skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Znani i lubiani

Papieskie spotkania Zofia Krzemkowska

„Tu w tym mieście, w Wadowicach wszystko się zaczęło” – mówił podczas pielgrzymki w 1999 r. Jan Paweł II. Przed laty uczestniczyłam w zamkniętych rekolekcjach prowadzonych przez palotyna ks. Józefa Lisiaka. Odbywały się one w Wadowicach. Mogłam więc bez pośpiechu rozważyć, jak i gdzie „się zaczęło”, przejść przez dom Wojtyłów, kościół, w którym mały Karol został ochrzczony.
Mam wiele wspomnień związanych z Janem Pawłem II z różnych wyjazdów, spotkań. Bydgoska grupa niewidomych pod kierunkiem swojego duszpasterza ks. kanonika Benona Kaczmarka często uczestniczyła w papieskich pielgrzymkach: we Włocławku, Poznaniu, w Warszawie i w Bydgoszczy. Nie liczyły się trudy podróżowania, tłok, wyczekiwanie na jego przybycie. Najważniejszy był bezpośredni kontakt z nim, słuchanie jego słów.
Pamiętam też listopadową niedzielę, podczas I Ogólnopolskiej Pielgrzymki do Rzymu w 1985 roku, gdy uczestniczyliśmy w dwóch spotkaniach z papieżem. Najpierw podczas modlitwy „Anioł Pański” z młodzieżą na Placu Św. Piotra. Potem drugie, ważniejsze dla mnie, bo bezpośrednie spotkanie w Sali Konsystorskiej. Właśnie tu, w auli przeznaczonej dla specjalnych delegacji, Ojciec Święty przyjął grupę naszych niewidomych pielgrzymów. Rozmawiał z każdym osobiście. Mnie, gdy dowiedział się, że uczę osoby nowoociemniałe, powiedział: „Błogosławię pani i pani uczniom”. Takich pięknych słów się nie zapomina, mimo upływu czasu.
W Sali Klementyńskiej – gdzie mówił do wszystkich polskich pielgrzymów – przekazał błogosławieństwo osobom niewidomym w Polsce i ich rodzinom.
- „Ile razy spotykałem się z niewidomymi, zawsze prosiłem Boga, by tym bardziej wzmocnił im wewnętrzny wzrok. Skoro zewnętrzny zmysł wzroku szwankuje, skoro oczy ciała nie widzą; tym bardziej trzeba, aby widziały oczy duszy, aby nie widząc piękna świata te oczy docierały do Niewidzialnego Stwórcy. Niewidomi i niewidzialni. Jest przecież wielu widzących ślepych na rzeczywistość Stwórcy, obyście zawsze, wy niewidomi pielgrzymi, byli widzący niewidzialnego” – mówił do nas podczas tamtej wizyty w Rzymie. Spotkanie to pozostawiło też trwałe pamiątki, przechowywane do dziś. Jest to wręczony mi przez Papieża różaniec, który odmawiam codziennie i, kupione za liry, czarnobiałe zdjęcie z papieżem.
Jan Paweł II jest moim autorytetem i choć już go wśród nas nie ma, nadal wywiera duży wpływ na moje życie duchowe. Jego słowa towarzyszą mi na co dzień, szukam ich w licznych publikacjach: encyklikach papieskich, w popularnych książkach, jak choćby „Przekroczyć próg nadziei”, czy „Pamięć i tożsamość”. W tej ostatniej wyjątkowo zainteresował mnie rozdział: „Naród i kultura”. Oto kilka szczególnie mi bliskich papieskich myśli: „Człowiek żyje prawdziwie ludzkim życiem dzięki kulturze”; „Kultura jest właściwym sposobem istnienia i bytowania człowieka”; „Kultura jest tym, przez co człowiek, jako człowiek, staje się bardziej człowiekiem”; „Naród istnieje z kultury i dla kultury”.
Ważne są dla mnie także papieskie listy, szczególnie „Do osób w podeszłym wieku” – wydany przez Watykan w 1999 roku – w związku z ogłoszonym przez ONZ „Rokiem osób starszych”.
Papież traktuje starszych ludzi jako swoich rówieśników. Podejmuje z nami dialog. Odwołuje się do własnych przeżyć, dolegliwości i cierpień. Podaje przykłady starszych uwiecznionych w Piśmie Świętym: Mojżesz, Abraham, jego żona Sarah – ze Starego Testamentu i z Nowego: Zachariasz i Elżbieta – rodzice Jana Chrzciciela, Symeon i Anna ze świątyni jerozolimskiej. Wierzącym są one znane.
Papież pisze o wartości starości, potrzebie przydatności dla innych, mądrości i doświadczeniu życiowym. Apeluje do młodych, by nam towarzyszyli, pomagali i darzyli szacunkiem, a nam życzy „byśmy godnie przeżywali dalsze lata, które Bóg nam przeznaczył”. Pisze o przemijaniu, o ulotności czasu. Jest prawdą, twierdzi papież, że „lata przemijają szybko, mimo trudów i cierpień, a dar życia jest zbyt cenny i piękny, byśmy mogli się nim znużyć”.