skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Znani i lubiani

Wyjść z własnego zasklepienia Natalia Popławska

Niewielkie mieszkanie na warszawskim Bemowie. Na skraju łóżka siedzi drobna, uśmiechnięta kobieta. Niegdyś pielęgniarka. „Od zawsze” poetka. Krystyna Łagowska. Rozmawiamy nie tylko o jej twórczości, ale także o tym, jak wyglądało życie podczas wojny, o odbudowie stolicy, a także o pokonywaniu ograniczeń związanych z niepełnosprawnością.

Natalia Popławska: Kiedy wybuchła wojna, miała Pani 13 lat. Co pamięta Pani z tamtego czasu?
Krystyna Łagowska: Całą wojnę spędziłam w rodzinnym mieście, we Włocławku. Kiedy skończyłam 14 lat, zaczęłam pobierać naukę w konspiracji, a później sama uczyłam młodsze dzieci pisać i czytać. Takie maluchy do mnie przychodziły. Najpierw przyprowadzali je rodzice, a później już trafiały do mnie same. Wtedy miałam na imię Weronika, nie Krystyna – oczywiście tak było bezpieczniej. Pisałam też wówczas takie bardzo naiwne, dziecięce wierszyki m.in. o różnych powstaniach w Polsce – o tym, że czekamy, aż przyjdzie wyzwolenie.

W Pani twórczości dominuje tematyka powstańcza, jednak nie uczestniczyła Pani w powstaniu warszawskim. Skąd w takim razie wzięło się to zainteresowanie i potrzeba pisania o tym wydarzeniu?
Moja bliska rodzina brała udział w powstaniu, moja kuzynka w nim walczyła i zginęła od poniesionych ran – stąd to moje zainteresowanie. Poza tym to jest przepiękny zryw narodowościowy. Ja, w każdym razie, nie brałam udziału w powstaniu. W mojej twórczości próbuję oddać hołd bliskim, którzy zginęli, i kultywować pamięć o tym wydarzeniu.

Po wojnie zamieszkała Pani w Warszawie. W jaki sposób znalazła się Pani w stolicy i jak ona wówczas wyglądała?
Skończyłam szkołę pielęgniarską w Łodzi i dostałam nakaz pracy w Warszawie (ponieważ dostawało się wtedy przydział do pracy w określonych miejscach). Musiałam zlikwidować swoje mieszkanie we Włocławku, czego do tej pory żałuję, bo było bardzo dobrze urządzone. Po wojnie Warszawa wyglądała tragicznie, przyjechałam do niej w 1950 r., ale jeszcze dymiły gruzy. Nie było Zamku [Królewskiego – przyp. red.], Starego Miasta, całej wschodniej strony Marszałkowskiej. Chodziło się co niedzielę w tzw. czynach społecznych z łopatą, sprzątało się te gruzy. Niektóre dzielnice zachowały się dobrze, a niektóre, szczególnie Śródmieście, Starówka, były bardzo zniszczone – to były gruzy, gruzy, rumowiska. Na moich oczach Warszawa powstawała. Wszystko udało się odbudować, tworzyły się nowe dzielnice. Ostatnio też się bardzo rozrosła.

Jak wyglądała codzienność po wojnie, szczególnie jeśli chodzi o kwestię twórczości?
W latach 80. wychodziły np. takie publikacje – przedstawiciele różnych zawodów pisali o sobie – o tym, jak odnajdywali się w rzeczywistości. Ja napisałam m.in. o szkole pielęgniarskiej, o Warszawie lat powojennych, i to wszystko pojawiło się w wydaniu książkowym. Nie można było oczywiście uniknąć pewnych nacisków politycznych. Albo się należało [do partii – przyp. red.], albo nie i się trochę „przemykało”.

