skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Rehabilitacja

Rehabilitacja na każdym poziomie edukacji

Kilka miesięcy temu Parlamentarny Zespół ds. Osób z Niepełnosprawnością Narządu Wzroku oraz Polski Związek Niewidomych zorganizowały konferencję „Zobaczyć rehabilitację osób niewidomych i słabowidzących”, przeprowadzoną pod patronatem marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego. Przedstawiamy kolejny już blok tematyczny, przedostatni, konferencji: „Rehabilitację na każdym poziomie edukacji”.

– Jestem tyflopedagogiem z 20-letnim doświadczeniem pracy w ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Dzieci Niewidomych im. Róży Czackiej w Laskach – rozpoczęła swoje wystąpienie pt. „Rehabilitacja dzieci i młodzieży w szkole specjalnej” Dorota Gronowska. – Głównym celem rehabilitacji i rewalidacji w szkole specjalistycznej jest przygotowanie wychowanków do samodzielnego życia; wyposażenie w narzędzia i umiejętności, które w przyszłości pozwolą im na bycie aktywnymi zawodowo. U każdego podopiecznego staramy się zawsze znaleźć jego mocne strony, wzmacniać je, i tak kierować jego dalszą edukacją i rehabilitacją, żeby w przyszłości był on osobą aktywną i użyteczną dla społeczeństwa – dodała prelegentka. – Specjalistycznych ośrodków dla dzieci z dysfunkcją narządu wzroku w Polsce jest kilka: w Warszawie, we Wrocławiu, Krakowie, Owińskach, Bydgoszczy, Dąbrowie Górniczej czy Laskach. Aby być uczniem takiego ośrodka, dziecko musi mieć orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego. Dla każdego ucznia przygotowujemy też indywidualny program edukacyjno-terapeutyczny, który jest opracowany przez zespół specjalistów.

Edukacja w szkole specjalnej
– W ostatnich latach w naszych szkołach obserwujemy dynamiczne zmiany w strukturze – kontynuowała swe wystąpienie Dorota Gronowska. – Z roku na rok uczy się u nas coraz więcej dzieci słabowidzących. Jeszcze kilka lat temu 95% z wszystkich dzieci, to były osoby niewidome. Obecnie jest to około 50%. Druga połowa to dzieci słabowidzące, dla których bardzo ważne jest znalezienie odpowiedniego dla nich sposobu pracy i nauki. Dlaczego? Ponieważ każde dziecko widzi inaczej, wymaga innych dostosowań materiałów edukacyjnych (czcionki, kontrastu czy pomocy optycznych) – wyjaśniła prelegentka. – W naszych szkołach mamy terapeutów widzenia, którzy pomagają nam w pracy. Stale też obserwujemy zwiększanie się liczy uczniów z niepełnosprawnościami sprzężonymi: zaburzeniami ze spektrum autyzmu, nieprawidłowościami wynikającymi z alkoholowego zespołu płodowego. Do naszych placówek uczęszczają także dzieci z niepełnosprawnością intelektualną w różnym stopniu, dzieci z zaburzeniami neurologicznymi, które są efektem przebytych chorób onkologicznych czy przyjmowania leków np. sterydowych. Różne potrzeby dzieci wymagają od tyflopedagogów elastyczności i wyobraźni – dodała ekspertka.
– W szkołach specjalistycznych realizowana jest podstawa kształcenia, która obowiązuje także w szkołach ogólnych, więc musimy godzić wymagania zapisane w podstawie programowej z rehabilitacją i rewalidacją dzieci i ich możliwościami. W „Rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej z dnia 9 sierpnia 2017 r. w sprawie warunków organizowania kształcenia, wychowania i opieki dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnych, niedostosowanych społecznie i zagrożonych niedostosowaniem społecznym” jest mowa o dwóch godzinach zajęć rewalidacyjnych dla dziecka w szkołach ogólnodostępnych lub dziesięciu godzinach na oddział w szkołach specjalnych – wyjaśniała prelegentka. – W przypadku dzieci niewidomych dokument określa, że szczególnie należy podkreślić rozwijanie umiejętności komunikacyjnych przez naukę orientacji przestrzennej oraz naukę systemu brajla (lub innych alternatywnych metod komunikacji). Jeśli dziecko dodatkowo ma stwierdzony autyzm, to należy prowadzić także zajęcia rozwijające umiejętności społeczne. Więc dwie godziny wydają się być niewystarczające, żeby zabezpieczyć wszystkie te potrzeby.

