skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Edukacja musi iść z postępem Katarzyna Kwiatkowska

Cztery lata temu w Ministerstwie Edukacji i Sportu, któremu szefowała wówczas Krystyna Łybacka, odbyło się brzemienne w skutkach spotkanie władz Związku, na czele z Sylwestrem Perytem, z przedstawicielami tego resortu, które zrewolucjonizowało nauczanie uczniów z dysfunkcją wzroku w szkołach specjalnych. Modne już wówczas było hasło: "Internet w każdej szkole", które szybko wdrażano w placówkach masowych. Natomiast niewidomi uczniowie, pozbawieni nawet brajlowskich podręczników, na które w resorcie edukacji wciąż brakowało pieniędzy, pozostawali w tyle za swoimi zdrowymi rówieśnikami. Powstała paradoksalna sytuacja - zamiast równych szans, pogłębiała się między nimi edukacyjna przepaść.

Wyjściem z tego pata był zgłoszony przez władze Związku podczas owego pamiętnego spotkania pomysł wyposażenia wszystkich ośrodków szkolno-wychowawczych dla niewidomych i słabowidzących w nowoczesny sprzęt komputerowy z odpowiednim oprzyrządowaniem. Tak też się stało - ministerstwo znalazło pieniądze, zaś firma ComArch S.A. (bazująca na sprzęcie komputerowej firmy "Altix"), która wygrała przetarg, wyposażyła w 2004 roku 11 pracowni komputerowych w naszych ośrodkach. Pominięto jedynie dwie placówki, jako niepubliczne - szkołę w Laskach i w Chorzowie.
W ten sposób rozwiązano jednak tylko część problemu nowoczesnej edukacji uczniów z dysfunkcją wzroku. Znacznie więcej z nich uczy się bowiem nie w specjalnych ośrodkach, lecz w systemie integracyjnym. Według danych ministerstwa, w całym kraju jest przeszło 1500 takich uczniów, w tym około 300 całkowicie niewidomych. Nauczyciele często nie znają podstawowych metod ich edukacji, nie mówiąc już o specjalistycznym sprzęcie. I znów w sukurs przyszło ministerstwo, ogłaszając w kwietniu bieżącego roku kolejny przetarg, tym razem na wyposażenie 250 szkół masowych w komputery i oprzyrządowanie. Uwzględniono również dwie wcześniej pominięte placówki - w Laskach i Chorzowie. Przetarg wygrały dwie duże firmy - EMAX i ComArch S.A., mające wystarczającą zdolność kredytową, gdyż takie przedsięwzięcie to ogromne pieniądze.
Jednak sam sprzęt to nie wszystko, trzeba jeszcze nauczyć nauczycieli, jak się nim posługiwać, by efektywnie współdziałać podczas nauczania z niewidomym uczniem. I tu bardzo pomocna okazała się Unia Pomocy Niepełnosprawnym "Szansa", której głównym sponsorem jest komputerowa firma "Altix" Marka Kalbarczyka.
"Szansa" powstała na początku transformacji, kiedy to szybkim krokiem wkraczała do naszego życia nowoczesność. A nowoczesność to komputery, na które wówczas stać było jedynie nielicznych. I właśnie po to, by wyrównywać życiowe szanse niepełnosprawnych, zwłaszcza niewidomych, w dziedzinie edukacji i zatrudnienia, kilka prywatnych osób i instytucji zawiązało fundację "Szansa". Początkowo głównym jej sponsorem była pani Martyna Lisecka-Klinz, z czasem tę rolę przejęła firma "Altix". Jej szef jest też członkiem Rady Fundatorów. Wspiera ją Rada Patronacka z przewodniczącym Sylwestrem Perytem, którą tworzą znane i poważane osobistości ze świata nauki i polityki, między innymi senator Zbigniew Romaszewski, profesor Akademii Pedagogiki Specjalnej Jadwiga Kwapisz i jej mąż Jacek - główny wizytator Ministerstwa Edukacji Narodowej.
W ciągu 15 lat działania "Szansa" dopracowała się pokaźnego i znaczącego w środowisku dorobku. W 1992 roku, kiedy nie było jeszcze zorganizowanego systemu szkoleń w dziedzinie obsługi komputera, niemal bezpłatnie przeszkolono w tej dziedzinie ponad 100 niewidomych, którzy dzięki temu znaleźli ciekawą pracę. Finansowa pomoc w zagranicznych operacjach okulistycznych dzieci oraz w zakupie sprzętu komputerowego dla szkół, wyższych uczelni, okręgów i kół Polskiego Związku Niewidomych, organizowanie naukowych konferencji i międzynarodowych wystaw rehabilitacyjnego sprzętu, konkursy na temat nowoczesnej rehabilitacji wraz z cennymi nagrodami dla zwycięzców, praca w społecznych komisjach PFRON-u, opiniujących wnioski o dofinansowanie zakupu komputera - to tylko niektóre formy działania z bogatego kalendarza dokonań fundacji. Jeśli do tego dodać stałą popularyzację wiedzy na temat technicznych rozwiązań, ułatwiających inwalidom wzroku życie i pracę oraz profesjonalne poradnictwo w zakresie ich rehabilitacji, z zastosowaniem specjalistycznego sprzętu komputerowego, można być pewnym, iż działalność tego społecznego stowarzyszenia niweluje życiowe bariery między ludźmi zdrowymi i niepełnosprawnymi.
