skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Rehabilitacja

Wyboista ścieżka aktywizacji zawodowej

Konferencja „Zobaczyć rehabilitację osób niewidomych i słabowidzących”, przeprowadzona pod patronatem marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego pod koniec 2018 r., którą zorganizowały Parlamentarny Zespół ds. Osób z Niepełnosprawnością Narządu Wzroku oraz Polski Związek Niewidomych, ma swoją kontynuację na naszych łamach. Przedstawiamy kolejny blok tematyczny konferencji: „Rehabilitacja zawodowa”. Tekst jest wstępem do cyklu publikacji dotyczących zatrudniania osób z niepełnosprawnościami i wybierania ścieżki zawodowej, który planujemy opublikować w najbliższych miesiącach.

Tę część konferencji rozpoczęło wystąpienie pt. „Bariery wejścia na rynek pracy” Justyny Kucińskiej z Fundacji Instytut Rozwoju Regionalnego. „Skupię się na elementach, które uważam za bardzo ważne dla każdej grupy z niepełnosprawnością, w tym także dla osób z dysfunkcją narządu wzroku” – rozpoczęła swe wystąpienie prelegentka. „Skąd właśnie taki tytuł mojego wystąpienia? Ponieważ jeżeli mamy wypracować odpowiednie wnioski i postulaty, które będą motorem do działania, musimy ustalić, co tak naprawdę jest do poprawy, jakie obszary są do zmiany i co należy usprawnić, żeby każda osoba z niepełnosprawnością (a w naszym środowisku – dysfunkcją narządu wzroku), która chce podjąć pracę, mogła tę pracę podjąć” – kontynuowała ekspertka. „Przez długi czas uważałam, że każdy powinien pracować. Oczywiście znałam rozwiązanie polegające np. na elastycznej formie zatrudnienia, miałam wiedzę na temat różnych możliwości, predyspozycji ludzi, ponieważ sama jestem też doradcą zawodowym i coachem w projektach zatrudnieniowych”.

Kluczowa rehabilitacja
„W pewnym momencie moje podejście do kwestii zatrudnienia nieco jednak zmodyfikowałam. Zrozumiałam, że w naszej grupie są osoby z niepełnosprawnością narządu wzroku, które z różnych powodów nigdy nie pracowały i nigdy pracować nie będą” – referowała Kucińska. „Są osoby, które po prostu nie mogą pracować i dysfunkcja narządu wzroku najczęściej nie jest jedyną tego przyczyną. Mówimy wówczas o sprzężonej niepełnosprawności, która powoduje, że dana osoba nie może znaleźć zatrudnienia. Musimy pamiętać, że na zatrudnienie ma także wpływ – co jest oczywistością – miejsce zamieszkania. Najłatwiej znaleźć pracę w dużych ośrodkach, w dużych aglomeracjach” – dodała. „Co jednak zrobić z tymi ludźmi, którzy deklarują, że mogą, że chcą i są gotowi podjąć zatrudnienie, ale z różnych powodów to się nie dzieje? Kluczowa, żeby wejść na rynek pracy jest rehabilitacja, która daje nam niezależność i samodzielność. Trudno sobie wyobrazić, że bez tej samodzielności i niezależności będziemy mogli funkcjonować w środowisku pracy” – kontynuowała Kucińska. „Co z tego, że asystent doprowadzi nas do budynku, w którym jesteśmy zatrudnieni, jeśli w samym już miejscu pracy nie będziemy mogli się odnaleźć i trafić np. do toalety czy do swojego pokoju, w którym pracujemy?” – przekonywała.

