja ogrodu. Wcześniej nie było drewnianej altanki, która obecnie stoi na „dziwnym”, betonowym kręgu. Pozostałość po dawnym basenie stanowiła realne niebezpieczeństwo dla osób niewidomych i słabowidzących, zamieniona jednak w dużą, drewnianą altanę, jest przyjemną opcją odpoczynku. Wyremontowaliśmy także bramy wjazdowe, odmalowaliśmy ogrodzenie – dodaje Mierzejewski.
– Kiedy już wiedziałem, że będę dyrektorem, przyjeżdżałem do ośrodka i podpatrywałem, co jeszcze będzie można zrobić. Już od samego początku uderzył mnie niesamowity potencjał tego miejsca (i to on ostatecznie zdecydował o mojej chęci pracy tutaj). Zobaczyłem też, że co roku duża grupa gości wraca [rekordziści odpoczywali w „Klimczoku” już nawet 18 razy! – przyp. red.]. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, w ośrodku jest naprawdę dobra energia. Ludzie się tutaj – przynajmniej tak mi się wydaje i tak to odbieram – bardzo dobrze czują. Nie wstydzą się swoich przypadłości i chorób. Często w rozmowach ze mną podkreślają, że czują się jak u siebie – dodaje dyrektor.

Remont za remontem
– Duży remont elewacji (w tym termomodernizacja), którego się podjęliśmy, polegał na dociepleniu styropianem i naprawie balkonów (wycięciu starych balustrad oraz skuciu, uszczelnieniu, wymianie podłóg balkonowych i parapetów), odmalowaniu i zrobieniu nowych, niskoprądowych instalacji pod elewacją. Inwestycję rozpoczęliśmy w kwietniu 2018 r., a skończyliśmy w listopadzie tego samego roku. Jednym z pierwszych działań było też rozszerzenie zasięgu wi-fi na cały budynek i wdrożenie programu rezerwacyjnego w recepcji (wraz możliwością opłacenia pobytu w ośrodku kartą). Może to małe zmiany, ale dla mnie one były ważne i bardzo potrzebne – opowiada Jan Mierzejewski.
– Większość pokojów w „Klimczoku” to pokoje typu studio, czyli dwa pomieszczenia mieszkalne z jedną łazienką, do której prowadzi wspólny przedpokój. To jest duża bolączka obiektu i jego spory minus. Od razu po moim pojawieniu się w ośrodku wiedziałem, że to trzeba będzie stopniowo zmieniać po to, żeby poprawiać komfort pobytu naszych gości. W pewnym momencie wyłączyliśmy jeden pion pokojów ze sprzedaży i rozpoczęliśmy żmudny remont. Choć to była bardzo duża inwestycja, to obecnie mamy już 8 nowych pokojów (z oddzielnymi wejściami i swoimi łazienkami). Oczywiście czas remontu nie był łatwy ani dla nas, ani dla kuracjuszy, którzy przebywali w tym czasie w ośrodku – wspomina dyrektor. – Kolejną potężną inwestycją jest kapitalny remont i oddanie do użytku tzw. pokojów socjalnych. 6 nowych pomieszczeń to dla „Klimczoka” ponad 20 nowych miejsc, które już można rezerwować! Przez dwa lata w ok. 60% z pomieszczeń wymieniliśmy też podłogi czy wykładziny. Teraz stoję przed kolejnym dylematem: chciałbym zrobić termomodernizację kolejnej części elewacji, ale czeka także następny pion pokojów typu studio. Takie wybory zawsze są trudne, ale z przyczyn oczywistych – najczęściej finansowych – nie wszystko można zmieniać jednocześnie.
– Oczywiście wciąż uważam, że w ośrodku jest mnóstwo rzeczy do zrealizowania. Gdybym osiadł na laurach i powiedział, że dużo już zrobiłem i to wystarczy, to byłby koniec mojej pracy (śmiech).

Rozbudowana baza zabiegowa
– Samo podnoszenie standardu pokojów to nie wszystko. Przez lata w „Klimczoku” wykonywane były dwa zabiegi lecznicze (1 zabieg + basen). Tymczasem z sukcesem udało się nam zwiększyć pulę zabiegów do trzech (2 + basen) – opowiada dyrektor. – Na poziomie -1 znajduje się sala gimnastyczna (m.in. UGUL, bieżnie czy fotel do usprawniania kończyn dolnych). Na parterze zlokalizowany jest gabinet masażu, a na pierwszym piętrze duży gabinet fizykoterapii (z rozszerzonym wachlarzem zabiegów fizykalnych) i hydroterapii (dwie wirówki do kończyn górnych, dolnych i kręgosłupa lędźwiowego, a także wanna do hydromasażu – to tylko niektóre z oferowanych zabiegów). To główna baza naszej rehabilitacji medycznej – mówi Jan Mierzejewski. – Na rehabilitację społeczną składa się zaś sala czynności dnia codziennego, którą zawiaduje Danuta Pawłowska (i robi fantastyczne rzeczy!). Na drugim piętrze swój gabinet ma Anna Pado, nasz tyflopedagog i psychoterapeuta. Na każdym większym zebraniu z kuracjuszami zaznaczamy, że jeśli ktoś potrzebuje pomocy psychologicznej, porad, czy po prostu rozmowy, to istnieje taka bezpłatna możliwość [np. mama dziecka z niepełnosprawnością w trakcie turnusu w „Klimczoku” może zostawić swoją pociechę pod opieką pani Anny, a sama iść na swój zabieg i mieć chwilę dla siebie – przyp. red.]. Swój gabinet w ośrodku ma także pan Wiesław Pawłowski, tyflospecjalista i brajlista. Na pewno zawsze pomoże każdemu, kto ma problem ze sprzętem: komputerem, telefonem czy zegarkiem – zaznajamia mnie w ten sposób z pracownikami Jan Mierzejewski.