Niezbędni kompetentni specjaliści
– W naszych szkołach dzięki temu, że nauczyciele i specjaliści mają wykształcenie tyflopedagogiczne, znają brajla, mogą dopilnować, żeby umiejętności komunikacyjne wychowanka były rozwijane w każdym momencie. Znajomość brajla jest szczególnie istotna w przypadku nauczycieli przedmiotów ścisłych, gdzie zapis brajlowski jest skomplikowany i ważne jest, by od początku w edukacji używać go właściwie. W szkołach specjalistycznych nauczyciele mają stały dostęp do drukarek brajlowskich, co pozwala na przygotowywanie materiałów edukacyjynch dostosowanych do potrzeb i możliwości uczniów. Np. w tej chwili pojawiają się podręczniki do klas trzeciej, piątej i ósmej (te klasy idą teraz nową podstawą programową). Na stronie Ośrodka Rozwoju Edukacji są zamieszczane adaptacje tych podręczników. Dzięki temu, że mamy narzędzia brajlowskie na bieżąco możemy drukować te podręczniki – opisywała nauczycielka.
– W ośrodkach dla dzieci z dysfunkcją narządu wzroku szczególny nacisk położony jest na naukę orientacji przestrzennej i samodzielnego poruszania się. Dzieci przechodzą kurs, który trwa nawet kilka lat. Mają 2-3h zajęć tygodniowo, a kurs realizowany jest w godzinach popołudniowych i pozwala na jak najlepsze przygotowanie do samodzielnego życia. Nauczyciele w szkole oraz wychowawcy w internatach znają zasady poruszania się z białą laską, przewodnikiem. Nieobce są im zasady używania technik ochronnych, na bieżąco monitorują wykorzystywanie przez dzieci nabytych umiejętności w sytuacjach codziennych, podczas zabawy czy spaceru. Dla rodziców są także przeprowadzane odpowiednie warsztaty. Aby nauka orientacji przestrzennej była efektywna, zawsze musi być prowadzona przez dobrze przygotowanych, teoretycznie i praktycznie, specjalistów.

Trudne decyzje
– Decyzja o sposobie edukacji – czy będzie to edukacja włączająca, czy w szkole specjalistycznej – należy ostatecznie do rodziców. Nie jest ona dla nich prosta, oczywista – przekonywała prelegentka. – Rodzice często zbierają informacje o wszystkich dostępnych możliwościach. Ważne jest, żeby otrzymywali oni rzetelne informacje np. w poradniach psychologiczno-pedagogicznych, szpitalach czy gabinetach psychologicznych.
Organizowanie edukacji i rehabilitacji dzieci niewidomych czy słabowidzących wymaga ogromu wiedzy o ich potrzebach, wymaga świadomości, możliwości szkoły, dobrej diagnozy (także funkcjonalnej). Warto zastanowić się, jaką rolę powinny odgrywać ośrodki specjalistyczne posiadające bogate zaplecze. Największą ich wartością jest dobrze wykształcona kadra tyflopedagogiczna, która posiada ogromne doświadczenie. Ten potencjał można wykorzystać, pomagając dzieciom z niepełnosprawnością narządu wzroku w szkołach ogólnodostępnych i do wsparcia ich nauczycieli i rodziców. Jakie mamy wnioski? Należy zastanowić się nad rozwiązaniem systemowym umożliwiającym wsparcie przez ośrodki specjalistyczne dzieci w edukacji włączającej; ważne jest wypracowanie standardów współpracy (nauczycieli ze szkół ogólnodostępnych ze specjalistami z ośrodków); należy utworzyć sieć placówek specjalistycznych prowadzących szerokie wsparcie np. warsztaty, szkolenia i zajęcia dla nauczycieli, rodziców i ich dzieci.

Edukacja włączająca
Kolejnym prelegentem na konferencji była Joanna Piwowońska z Fundacji Instytut Rozwoju Regionalnego, która przedstawiła temat „Edukacja włączająca i rola uczelni w procesie kształcenia i edukacji”. – Konwencja praw osób niepełnosprawnych i przepisy prawa oświatowego nakładają na polskie państwo obowiązek dostosowania edukacji ogólnodostępnej, umożliwienia uczestniczenia w niej również uczniom ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi – rozpoczęła swe wystąpienie prelegentka. – Szkolnictwo ogólnodostępne zmaga się w tym momencie z napływem uczniów z niepełnosprawnościami, którzy do tej pory uczęszczali do placówek specjalistycznych bądź nie ujawniali swoich potrzeb. Należy zwrócić zwrócić uwagę, że rehabilitacja w edukacji nie jest czymś odrębnym, wręcz przeciwnie – przekonywała Piwowońska. – Edukacja jest rehabilitacją samą w sobie. Żeby mówić o wsparciu uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi w placówkach ogólnodostępnych, powinniśmy poruszać się w czterech obszarach: nabywania wiedzy i umiejętności; rozwijania zdolności i pobudzania zainteresowań; integracji i rehabilitacji społecznej oraz budowaniu aktywnej postawy zawodowej na przyszłość. Zgodnie z danymi GUS z „Raportu oświata i wychowanie” z 2016/2017 r. w placówkach ogólnodostępnych w szkołach podstawowych było 31 osób niewidomych.

