skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Historia

Na niepewnym grancie Anna Woźniak-Szymańska

Często słyszymy pytanie o to, na co Polski Związek Niewidomych wydaje pieniądze i skąd je bierze? Trudno te wątpliwości rozwiać w jednym tekście, trudno bez rozmowy twarzą w twarz, ale wiem, że zadają Państwo takie pytania. Artykuł został opublikowany w „Pochodni” nr 6/2014.

Polski Związek Niewidomych to lider organizacji członkowskich osób niewidomych i słabowidzących w naszym kraju. Istniejemy ponad 60 lat i możemy poszczycić się bogatym doświadczeniem. Zrzeszamy ok. 60 tys. członków, a w każdym roku zgłasza się do nas około 3–3,5 tys. nowych osób, które oczekują wsparcia i pomocy. Nasi podopieczni to osoby w różnym wieku (dorośli, dzieci, młodzież) i w różnej sytuacji życiowej. To bardzo zróżnicowana grupa, a zatem potrzeby i oczekiwania są różnorodne. Czy jesteśmy w stanie zadowolić wszystkich? Wydaje się to prawie niemożliwe.
Liderowanie jednak zobowiązuje. Czy zadania, które realizujemy, spełniają oczekiwania naszych podopiecznych? Czy metody i narzędzia, z których korzystamy, pomagają nam nadążać za zmieniającą się rzeczywistością? Ciężko nad tym pracujemy.
Aby PZN się rozwijał, był nowoczesny, przekonywał członków do korzystania z najnowszych rozwiązań rehabilitacyjnych, a także specjalistycznego sprzętu i nowoczesnych technologii, konieczna jest systematyczna praca wielu ludzi, na wszystkich szczeblach naszych struktur. No i oczywiście fundusze na realizację tych zadań. Jeżeli chodzi o pieniądze, to jest to wciąż palący problem wszystkich organizacji pozarządowych działających na rzecz osób niepełnosprawnych w Polsce, w tym także naszego stowarzyszenia. Zapewne wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy, że aby nowo ociemniały mógł wziąć udział, np. w szkoleniu z rehabilitacji podstawowej w Bydgoszczy, Związek musi wygrać konkurs ogłoszony przez PFRON lub innego donatora. Podobnie wygląda sytuacja, gdy kierownictwo Związku chce zrealizować plany, które są niezbędne do poprawienia sytuacji podopiecznych. Pieniądze na poszczególne cele statutowe możemy pozyskać również tylko w drodze konkursów. Granty stały się w ostatnich latach podstawowym źródłem finansowania działalności organizacji takich jak nasza. A zatem nie decydują potrzeby i oczekiwania środowiska, tylko brutalne zasady konkursowe i przetargowe.
Aplikując do konkursów, podejmujemy decyzję, komu ma służyć kolejny projekt. Niewidomym dzieciom, dorosłym czy ich rodzinom? A może tym razem należy szkolić kadry lub zakupić specjalistyczny sprzęt? Bardzo często nie mamy nawet wyboru, ponieważ kryteria konkursu nie przewidują tematyki, którą uważamy za fundamentalną dla naszych działań.
Żyjemy w rzeczywistości sztywnych procedur i papierologii, ciągle niestety daleko w naszych rozwiązaniach systemowych do podmiotowego podejścia wobec osób niepełnosprawnych. Dzięki wysokim kwalifikacjom pracowników i liderów Związku, często udaje się wygrywać konkursy i bywa nawet, że są to kwoty milionowe. Ale pamiętajmy, że wygrywamy dofinansowanie, nie sfinansowanie projektu, więc część środków na realizację przedsięwzięcia musimy wyłożyć sami. Pojawia się zatem kolejny problem: skąd czerpać środki własne na dofinansowanie projektów? Na to pytanie nie ma oczywistej odpowiedzi.
Poszukiwanie innych źródeł finansowania działalności jest w ostatnich latach również dość skomplikowane. Mimo że posiadamy nieruchomości, w których można prowadzić działalność komercyjną, trudno nam zdobyć nowych klientów. Wokół nas powstaje silna konkurencja, wiele inwestycji deweloperskich, rekreacyjnych, a nawet rehabilitacyjnych. Mamy do czynienia z brutalną walką o klienta. W tych nowych obiektach oferta jest atrakcyjniejsza a baza nowocześniejsza. Dlatego też kierownictwo Związku pracuje nad koncepcją modernizacji Ośrodka „Nestor” w Muszynie i Ośrodka „Klimczok” w Ustroniu Morskim. Należy wspomnieć, że członkowie PZN też nie korzystają z naszej bazy specjalistycznej tak często jakbyśmy chcieli. Już od wielu lat wyjeżdżają do różnych miejsc w kraju i za granicą.
Można sobie zadać pytanie, jaka przyszłość przed nami? Czy taka duża organizacja ma szansę przetrwać, a nawet się rozwijać? Bez wizji i strategii na przyszłość może być trudno. Dlatego w różnych gremiach na terenie całego kraju dyskutujemy, wymieniamy się doświadczeniami i wypracowujemy nowe rozwiązania, wdrażamy kolejne pomysły.

