skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Historia

Trybuna niewidomych Władysław Gołąb

Fragmenty artykułu mecenasa Władysława Gołąba podsumowującego 45 lat ukazywania się „Pochodni”. Tekst został opublikowany w 1993 r.

(...) Pamiętam, z jaką ogromną radością wziąłem przed laty ten pierwszy numer „Pochodni”. Przeczytałem go od deski do deski, i to chyba kilkakrotnie. Z „Pochodnią” związałem się przeszło 35 lat temu. Przez kilkanaście lat byłem członkiem kolegium redakcyjnego. Na łamach „Pochodni” poruszałem problematykę prawną, społeczno-kulturalną i moralno-chrześcijańską. Publikowałem artykuły o tematyce historycznej z życia polskich niewidomych, biograficzne oraz reportaże z podróży służbowych i wycieczek.
Po przeniesieniu drukarni i redakcji z Gdańska do Warszawy przez pewien czas „Pochodnia” nie ukazywała się. Ówczesny prezes Zarządu Głównego, mjr Leon Wrzosek, miał swoją polityczną wizję czasopisma. (...)
Lata stalinowskie były zdecydowanie złe dla prasy. Zatem i w „Pochodni” często ukazywały się artykuły ideologiczno-propagandowe. Ale to nie przeszkadzało, aby czasopismo i w tym czasie służyło niewidomym, przekazując informacje z życia związku, o możliwościach podjęcia pracy, o przywilejach gwarantowanych przepisami prawa i wielu codziennych troskach, nękających niewidomych. Od października 1956 r. zaszły w „Pochodni” radykalne zmiany. W połowie 1957 r. została zamieszczona wyczerpująca relacja z pierwszej pielgrzymki niewidomych na Jasną Górę, w której wziął udział ks. prymas kard. Stefan Wyszyński. Taka relacja jeszcze rok wcześniej była nie do pomyślenia. Czytelnicy mogli w swoim czasopiśmie znaleźć materiały ze wszystkich dziedzin życia, a nieraz i artykuły zdecydowanie kontrowersyjne. Cenzura partyjna patrzyła przez palce na „Pochodnię”, uznając fakt, że jest to czasopismo drukowane tylko w piśmie punktowym, niedostępnym dla ogółu czytelników. Lata sześćdziesiąte to dalszy rozwój czasopisma. Od 1966 r., obok wersji brajlowskiej, „Pochodnia” zaczęła ukazywać się w powielaczowej wersji czarnodrukowej, a od 1971 – w systemie typograficznym, umożliwiającym zamieszczanie zdjęć fotograficznych. Od kilku lat „Pochodnia” ukazuje się także w wersji dźwiękowej na kasetach magnetofonowych. W roku ubiegłym [1992 – przyp. red.] prezydium Zarządu Głównego PZN postanowiło wersję czarnodrukową tłoczyć drukiem powiększonym, udostępniając czasopismo osobom niedowidzącym.
Czym była i czym nadal jest „Pochodnia”, najlepiej świadczą listy czytelników oraz przeprowadzane badania ankietowe. Można w nich spotkać wypowiedzi wzruszające. Jeżeli pojawiają się głosy krytyczne, to tylko dlatego, że czytelników „Pochodnia” naprawdę obchodzi. Ileż razy spotkałem ludzi, którzy przypominali mi moje własne wypowiedzi sprzed lat, zamieszczane na łamach „Pochodni”. W trudnych latach cenzury i ścisłej reglamentacji nowych czasopism „Pochodnia” dała początek kilku naszym czasopismom, które zaczęły ukazywać się w formie dodatków. Tak powstał „Niewidomy Spółdzielca”, „Pola Stelo” (czasopismo drukowane w języku esperanto), „Niewidomy Masażysta”, „Głos Kobiety” i inne. Do dziś w formie dodatku ukazuje się kwartalnik „Encyklopedia Prawa”.
Nim zabrałem się do pisania wspomnień, związanych z jubileuszem naszego czasopisma, sięgnąłem do numerów „Pochodni” z 1973 r. Był to rok wielkich strat dla środowiska. Odeszli wówczas od nas: dr Włodzimierz Dolański, Henryk Ruszczyc, Antoni Marylski (budowniczy Lasek), Maria Urban (współzałożycielka krakowskiej szkoły masażu), Zbigniew Tomalak (działacz z Łodzi, wieloletni członek prezydium ZG PZN), Józef Stroiński (wybitny działacz ziemi białostockiej) i Mieczysław Kosz (wybitny artysta jazzowy). Wśród autorów piszących przed dwudziestu laty także ileż nazwisk ludzi, którzy w latach późniejszych od nas odeszli. Przypomnijmy ich według kolejności zamieszczanych publikacji: Włodzimierz Kopydłowski, Tadeusz Czerwiński, Józef Buczkowski, Bronisław Kruczko (prawnik z Poznania), Zbigniew Skalski (autor ciekawych biografii zasłużonych niewidomych), Józef Śmietanko (działacz warszawski, redaktor czasopisma „Pola Stelo”), Stanisław Żemis, Stanisław Błaszczyk, Wirgilius Petrauskas (litewski tłumacz polskich prac tyflologicznych), Tadeusz Mekler, Elżbieta Sitkowska (redaktorka z nieperiodyków) i inni.
45 lat dla czasopisma to wiek dojrzały. Wiele czasopism już po kilku latach upada, aby odrodzić się pod nową nazwą i innym programem. Według dr. Dolańskiego: „«Pochodnia» rozświetla ciemności każdemu człowiekowi”. Niewidomy, żyjący w ciemności, może ją pokonać jedynie oczyma duszy i zdobytą wiedzą. Tę właśnie wiedzę ma mu dać jego czasopismo. To, czy i jak „Pochodnia” spełnia tę funkcję, w dużym stopniu zależy od nas, od naszej z nim współpracy. Dlatego z okazji jubileuszu życzę z całego serca zespołowi redakcyjnemu i samemu czasopismu jak najdłuższego żywota – niech zawsze będzie naszą trybuną, niech zawsze służy polskim niewidomym.