Kształcenie, które będzie efektywne
Co jest istotne i od czego zależy efektywność kształcenia w placówkach ogólnodostępnych dzieci z niepełnosprawnością narządu wzroku? – zapytała Joanna Piwowońska? – Niewątpliwie kluczowe jest nastawienie kadry pedagogicznej i kadry administracyjnej do uczestnictwa w edukacji tychże dzieci. Z pomocą przychodzi nam analiza Instytutu Badań Edukacyjnych dotycząca ścieżek edukacyjnych dzieci („Realizacja badania ścieżek edukacyjnych niepełnosprawnych dzieci, uczniów i absolwentów – raport końcowy”, pod redakcją Pawła Grzelaka, dra Pawła Kubickiego oraz Marty Orłowskiej). W badaniach tych przedstawiono nastawienie dyrektorów szkół ogólnodostępnych do obecności w placówkach uczniów z dysfunkcją narządu wzroku. W odniesieniu do ucznia niewidomego tylko trzech dyrektorów zadeklarowało, że uczeń taki powinien chodzić do szkoły ogólnodostępnej, 67 kierowników placówek – że do szkoły specjalnej. W przypadku uczniów słabowidzących liczby te kształtowały się nieco inaczej. 39 dyrektorów zadeklarowało, że taki uczeń powinien uczęszczać do szkoły ogólnodostępnej, 8 – że do szkoły specjalnej, a reszta – taką decyzję pozostawiła rodzicom.

Dziecko w szkole ogólnodostępnej
– Od czego zależy poziom funkcjonowania dziecka z dysfunkcjami narządu wzroku w szkole ogólnodostępnej? Przede wszystkim od dynamiki rozwojowej i od tego, w jaki sposób dziecko było rehabilitowane przed przyjściem do placówki szkolnej. Najbardziej plastyczny okres i najbardziej dynamiczny rozwój dziecka następuje pomiędzy pierwszym a czwartym rokiem życia – referowała ekspertka. – Niezwykle ważne jest to, w jaki sposób dziecko było rehabilitowane przed przystąpieniem do dalszych etapów edukacji. Istotna też jest dostępność oprogramowania i oprzyrządowania niezbędna w rozwoju dziecka, a także pomocy dydaktycznych i rewalidacji, która w placówce ogólnodostępnej opiera się na 2h tygodniowo. W tym czasie uczniowie powinni odbyć przynajmniej zajęcia z czynności dnia codziennego (zgodnie z przytaczanymi wcześniej danymi Instytutu Badań Edukacyjnych 17% dzieci z dysfunkcją narządu wzroku deklaruje, że ma poważne trudności z realizowaniem tych czynności) – uświadamiała Piwowońska. – Nauka orientacji przestrzennej w placówkach ogólnodostępnych praktycznie nie jest realizowana. Brajl z przyczyn oczywistych w zasadzie nie jest wdrażany, co utrudnia niewidomemu dziecku naukę czytania, pisania, rozumienia tekstu, a także odnajdywanie się w przestrzeni miejskiej.
– Z analizy Instytutu Badań Edukacyjnych wynika, że dzieci, które przystępują do edukacji w placówkach ogólnodostępnych, częściej niż mogłoby się to wydawać, rezygnują z uczenia się w tych szkołach na rzecz placówek specjalistycznych. Jakie są tego powody? Częściowo może to wynikać z tego, że choć rodzice chcieliby, żeby ich dzieci funkcjonowały w instytucjach ogólnodostępnych, to brutalnie zderzają się z rzeczywistością.