A na co te pieniądze?

W ostatnich dwóch latach tylko dwa projekty realizowane centralnie, a dotyczące aktywizacji zawodowej, to wsparcie dla aż 2,5 tys. osób niewidomych i słabowidzących, a także dla 1,5 tys. osób z ich bliskiego otoczenia.
Oprócz tego wyszkoliliśmy w tym czasie niemal 500 osób w ramach projektu „Przez szkolenie do włączenia społecznego” i drugie tyle w ramach programu „Standaryzacja działalności PZN na rzecz wysokiej jakości świadczonych usług”. Żadna organizacja pozarządowa w tak krótkim okresie nie udzieliła pomocy tak licznej grupie osób. A to przecież tylko ułamek naszej działalności, bo duże projekty realizują również nasze okręgi i koła. W samym 2013 r. w ramach działalności okręgów udzieliliśmy wsparcia ponad 10 000 osób. Do tego należy wspomnieć też o tych, którzy zwracają się do nas z prośbą o pomoc lub informacje, a nie są członkami organizacji – są to setki osób dziennie w całym kraju. Czy nadal są jakieś wątpliwości co do tego, na co Związek wydaje pieniądze?
Jeżeli tak, to warto dodać, że wydajemy też 4 czasopisma dla osób z dysfunkcją wzroku i ich opiekunów, w czarnym druku, brajlu, wersji elektronicznej i na CD, oraz Biuletyn Informacyjny, w którym znaleźć można wiadomości na temat bieżących wydarzeń oraz działalności Związku. Bierzemy aktywny udział w procesie legislacyjnym, inicjując lub opiniując zmiany w ustawach, rozporządzeniach i innych aktach prawnych. Uczestniczymy w pracach nad nowymi rozwiązaniami systemowymi dotyczącymi opieki państwa nad osobami niepełnosprawnymi. Nasz głos jest ważny i jesteśmy wciąż proszeni o wyrażenie opinii w imieniu środowiska. W ciągu ostatnich 2 lat przeprowadziliśmy wiele audytów i ekspertyz, w tym budynków użyteczności publicznej, infrastruktury kolejowej i miejskiej, opiniowaliśmy projekty architektoniczne, ocenialiśmy jakość napisów w brajlu – łącznie wydaliśmy 683 opinie i certyfikaty.
Mamy też coraz większe doświadczenie w budowaniu partnerstw z innymi organizacjami i instytucjami, zarówno w kraju, jak i za granicą. Współpracowaliśmy m.in. z Fundacją Perkinsa (szkolenie dla 210 pracowników szkół), ze związkami niewidomych z Gruzji i Armenii, ze słowackim stowarzyszeniem Ambrelo, instytucjami kultury ze Słowacji, Czech i Węgier, z Lwowskim Muzeum Historycznym czy z Czeskim Związkiem Niewidomych.
To nadal nie wszystko, ale nie starczyłoby miejsca w „Pochodni”, by wymienić wszystkie aspekty naszej działalności. Tak duża organizacja zawsze będzie narażona na krytykę, choćby ze względu na fakt, że jesteśmy cały czas na świeczniku. Z anonimową krytyką trudno się jednak zmierzyć, choć władze PZN są otwarte na dyskusję. Zawsze zachęcamy do współpracy i zadawania pytań, ale chcielibyśmy rozmawiać o faktach i rzeczywistości, w jakiej funkcjonujemy, a nie walczyć ciągle z umniejszaniem wartości naszej wspólnej pracy. Na efekty, jakie osiągamy, pracują tysiące ludzi, nierzadko za darmo lub za niewielkie pieniądze. Myślę, że warto bardziej skupić się na owocach naszej działalności, wymiernych i policzalnych, niż na podważaniu jej sensu. Ja cały czas chciałabym robić więcej, lepiej, dla jak największej grupy osób. Często jednak zderzam się z twardą rzeczywistością. Nie zmienia to jednak faktu, że nie wiem, gdzie byłabym dzisiaj, gdyby nie pomoc, jaką otrzymałam od PZN. Mam nadzieję, że podobnie myślących jest więcej.