Mimo że tworzy Pani wiersze właściwie „od zawsze”, to część z nich wydała Pani dopiero przed 14 laty. Dlaczego trwało to tak długo?
Wiersze pisałam zawsze, podczas wojny i po wojnie, ale początkowo pisałam „do szuflady” i potem, po wielu, wielu latach, wyszło pierwsze moje wydanie. Poprosiliście o nie właśnie państwo, tj. Polski Związek Niewidomych. Była to któraś rocznica powstania i poproszono nas [literatów – przyp. red.] o zrobienie akademii, o to, żebyśmy coś napisali. No i koledzy z klubu „Żar” napisali wtedy jeden, dwa, maks. trzy wiersze, a ja przygotowałam 32. Byłam wtedy od niedawna w sekcji i moja poezja nie była jeszcze znana. Pierwszy tomik, który wydałam, to „Poczta powstańcza” z 2005 r. Potem, rok później, wyszedł następny tomik – „Powstańcza barykada”, no a potem, po 10 latach, „Tobie powstańcza Warszawo” – sztuka teatralna w dwóch odsłonach. Pierwsza jej część opowiada o powstaniu, druga – o czasie po powstaniu.

Przeżyła Pani wojnę, PRL, a teraz żyje w wolnej Polsce. Jak oceniłaby Pani zmiany, które dokonały się w naszym kraju na przestrzeni ostatnich lat?
Ja polityką się nie zajmuję, zostawiam ją młodszym, ale korzystam oczywiście z praw demokratycznych, np. prawa do wypowiedzi, choć teraz jestem już na uboczu. Zajmuję się głównie swoją poezją.

Straciła Pani wzrok w 2015 r. Jak obecnie wygląda tworzenie? Co Pani to ułatwia?
Korzystam z takiego urządzenia, podkładki, w której znajdują się linijki, odpowiednio je przesuwam, i dzięki nim mogę pisać. Oprócz tego nagrywam swoje wiersze na dyktafon.

A nad czym teraz Pani pracuje?
Kończę opowiadanie dla młodzieży – „Udomowić wiatr”. To historia chłopca, który bardzo ładnie rysował. Pewnego dnia wszystkie jego prace wywiał wiatr. Chłopiec stworzył o nim cykl rysunków – właśnie w taki sposób chciał go udomowić. Kończę teraz to opowiadanie i planuję dać je druku.

Pokazuje Pani, że pomimo niepełnosprawności można działać, tworzyć, żyć aktywnie. Co ukształtowało w Pani taką postawę?
Bardzo dobrze, że różne instytucje starają się teraz wyciągać osoby niepełnosprawne z domu. To jest bardzo cenne. Mam na myśli przede wszystkim Stowarzyszenie Mali Bracia Ubogich, Stowarzyszenie Autorów Polskich, Towarzystwo Pomocy Głuchoniewidomym, Polski Związek Niewidomych i wiele innych organizacji, które pomagają osobom niepełnosprawnym wyjść z tego swojego zasklepienia. Zawsze znajdzie się grupka osób, które serdecznie się tym zajmują, i dzięki temu osoby niepełnosprawne mogą się uaktywnić. Ważne są też działania na rzecz integracji, podejmowanie wspólnych działań przez pełno- i niepełnosprawnych.

Krystyna Łagowska – ur. 4 czerwca 1926 r. we Włocławku. Wydała 25 tomików m.in. o tematyce powstańczej, współczesnej, religijnej i utwory dla dzieci. Zdobyła wiele nagród – w 2004 r. otrzymała brązową odznakę nr XIV-41, w 2015 r. – złotą nr XVI-40/2015 oraz tytuł „Lady D” województwa mazowieckiego w kategorii „Kultura i sztuka”. W styczniu 2019 r. została nagrodzona Nagrodą Literacką im. Żeromskiego, przyznawaną przez Stowarzyszenie Autorów Polskich (SAP). Wiersze tworzyła przez całe życie, do tej pory [stan na czerwiec 2019 r. – przyp. red.] wydała 25 tomików.
„Poczta powstańcza” z tomiku o tym samym tytule z 2005 r.
Po latach w ruinach
Ktoś znalazł torbę
Nie spopieloną
Wiatr szeleścił
Papieru kartkami

…Myślami jestem przy Was
Sercem jestem z Wami…
…Nie martw się Mamo…

Zrudziały litery
Jak krew
Co wsiąkła w ruin
Tych zwaliska

W innym liście

…Na zawsze pozostaniesz
Droga mi bliska – żono

Nawet śmierć nas
Nie rozłączy
Tylko ze sobą zbrata

…Nie widziałam Was
Jakby przeszły lata…

…Walczymy!
Niedługo będziemy
Bez broni…
Bez amunicji…

Moi Dro…
Może pióro wypadło
Ze stygnącej dłoni.