Plusy i minusy
– Jakie korzyści i jakie zagrożenia wynikają z uczęszczania dzieci z dysfunkcją narządu wzroku do placówek ogólnodostępnych? – zapytała prelegentka. – Dobro jest tutaj oczywiste. Wzrasta poziom integracji społecznej; zwiększają się kompetencje społeczne niepełnosprawnego ucznia; poprawiają się umiejętności komunikacyjne z osobami z różnymi możliwościami (dziecko ma kontakt ze zdrowymi uczniami, zdrowymi kolegami), ale też z dziećmi z innymi niepełnosprawnościami, więc to zdecydowanie poszerza jego horyzonty myślowe. Skuteczniej kształtują się w dzieciach umiejętności społeczne i wzrastają wyniki w nauce. Zwiększa się też poziom akceptacji społecznej ze względu na obecność dziecka z niepełnosprawnością w środowisku lokalnym i w społeczeństwie. Wzrasta także aktywność społeczna i zawodowa w jego dorosłym życiu, co wpływa na zmniejszenie kosztów niepełnosprawności ponoszonych przez państwo. A jakie są zagrożenia? To liczebność klas, to brak przygotowania pedagogicznego kadry placówek ogólnodostępnych do pracy z dzieckiem ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi – wyliczała Piwowońska. – Nie możemy stwierdzić, że takim samym tyflopedagogiem jest ktoś, kto skończył roczny kurs i osoba, która jest absolwentem 5-letniej szkoły wyższej. Poziom wspierania ucznia ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi będzie tutaj zdecydowanie różny. Możliwe jest niepełne opanowanie programu nauczania w dużej mierze ze względu na brak potrzebnych pomocy dydaktycznych i brak specjalistycznego sprzętu, który pozwoliłby np. na pozyskiwanie niezbędnych informacji np. w brajlu. Możliwe są też niestety niepożądane zachowania ze strony grupy rówieśniczej. „Wyścig szczurów”, pęd do aktywności, z którym obecnie mamy do czynienia, może prowadzić do pewnego niedowartościowania dziecka z niepełnosprawnością, a także do wystąpienia braku chęci do dalszego rozwoju.

Wyzwania edukacji włączającej
Jakie wyzwania stoją przed nami? Korelacja celów edukacyjnych, rehabilitacyjnych i zapewnienie w procesie nauczania dostępu do pomocy psychologiczno-pedagogicznej, pomocy medycznej i pomocy pedagogicznej. Niezbędna jest indywidualizacja procesu nauczania. Przeniesienie punktu ciężkości z pedagogiki specjalnej na pedagogikę pozytywną, na taką, która będzie się opierała na możliwościach dziecka i wspieraniu tychże możliwości. I na końcu – niezbędna jest zmiana podejścia. Realizacja specjalnych potrzeb edukacyjnych nie jest realizacją zachcianek czy przywilejów, ale jest realizacją praw. W ramach Kongresu Osób z Niepełnosprawnościami już od lat realizujemy projekt założeń do zmian ustaw za niezależnym życiem osób z niepełnosprawnościami i wystosowaliśmy m.in. wniosek utworzenia w poszczególnych rejonach centrów edukacji włączającej, które będą umożliwiały placówkom specjalistycznym i placówkom ogólnodostępnym wymianę informacji, pomocy dydaktycznych czy oprzyrządowania.

Kształcenie na uczelni
– W przypadku dostępności kształcenia na poziomie uniwersyteckim mamy do czynienia z dostosowaniem programów nauczania do faktu, że poziom rehabilitacji osób z dysfunkcją wzroku w Polsce jest niewystarczający – rozpoczęła drugą część swojego wystąpienia Joanna Piwowońska. – Potrzebni są specjaliści, którzy sprostają wymaganiom. Druga kwestia to dostępność samego procesu nauczania dla studentów. Od 2007 r., kiedy wprowadzono przepisy regulujące finansowanie kształcenia na poziomie wyższym studentów z niepełnosprawnościami, ta sytuacja zdecydowanie się poprawiła. Liczba studentów z dysfunkcją narządu wzroku systematycznie rośnie. Finansowanie uczelni wyższych i pozostawienie im autonomii w finansowaniu i rozporządzaniu dotacji na realizację specjalnych potrzeb studentów przy dodatkowym finansowaniu, które może pochodzić z programu np. „Student”, a także z Aktywnego Samorządu jest przyczyną zwiększającej się liczny studiujących osób z dysfunkcją narządu wzroku. Studenci mają szansę na sfinansowanie zakupu specjalistycznego sprzętu, uczelnie zaś mają większe możliwości zatrudnienia asystentów czy adaptacji materiałów.
Podsumowując, istotne jest zapewnienie przepisami prawa odpowiedniego finansowania uczelni wyższych i zapewnienie możliwości wydatkowania tych środków w odniesieniu do indywidualnych potrzeb każdego studenta, a także regulacje kwestii praw autorskich i umożliwienie dostępu do wydawnictw w formie elektronicznej dla osób studiujących.