skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Zdrowie

Czy oczy potrzebują szalika? dr n. med. Alicja Barwicka

Zima to niełatwy czas dla osób z dysfunkcją wzroku – śnieg, odbijające się w nim słońce, mróz, to wszystko nie wpływa dobrze na nasz wzrok. Do tego krótkie dni i mało ruchu, jak pomóc swoim oczom w tym trudnym dla nich czasie?

O ile większość ciała można przed chłodem i wilgocią chronić ubraniem, to z twarzą jest już spory kłopot. Z powodu zimnej mżawki czy silnego wiatru nie możemy przecież przestać oddychać lub szalikiem zasłonić oczu. Mróz i wiatr dają oczom się we znaki, powodując nieprzyjemne łzawienie. Jest to szczególnie istotne dla osób, które niezależnie od pogody i pory roku borykają się z problemami okulistycznymi i stosują korekcję optyczną albo też miejscową terapię.

Po pierwsze – czapka!
Osadzenie gałek ocznych w oczodole oraz praca powiek chronią oczy przed niekorzystnym wpływem środowiska, w tym również przed zbyt niską temperaturą i wiatrem. Wraz ze zmianami środowiskowymi ochrona ta ewoluowała, obejmując budowę i proporcje kości czaszki. Nie mamy już tak głęboko osadzonych oczu i tak krzaczastych brwi jak człowiek pierwotny, niemniej położenie gałek ocznych pozostaje nadal najlepszym zabezpieczeniem przed urazami i wpływem środowiska. Kiedy jednak klimat nie jest przyjazny, a wiatr i zimno nie liczą się z tym, co mieści się w naszych głowach, trzeba sobie przypomnieć, że znajdują się tam oczodoły, a w nich niezwykle cenny narząd zmysłu. I nie chodzi wyłącznie o znane wszystkim uczucie zimna, ale o to, że przebiegające w nich naczynia krwionośne i nerwy także ulegają oziębieniu. W wyniku obniżenia temperatury ściany naczyń kurczą się, by chronić swoją zawartość. W efekcie zmniejsza się światło naczynia i prędkość przepływu krwi, a ostatecznie przejściowo pogarsza się ukrwienie tkanek. Dopiero po powrocie do właściwej temperatury mięśniówka ściany naczyniowej rozluźni się, by dostęp krwi do tkanek wrócił do normy. Warto przy tym pamiętać, że z upływem lat w ścianie naczyń krwionośnych również pojawiają się zmiany patologiczne, mogące mieć wpływ na utratę jej elastyczności, a co za tym idzie, utratę zdolności do zmiany kalibru naczynia. I dlatego najprostszym rozwiązaniem, skutecznie chroniącym przed chłodem i wiatrem naczynia krwionośne zaopatrujące gałkę oczną w tlen i substancje odżywcze, jest noszenie czapki!

Po drugie – coś tłustego
Kiedy dzięki czapce na głowie ukrwienie (również mózgu) wraca do normy i pozwala nam już myśleć nie tylko o zimnie, przyjrzyjmy się powiekom. To nasz naturalny sprzymierzeniec w walce z wiatrem i chłodem. Jeśli tylko im pozwolimy, zawsze zareagują w porę i zamkną lub przynajmniej zwężą szparę powiekową, by nic niewłaściwego nie przedostało się bezpośrednio na powierzchnię gałki ocznej. Chociaż ich rola w nawilżaniu i natłuszczaniu powierzchownych struktur oka jest nieoceniona, to same mają bardzo cienką, delikatną skórę. Trzeba więc ją chronić przed wiatrem i chłodem, stosując tłuste kremy ochronne. Uważający na składniki kremów (i bardzo słusznie) alergicy mają do dyspozycji nie tylko produkty im dedykowane, ale też np. delikatną oliwkę przeznaczoną do pielęgnacji skóry dzieci. Podczas mrozów unikajmy stosowania w okolicy oczu kremów nawilżających, bo zawarta w nich woda nie przeniknie do tkanek i ich nie nawilży, tylko zamarznie. Osłona skóry powiek powinna obejmować również delikatne natłuszczenie brwi i rzęs. Umiejętne zastosowanie tłustego kremu czy oliwki, to nałożenie jedynie takiej ich ilości, by szybko się wchłonęły. Dzięki temu już po kilku minutach możliwe będzie wykonanie makijażu. Przy chłodzie czy mroźnym wietrze makijaż okolic oczu powinien być dyskretny, raczej chroniący skórę, dobrze byłoby tymczasowo zrezygnować z tuszowania rzęs na rzecz ich natłuszczania. Jeśli dokuczają nam nawrotowe stany zapalne spojówek i brzegów powiek, to w ramach okresowo stosowanej kuracji zwykle przed wyjściem na mróz zaleca się stosowanie do worka spojówkowego preparatów w postaci maści.

