skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Z Żałobnej Karty - Lojalny i ambitny Józef Szczurek

W maju br. zmarł w Warszawie Mieczysław Michalak - działacz Związku w początkowym okresie istnienia PZN. Miał 82 lata. Od marca 1956 do października 1964 roku pełnił funkcję przewodniczącego Zarządu Głównego Polskiego Związku Niewidomych. Wcześniej, przez pięć lat był urzędującym kierownikiem Lubelskiego Oddziału PZN i na co dzień współpracował z Modestem Sękowskim - prezesem tego oddziału. W tym okresie kierownictwo największy nacisk kładło na tworzenie nowych kół w powiatach, działalność wychowawczo-oświatową i walkę z analfabetyzmem, poprzez organizowanie kursów brajla. Priorytetowe były sprawy bytowe i mieszkaniowe niewidomych oraz ich zatrudnianie - głównie w tworzonych spółdzielniach. Praca przywróciła niewidomym godność i możliwość normalnego, samodzielnego życia.

Jako przewodniczący Zarządu Głównego, przywiązywał dużą wagę do objęcia działalnością Związku wszystkich niewidomych, zapewnienia im pracy zawodowej i dostępu do wiedzy i kultury.
Mieczysław Michalak urodził się w 1924 roku w miasteczku Słonin - miejscowości należącej dziś do Białorusi. Gdy miał cztery lata, jego rodzina przeniosła się do Lublina. Wzrok stracił w 1944 r. w niemieckim obozie koncentracyjnym koło Lipska.
Po powrocie do Polski szybko odnalazł drogę do Związku i otrzymał tam pomoc i zatrudnienie. Nieraz powtarzał, że: "Psychicznie jest człowiekiem widzącym, fizycznie - niewidomym". Na temat jego sytuacji życiowej niejednokrotnie pisaliśmy w "Pochodni". Przedstawialiśmy koleje jego losów, osiągnięcia i poglądy, toteż tym razem ograniczymy się do najistotniejszych wspomnień, zaczerpniętych z wcześniejszych publikacji.
"W okresie mojego szefowania w Związku kładłem największy nacisk na wszechstronną rehabilitację, wychodząc z założenia, że samodzielność niewidomego, umiejętność funkcjonowania w środowisku widzących jest podstawą wszelkich sukcesów zawodowych i społecznych. Preferowałem własnym przykładem na obozach studenckich pływanie i wszelki sport, bo to zwiększa sprawność, niezbędną w orientacji przestrzennej i pozwala cieszyć się dobrym zdrowiem przez długie lata".
Pod koniec września 1964 r. prezes Michalak, w wyniku zaistniałych konfliktów z Ministerstwem Zdrowia i Opieki Społecznej, musiał odejść ze Związku. Z zawodu był masażystą, więc podjął pracę w przychodni rehabilitacyjnej ogólnoinwalidzkiej spółdzielni "Saturn" w Warszawie i na tym stanowisku pracował do emerytury, na którą odszedł kilka lat po siedemdziesiątce. W spółdzielni powierzano mu różne funkcje społeczne. Przez kilkanaście lat był wiceprzewodniczącym rady nadzorczej. Wśród wielu odznaczeń, świadczących o uznaniu jego działalności społecznej, otrzymał Krzyż Kawalerski, a następnie Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski.
Po śmierci żony w 1998 r. mieszkał sam. Wierny swoim zasadom pełnego i aktywnego uczestniczenia w życiu, prawie do ostatnich dni codziennie wiele się gimnastykował, chodził na siłownię, pływał w basenie. Nieżyjący od roku, znany działacz i długoletni pracownik PZN - Adolf Szyszko, w 1992 roku tak pisał o Mieczysławie Michalaku:
"Pierwszy kontakt z przyszłym pracodawcą, prezesem Zarządu Głównego PZN, nawiązałem, kiedy w czasie studiów przebywałem na turnusie wczasowym dla młodzieży w Uniestach, zorganizowanym przez Związek w 1957 roku. Prezes Mieczysław Michalak dał się wówczas poznać jako dobry kolega i miły towarzysz, uczestniczący wspólnie z nami w wycieczkach, imprezach sportowych i biorący udział w innych zajęciach obozowych. Zorganizowano wówczas dwudniową naradę, w wyniku której zgłoszone przez młodzież postulaty weszły do programu działalności Związku. W tym czasie prezes Michalak obiecał pracę w Związku kilku osobom, kończącym studia. Wśród nich znalazłem się i ja.
W ciągu blisko sześcioletniej współpracy nasze współdziałanie z prezesem Michalakiem przebiegało bez poważniejszych zakłóceń. Uczestniczyłem w najważniejszych sprawach związkowych. Prezes podporządkował mi prawie całą merytoryczną działalność naszej organizacji, mianując mnie kierownikiem nowo powołanego Centralnego Ośrodka Tyflologicznego.
Nasza współpraca opierała się na zaufaniu, zrozumieniu i poszanowaniu swych kompetencji. Do dziś wspominam go jako najlepszego swojego szefa. Mimo że nie posiadał wykształcenia, otaczał się ludźmi kompetentnymi, z odpowiednim zawodowym przygotowaniem. Był szefem wyjątkowo ambitnym, całkowicie utożsamiającym się ze Związkiem, jego sprawami i celami.
Jego otwartość na wprowadzanie osiągnięć zagranicznych zjednywała mu wielu zwolenników i jednocześnie przeciwników. Śmiało podejmował walkę z oponentami, nie licząc się z ich pozycją społeczną i zawodową. Pracownicy nie byli przez niego ograniczani w podejmowaniu inicjatyw.
Prezes Michalak nie żałował pieniędzy na pracę naukową w zakresie tyflologii, rehabilitacji i wydawnictw. Duże znaczenie przypisywał wzajemnemu zaufaniu i szczerej wymianie poglądów. Cenił konstruktywną krytykę. Na zebraniach prezydium i plenum Zarządu Głównego zawsze byli obecni główni referenci oraz kierownicy działów. Zależało mu, by każde poważniejsze zagadnienie było wszechstronnie przedyskutowane. Niesłychanie ważną i pozytywną cechą Michalaka było to, że zawsze był lojalny w stosunku do swych pracowników. O ile ustalił z kimś treść i sposób działania, mogli oni być pewni, że będą mieli w nim oparcie i obronę. Cechą jego charakteru było również i to, że umiał podejmować decyzje, czasem nawet niepopularne i ryzykowne".
Mieczysław Michalak był ostatnim członkiem Zarządu Głównego wybranego na pierwszym zjeździe PZN w 1951 roku. Cześć Jego Pamięci!