Zawód szyty na miarę możliwości
„Kolejna kwestia to kompetencje i kwalifikacje. Większość z nas na pewno zdaje sobie sprawę, że podstawowym narzędziem pracy jest obecnie komputer, specjalistyczne oprogramowanie (m.in. programy udźwiękawiające, powiększające, różnego rodzaju notatniki). Ważne jest, żeby potrafić ten sprzęt obsłużyć i zastosować go w miejscu pracy” – przekonywała ekspertka. „Bardzo istotne są także kompetencje twarde, które nabywamy w drodze kształcenia: w szkole średniej czy na studiach wyższych. Należy zaznaczyć, że wykształcenie powinno być adekwatne do możliwości danej osoby. Znam niewidomych ogrodników, którzy kończyli ogrodniczą szkołę zawodową, natomiast nie mogli podejść do egzaminu zawodowego, ponieważ nie był on dostosowany do możliwości osoby z dysfunkcją narządu wzroku. Znam także niewidomego ślusarza, który przeszedł przez nasz proces doradztwa i wsparcia (w FIRR – przyp. red.), ale również w swoim wyuczonym zawodzie się nie odnalazł” – opowiadała prelegentka. „Konieczne jest, żeby instytucje odpowiedzialne za powoływanie kierunków kształcenia dobierały je zgodnie z możliwościami danej grupy osób z niepełnosprawnościami. Innym kluczowym aspektem związanym z wejściem na rynek pracy są kompetencje miękkie, społeczne. Tego uczymy się przez całe życie, w różnych okolicznościach i różnych środowiskach. Niezbędna jest deklaracja i gotowość wejścia na rynek pracy. Podkreślę jeszcze raz to, co powiedziałam na samym początku: jeśli ktoś nie chce bądź nie może pracować – uszanujmy to. Natomiast jeśli ktoś chce być zatrudniony, to stwórzmy ku temu odpowiednie warunki i usuńmy bariery” – dodała Kucińska.

Co zmienić?
„Po pierwsze: jeśli chodzi o kompetencje społeczne, to każdy z nas w procesie pracy czy współżycia z osobami z niepełnosprawnościami ma realny wpływ na to, żeby takie osoby się rozwijały i zdobywały kluczowe kompetencje” – rozpoczęła podsumowanie ekspertka. „Po drugie: programy szkół średnich czy uczelni powinny być zgodne z predyspozycjami osób, które startują i wchodzą na rynek pracy. Bardzo często prowadząc szkolenia na uczelniach jako instytucja, mówimy o tym, żeby pracownicy uczelni mogli egzekwować, ale też weryfikować wiedzę, którą posiądzie student. Dyplom, który zdobywa osoba z niepełnosprawnością narządu wzroku powinien być identyczny z tym (mieć taką samą wartość), który zdobywa osoba pełnosprawna. Warto zadbać o to, żeby osoby z niepełnosprawnościami nie były traktowane ulgowo, tylko, żeby opuściły mury uczelni z wiedzą i umiejętnościami jak każdy inny uczeń. Przypominam także, że placówka powinna umożliwić przejście przez proces kształcenia osobie z niepełnosprawnością i udostępnić jej wszystko możliwości i materiały, który ma każdy inny student” – dodała prelegentka. „Po trzecie: wejście na rynek pracy utrudnia system orzecznictwa. Wyobraźmy sobie taką sytuację, że do pracodawcy, który nic nie wie o osobach niewidomych i słabowidzących, przychodzi osoba z orzeczeniem o całkowitej niezdolności do pracy i samodzielnej egzystencji. Edukacja pracodawców i zmiana nazewnictwa w systemie orzecznictwa jest szalenie ważna po to, żeby stworzyć warunki osobom z niepełnosprawnościami do normalnego funkcjonowania” – kontynuowała. „Po czwarte: konieczna jest likwidacja pułapki świadczeń i niekaranie środowiska osób z dysfunkcją narządu wzroku za aktywność zawodową. Obecnie w momencie podjęcia zatrudnienia przez osobę z niepełnosprawnością posiadającą świadczenie rentowe albo musi je ona zawiesić, albo w jakiejś części środki finansowe zwracać do ZUS-u” – dodała Justyna Kucińska.

