skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Felieton

PFRON da, wnusia ma! Tomasz Matczak

W pytaniu o to, czy bycie dobrym to postawa godna szacunku, czy może naganna, większość respondentów wskaże odpowiedź pierwszą. I nic w tym dziwnego. Jak świat długi i szeroki, a nawet głęboki i wysoki, dobroć uznawana jest za cnotę. „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”, a w biblijnej wersji: „wszystko, co byście chcieli, aby wam ludzie czynili i wy im czyńcie”, to cytaty znane w każdej kulturze i języku. Bycie dobrym wyraża się przez takt, umiar, delikatność, słowa, a także przez dzielenie się dobrami materialnymi. Obdarowywanie prezentami jest wyrazem miłości, troski, zrozumienia, a nierzadko szczodrości i oddania.
Czy jednak zawsze, wszędzie i pod każdym pozorem?
Kilka miesięcy temu wkroczyliśmy w nowy 2018 rok. To także nowy rok pod kątem programów dofinansowujących. Na listach dyskusyjnych dla niewidomych i w rozmowach prywatnych pojawiają się pytania, kiedy ruszy „Aktywny samorząd”, czy PFRON będzie miał pieniądze na likwidację barier, do kiedy można składać wnioski, jaki jest zakres dofinansowania sprzętu elektronicznego itp.
A teraz dygresja: podczas reklamowej kampanii na jedną z infolinii, taką zwyczajną, komercyjną i niemającą nic wspólnego z niewidomymi, zadzwonił kiedyś klient i rzekł bez ogródek: „W telewizji mówią, że rozdajecie coś za darmo. Ja nie wiem, co to jest, ale jak za darmo, to biorę.” Kto chce, niech wierzy, a kto nie chce, to trudno. Tak było i tyle.
Piszę o tym, bo ów fakt świetnie oddaje pewną prawdę o ludziach. Jak mi się coś należy, to biorę. Nieważne, czy mi się to przyda, czy nie, nieważne, czy tego użyję, czy nie, nieważne, czy ktoś inny zrobiłby z tego lepszy użytek, czy nie. Ważne, że mi się należy, więc dlaczego mam nie skorzystać? Co prawda mam już taką rzecz, ale przecież to, co dostanę, będzie nowe, czyli lepsze, prawda? Trzeci laptop podnosi mój prestiż, dotykowy telefon sprawi, że będę nowocześniejszy, a nawet jeżeli okaże się, że nie potrafię z niego korzystać, to przecież wnusia się ucieszy. Dobry, niewidomy dziadek nie zapomina o widzących wnuczkach i dobra, niewidoma babcia tak samo.
- Co chciałabyś na gwiazdkę, kochanie?
- Tablet, a najlepiej iPada!
- Władziu, ile to lat temu korzystaliśmy z dofinansowania? W tym roku możemy czy jeszcze nie?
- Ty możesz, Sabinka, a ja za rok.
- No to kochanie napisz do świętego Mikołaja. Za rok też napiszesz, bo dziadzio będzie miał dofinansowanie.
Ech, serce rośnie, prawda? Tak słodko jest patrzeć na roześmianą dziewczynkę, która aż piszczy z radości na widok upragnionego iPada. PFRON dał, wnusia ma, a dziadzio jest dumny.
No właśnie, ale czy jest dobry? Dla tej konkretnej wnusi na pewno, ale w szerszym, moralnym kontekście? Znajdą się tacy, co powiedzą: przecież nic złego nie zrobił. Należało mu się dofinansowanie? Należało, więc o co cały szum i kruszenie kopii?
Może winę należy zwalić na instytucje dofinansowujące? Może należałoby uszczelnić regulaminy, wprowadzić bardziej restrykcyjne zasady, zwiększyć kontrolę itd. Może tak, ale czy to właściwy kierunek? To też pewna prawda o ludziach: najczęściej szuka się konieczności zmian gdzieś indziej, byle nie w sobie samym.
Tajemnicą poliszynela jest, że pewna pula telefonów z Wirtualnej Warszawy trafi nie w ręce potrzebujących niewidomych, ale do krewnych osób, które otrzymały dofinansowanie. To samo można powiedzieć o komputerach z „Aktywnego samorządu” lub programu niwelującego wykluczenia w dostępie do urządzeń elektronicznych. Oczywiście proceder ten dotyczy nie tylko środowiska osób niewidomych. Wszędzie, także wśród pełnosprawnych, znajdują się „dobrzy” dziadkowie, którzy z nieswoich pieniędzy finansują zakup prezentów dla wnuczków. W tym kontekście nie ma różnic między widzącymi a niewidomymi. Przynajmniej tutaj udało się nam osiągnąć upragnione równouprawnienie. Tyle że akurat w naszym przypadku odbija się to boleśnie na innych, naprawdę potrzebujących. Oto i paradoks XXI wieku: goniąc za uznaniem najbliższych, postępujemy nie fair względem bliźniego. A sumienie? Sumienie spokojnie szepce, że przecież się należy, że mam prawo, że inni też tak robią, więc wszystko jest w porządku.
Parafrazując znany slogan reklamowy, można powiedzieć: najnowszy iPad – 2000 zł, laptop z superszybkim procesorem – 4000 zł, uśmiech wnusi, gdy dostaje taki prezent – bezcenny! Za wszystkie prezenty zapłaci PFRON.