I wreszcie ostatnia inicjatywa fundacji "Szansa" i szefa jej Rady Patronackiej Sylwestra Peryta, by do końca września br. przeszkolić 2500 nauczycieli ze szkół masowych, uczących dzieci z dysfunkcją wzroku, w obsłudze specjalistycznego sprzętu.
Marek Kalbarczyk to prawdziwy człowiek renesansu. I sukcesu. Kocha literaturę (o czym świadczy bogato wyposażona prywatna biblioteka) i muzykę (grał nawet kiedyś w dobrych zespołach), interesuje się historią i geografią, ale także naukami ze skrajnie różnych biegunów - matematyką i informatyką. Lubi zwiedzać zabytki, choć nie lubi podróżować. Jest właścicielem dobrze prosperującej firmy "Altix", najdłużej działającej na rynku sprzętu specjalistycznego, która zatrudnia 25 osób, a także mężem i ojcem czterech synów.
Zanim nastąpiła życiowa i zawodowa stabilizacja, próbował wszystkiego. Jako dziecko z poważną wadą wzroku trafił do szkoły na Koźmińskiej w Warszawie. Kiedy wzrok stracił całkowicie, przeniósł się do Lasek. Był zdolny i miał mnóstwo zainteresowań. Przeważyły nauki ścisłe, dlatego w 1982 roku skończył wydział matematyczno-informatyczny na Uniwersytecie Warszawskim. Nie było mu jednak łatwo znaleźć pracę w swoim zawodzie, kiedy informatyka "stawiała dopiero pierwsze kroki". Udało się to po czterech latach. Wcześniej imał się różnych zajęć - pisał podręczniki do matematyki dla Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych (był najmłodszym autorem i dostał nawet za nie medal), przez sześć lat pracował w Instytucie Meteorologii i Gospodarki Wodnej, gdzie stworzył komputerową bazę danych stanu wód w rzekach. Wcześniej obliczano to ręcznie. Pracował też dla PZN, tworząc projekty informatyczne dla niewidomych i pomagając w komputeryzacji brajlowskiej drukarni, a także Biblioteki Centralnej. Brał udział w dwóch matematycznych grantach dla niewidomych. Po drodze był jeszcze krótki epizod pracy w telewizji, gdzie prowadził audycję dla osób niepełnosprawnych i próba powołania dla nich radia Fonon. Na brak pieniędzy nie narzekał. Był czas, gdy jednocześnie pracował w trzech miejscach, ponieważ nigdy nie interesowała go praca monotematyczna, na etacie. Ciągle szukał nowych wyzwań. I właśnie stąd zrodził się pomysł na własną firmę, który urzeczywistnił w 1989 roku.
Na początku lipca br. w tej pięknej podwarszawskiej miejscowości spotkało się z przedstawicielem Ministerstwa Edukacji 100 niewidomych i słabowidzących instruktorów, którzy będą szkolić nauczycieli w obsłudze specjalistycznego sprzętu. Trzydniowe spotkanie, które zorganizowała fundacja "Szansa", miało na celu pogłębienie ich zawodowej wiedzy.
Co znajdzie się w nowocześnie wyposażonej pracowni komputerowej? A więc po kolei: Windows Professional, duże monitory, drukarki i skanery, program Fine Reader, Optical Braille Recognition, powiększalniki, brajlowski notatnik PacMate z brajlowskim monitorkiem, program udźwiękawiający Jaws oraz dodatkowo powiększający Super Nova. Zaś wśród środków dydaktycznych znajdą się między innymi: notatniki mówiące nieubrajlowione z brajlowską klawiaturą - Braille Pen, Kajetki, multilektory z brajlowskimi linijkami, syntezatory mowy i wygrzewarki do wypukłych rysunków. To naprawdę wysokiej klasy sprzęt, a co najważniejsze - z tych nowoczesnych tyfloinformatycznych rozwiązań będą korzystać uczniowie z dysfunkcją wzroku. Wartość przetargów to suma 60 milionów złotych. Na jedną pracownię dla słabowidzących przeznaczy się około 30 tysięcy złotych, a dla niewidomych - około 70 tysięcy.
Należy więc z całych sił przyklasnąć tej inicjatywie. Przede wszystkim Ministerstwu Edukacji, które poprzez dostęp do nowoczesnych technologii stworzyło niewidomym i słabowidzącym uczniom optymalne warunki rozwoju. Ale i fundacji "Szansa", która postanowiła wspomóc organizacyjnie to wielkiej wagi przedsięwzięcie.