Kuchenne rewolucje?
– Jedzenie? Serwujemy kuchnię polską, domową. Zazwyczaj słyszę, że posiłki są lepsze niż były wcześniej, choć to nieprawda. Zespół w kuchni jest ten sam. Jedyne za co w tej kwestii mogą mnie kuracjusze krytykować to to, że ograniczyłem słodycze. Do tej pory w „Klimczoku” standardem do obiadu było mokre ciacho, a ja wprowadziłem większą różnorodność surówek i zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim to może się spodobać – dodaje ze śmiechem dyrektor. – Raduję się, kiedy na stołówce czy na korytarzach „Klimczoka” mijam twarze osób, które już kojarzę z poprzednich turnusów. Cieszą mnie jednak także zupełnie nowe twarze kuracjuszy. W Polsce działa prężnie kilkanaście kół PZN, które przyjeżdżają do ośrodka każdego roku, często zabierając ze sobą nowe osoby. Mamy gości, którzy trafiają do nas z ogłoszeń zamieszczonych w Powiatowych Centrach Pomocy Rodzinie i Związku Emerytów i Rencistów w poszczególnych województwach. Oczywiście członkowie Polskiego Związku Niewidomych także stanowią znaczną część naszych gości.

Wciąż wracają
– My z grupą do „Klimczoka” wracamy już piąty raz [Koło Byłych Pracowników Świętokrzyskiego Urzędu Wojewódzkiego w Kielcach – przyp. red.]. Za każdym razem czujemy się tu jak w domu. Miła atmosfera, wspaniała administracja. Pracownicy są nadzwyczaj uprzejmi. Chociażby pani Ania na każdym z posiłków wita nas z uśmiechem, czy pan Grzesio w recepcji. Atutem ośrodka jest oferta rehabilitacyjna. Na masaż klasyczny z panem Rafałem co roku jest chętnych mnóstwo osób! Tym razem korzystam z masażu klasycznego kręgosłupa i krioterapii na kolana. Codziennie rano na plaży przed posiłkiem odbywa się gimnastyka, w której także bardzo chętnie uczestniczę. Cała grupa, z którą przyjechałam, jest zadowolona z oferty zabiegowej ośrodka. W tym roku przyjechały 52 osoby, w zeszłym roku było nas 55. Już na przyszły rok także mamy zarezerwowany pobyt. „Klimczok” też się zmienia – widzimy nową elewację, w ogrodzie pojawiły się piękne róże, które cieszą oko. Najbardziej uciążliwe są pokoje typu studio, stąd niezmiernie nas cieszy to, że jeden pion został już zmieniony i dzięki temu pobyt części kuracjuszy może być bardziej komfortowy. Czekamy na kolejne wyremontowane pokoje – mówi Leokadia Balińska, kierownik ekipy z Kielc.
– Przyjechałyśmy z Sosnowca, ale dołączyłyśmy się do koła PZN z Ciechanowa. Ja jestem siódmy raz – mówi Krystyna Stysz, a ja drugi – dodaje koleżanka, Wiesława Ufnal. – Zakochałam się w tym miejscu i dlatego już obie zarezerwowałyśmy turnus na przyszły rok, na wrzesień. Tutaj jest rodzinnie, wszyscy się integrują, pobyt nie przypomina typowego, anonimowego wypoczynku. Środowisko niewidomych i słabowidzących jest jedną, wielką rodziną i to czuć tutaj. Przyciąga kawiarnia, są wycieczki, wieczorki integracyjne – mówi pani Wiesława. – Prosimy jednak o ognisko znacznie wcześniej niż ostatniego dnia pobytu – dodaje pani Krystyna.

Niektóre z inwestycji w „Klimczoku”:
– nowa elewacja budynku* – termomodernizacja i wymiana balustrad, parapetów, podłóg – 905 tys.;
– wymiana dachu o powierzchni 1400 m2, niskoprądowa instalacja nowego okablowania* (TV i wi-fi) – 245 tys.;
– poprawa komfortu i likwidacja pokojów typu studio w pionie nr 5 (wybudowanie nowych łazienek, remont pokojów) – 168 tys.;
– kapitalny remont i oddanie do użytku tzw. pokojów socjalnych (remont klatki schodowej, remont i wyposażenie pokojów) – 153 tys.;
– dostosowanie budynku do wymagań przeciwpożarowych – 25 tys. (do końca 2020 r. kolejne 50 tys.);
– odnowienie i restrukturyzacja terenów zielonych wokół ośrodka (wycinka drzew i krzewów, nowe nasadzenia, wybudowanie altany) – 21 tys.;
– remont i rozbudowa bazy zabiegowej – uruchomienie nowych gabinetów hydroterapii i fizykoterapii – 47 tys.;
– wymiana wykładzin w holach z wylaniem nowej podłogi – 16 tys.;
– nowa sieć wi-fi – 8 tys.;
– doprowadzenie do użytku drogi dojazdowej na terenie ośrodka – 5 tys.;
– zakup grzejników elektrycznych do kilku pokojów (z funkcją suszenia ręczników) – 2400 zł.
Na dwie pierwsze wymienione pozycje ZG PZN przeznaczył kwotę 1,1 mln.