Pułapka świadczeniowa
„Dlatego też osoby z niepełnosprawnością narządu wzroku nie podejmują zatrudnienia, ponieważ obawiają się ponownego wezwania na komisję i zawieszenia świadczenia” – referowała. „Tymczasem jeżeli już idziemy do pracy i poświęcamy nasz czas, angażujemy się, dajemy pracodawcy nasze kwalifikacje, umiejętności, kompetencje, to oczekujemy wynagrodzenia i nie patrząc na limit, czy pułap określony w ustawie, nadal ponosimy koszty związane z niepełnosprawnością (musimy zakupić specjalistyczny sprzęt, oprogramowanie, udźwiękowiony telefon, czy też kupić drogie leki). Co się dzieje w momencie, kiedy osoba jest bardzo aktywna i ma wysokie dochody? Ma mniejsze szanse na turnus rehabilitacyjny, na wsparcie w zakupie sprzętu komputerowego. Warto zawalczyć o to, żeby to zmienić” – zakończyła swoje wystąpienie ekspertka.

Kolejne wystąpienie pt. „Aktywizacja zawodowa – kogo, jak i po co aktywizować” w bloku „Rehabilitacja zawodowa” rozpoczęła Małgorzata Drozd z Fundacji Edukacji Nowoczesnej.
„Ważną kwestią w aktywizacji osób z niepełnosprawnością narządu wzroku jest sposób powstania tej niepełnoprawności. Mamy osoby niewidome i ociemniałe. Podejście do niepełnosprawności osób niewidomych będzie zupełnie inne niż osób ociemniałych. U tych drugich mamy do czynienia, dodatkowo, z kwestią psychologicznej i społecznej rehabilitacji, pogodzenia się z powstaniem tej niepełnosprawności. To dodatkowa trudność, która w aktywizacji zawodowej może mieć znaczenie” – rozpoczęła swe wystąpienie prelegentka. „Istnieje także niepełnosprawność sprzężona (np. problemy natury neurologicznej), i zdarza się, że jest ona dużym utrudnieniem w zatrudnianiu osób, które się z nią borykają. Niepełnosprawność ta może też znacznie zawężać dostępne specjalności zawodowe” – kontynuowała Drozd. „Na aktywizację osób z niepełnosprawnością narządu wzroku mogą mieć wpływ naprawdę różne czynniki. Możemy mieć do czynienia z osobami długotrwale bezrobotnymi, które z różnych powodów nie podejmują zatrudnienia (chociażby dlatego, że boją się utraty świadczenia). Niejednokrotnie mają na to wpływ także czynniki środowiskowe, wynikające np. z kwestii rodzinnych (poczucie wstydu, niepozwalanie na usamodzielnianie się osobom z niepełnosprawnością, bądź inna niepełnosprawność w rodzinie). Czynniki środowiskowo-psychologiczne i praca z doradcą zawodowym (poprzedzona oczywiście odpowiednio dobranymi środkami terapeutycznymi) może dać bardzo dobre efekty – przekonywała prelegentka. „Jakie mamy wnioski? Faktyczna aktywizacja osób z niepełnosprawnością narządu wzroku powinna być adekwatna do ich potrzeb, możliwości i gotowości do podjęcia zatrudnienia. Powinna uwzględniać wszystkie czynniki, o którym wspomniałam już wcześniej, wynikające z systemu rodzinnego, z lęku o utratę świadczenia itp.” – dodała. „Kolejnym wyzwaniem, które przed nami stoi, to wspieranie osób aktywnych zawodowo i niezostawianie ich w momencie, kiedy znajdą już pracę (niezbędne jest monitorowanie zatrudnienia i kontrolowanie, jak długo utrzymują się na rynku pracy i jak się sprawdzają w wykonywaniu tego konkretnego zawodu, w którym podjęli zatrudnienie” – referowała Małgorzata Drozd. „Pamiętajmy też o rozwiązaniu kwestii transportu – kontakcie z pracodawcą, żeby usprawniać i eliminować różne problemy, które mogą się pojawić w pracy osoby z niepełnosprawnością narządu wzroku” – podsumowała.