skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

"Kuźnia" wystartowała Wojciech Omelan

Jednym z czterech projektów realizowanych obecnie przez Biuro Zarządu Głównego PZN jest "Kuźnia", czyli warsztaty integracji społeczno-zawodowej niewidomych twórców i artystów. Będzie trwał dwa lata (maj 2006 - marzec 2008) i dofinansowany zostanie ze środków Unii Europejskiej.

Na jego temat mówiły na konferencji prasowej w kieleckim WDK: dyrektor Związku - Małgorzata Pacholec i koordynator "Kuźni" - Katarzyna Młotek. Program skierowany jest do inwalidów wzroku nie mających więcej niż 60 lat.
- Chcemy nauczyć naszych artystów: poetów, prozaików, plastyków, muzyków, piosenkarzy, recytatorów, jak sprzedawać swe talenty - mówiła zebranym pani Pacholec. - Ci ludzie tworzą przepiękne rzeczy i dlaczego nie mieliby brać za nie pieniędzy, sprzedawać na wolnym rynku, po prostu dorabiać sobie do niskich rent inwalidzkich? Do tej pory nie było projektu finansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego, dotyczącego kultury i sztuki.
Katarzyna Młotek przybliżyła dziennikarzom szczegóły tej inicjatywy. Na cały projekt przeznaczono ponad 1,3 mln złotych, z czego 4 proc. musi pokryć PZN. Niebawem zostanie wyłonionych 45 osób, które przez dwa lata będą uczestniczyły w warsztatach i szkoleniach. Poprowadzą je fachowcy: muzycy, plastycy, literaci, ale nie tylko. Zaangażowani zostaną też psychologowie, marketingowcy, prawnicy, bo celem ostatecznym jest nie tylko wypromowanie artysty, ale sprzedaż jego dzieła - obrazu, książki, organizacja koncertu itp. Jednym słowem zapewnienie sobie zatrudnienia. To ważne z uwagi na to, jak wielkie jest bezrobocie wśród polskich niepełnosprawnych. W krajach skandynawskich i na Zachodzie Europy pracuje 40 procent inwalidów, u nas tylko 14 procent.
Największą i najlepiej poinformowaną w tej sprawie placówką jest kieleckie Centrum Kultury PZN, które od 18 lat prowadzi systematyczną pracę w dziedzinie arteterapii czyli rehabilitacji poprzez sztukę. W ciągu prawie dwóch dekad zrealizowano 500 różnych przedsięwzięć i zdarzeń artystycznych. Wypromowano setki uzdolnionych inwalidów wzroku. Jak obliczył dyrektor Centrum Romuald Jantarski, we wszystkich imprezach organizowanych przez CKN każdego roku brało udział od dwóch do pięciu tysięcy osób!
Arkadiusz Szostak, dyrektor artystyczny Centrum, będzie również kierował naborem i pełnił artystyczny nadzór projektu "Kuźnia". I właśnie przygotowana przez niego kolejna edycja "Powrotu do korzeni" była pierwszą imprezą, na której będą wyłaniane osoby uczestniczące we wspomnianym projekcie EFS. Kolejne odbędą się w Muszynie i Bydgoszczy.
Do Bocheńca na pierwsze trzy dni lata zjechało blisko 70. uczestników: kantorów, piszczków, igrców i kuglarzy, rymowników, balwierzy. Zaprezentowali oni swe talenty przed szacownym jury, które w Noc Świętojańską ogłosiło wyniki i przydzieliło nagrody.
Wyróżnienia po 100 zł otrzymali: Hanna Dudzińska, Barbara Chutkowska, Krystyna Konasiewicz, Wiktoria Giec, Wiesława Buczulińska, Danuta Łuszczak, Danuta Bardzik, Andrzej Chutkowski, Teresa Jarasz.
Po 200 złotych dostali: Józef Wawroń, Anna Srebniak, Jan Makowiecki, Andrzej Haba.
Po 300 złotych zgłosili się: Ludwika Zmarzły, Janusz Kamiński, Roma Kosińska i Teatr "Nadzieja".
Najwyższe nagrody - po 400 złotych wręczono: Markowi Filareckiemu i Krystynie Korolczuk.
Jeden z jurorów, Jan Szczyrba, powiedział: - Poziom literacki prezentowanych utworów był w tym roku szczególnie wysoki. Prace plastyczne bardzo osobiste, ale też z dużą dozą humoru.
Inny oceniający, Stanisław Nyczaj, podkreślił świetne poetycko erotyki i zapowiedział wydanie najciekawszych wierszy w książce "Jesteśmy". Spektakl "Noc Kupały" nad Wierną Rzeką był pełen ruchu i koloru. Rozpoczęła go (a jakby inaczej) kapela ludowa "Wierna Rzeka". Bardzo dynamicznie prezentowały się dzieci i młodzież z zespołu kieleckiego WDK "Uśmiech". Prowadzą go panie: Krystyna Krzemińska i choreograf Grażyna Piłat. Oprócz niepełnosprawnych umysłowo jest w zespole dwójka inwalidów wzroku.
Na widowni w upalny wieczór, wolno przechodzący w najkrótszą noc, pląsały skąpo odziane 40-50-letnie dziewice z wiankami we włosach. A potem był "Bal u Kupidyna", zapalanie pochodni na scenie i brzegu basenu, no i puszczanie wianków. Uroki świętojańskiego widowiska zakończyła kanonada fajerwerków. A wszystko to przygotował dyrektor Arek.
- Ta szósta już edycja "Nocy Kupały" różniła się od poprzednich rozmachem i kreacjami, własnoręcznie wykonanymi przez uczestników - wyjaśniał Szostak. - Dostarczyliśmy paniom materiały, a one zabawiły się w kreatorki podkasanej mody. Dotychczasowe finały przebiegały biernie, ludzie niewiele dawali z siebie. Na tym finale tańczyli i bawili się do północy. Koncepcja, by do takich widowisk angażować zespoły ludzi widzących dawno się sprawdziła. Jest dynamizm, ruch i pełna integracja.
Arkadiusz Szostak jest autorytetem w przygotowywaniu spektakli finałowych, zajmuje się tym od lat. Na pewno do projektu "Kuźnia" wytypuje najlepszych ludzi. Ten człowiek rzadko się myli w swych artystycznych ocenach.