Po trzecie – coś mokrego
Mróz lub wiatr, a nieraz ich połączenie, wywołują u części osób uporczywe łzawienie. To wyjątkowo nieprzyjemne uczucie może dotknąć każdego. Dla osób, które nie korzystają z korekcji optycznej, wystarczającym dyskomfortem jest już samo załzawienie oczu z towarzyszącym pogorszeniem widzenia. Posiadaczom okularów po wyjściu na mróz z ogrzanego pomieszczenia już i tak mocno daje się we znaki parowanie szkieł, a tu jeszcze pojawia się silne, a nieraz i zamarzające łzawienie. Z podobnymi problemami muszą się zmierzyć użytkownicy soczewek nagałkowych, gdy podczas mrozu i wiatru spływające obficie łzy skutecznie zamazują obraz. Trzeba jednak podkreślić, że wiatr i mróz są odczytywane przez mózg jako zagrożenie dla oczu, dlatego automatycznie uruchamia on działania chroniące przednią powierzchnię gałki ocznej, czyli zwężenie szpary powiekowej (na wietrze i mrozie zawsze mrużymy oczy) i łzawienie, którego celem jest mechaniczne usunięcie (spłukanie) niepożądanego czynnika. Sygnał z mózgu zostaje odebrany przez powieki i gruczoł łzowy, a te zrobią wszystko, by nie dopuścić do przedostania się do worka spojówkowego obcych substancji, w tym np. owadów, kurzu i pyłu czy drobinek płatków śniegowych. Pewnym rozwiązaniem jest zakładanie ochronnych, przylegających ściśle do twarzy okularów, a także wyprzedzenie natury i wcześniejsza aplikacja do oczu kropli nawilżających przed wyjściem z ogrzanego, suchego pomieszczenia.

Ciemna noc
W okresie jesienno-zimowym dni są nie tylko zimne i wilgotne, ale i krótkie, co wiąże się z niedostatecznym nasłonecznieniem. Jesteśmy co prawda zaadaptowani do tych warunków, ale do dobrego widzenia światło słoneczne jest niezbędne; stanowi ważne ogniwo w reakcjach fotosyntezy zachodzących w światłoczułych, zawierających barwniki wrażliwe na światło komórkach siatkówki. Tych komórek jest całkiem sporo, bo siatkówka ludzkiego oka dysponuje około 6,5 milionami czopków i 125 milionami pręcików. To w nich dzięki dotarciu fali światła zachodzą reakcje fotochemiczne, w wyniku których powstaje obraz świata widzianego, a potem w postaci elektrycznego impulsu zostaje przesłany drogą nerwu wzrokowego do mózgu. Poza energią światła słonecznego niezbędne w tego rodzaju przemianach są niektóre mikroelementy i witaminy, w szczególności witamina A. Tymczasem przez kilka, kilkanaście tygodni w roku wychodzimy do pracy „po ciemku” i wracamy „ciemną nocą”, chociaż na zegarze dopiero co minęła 16.00. To nie jest dla oczu komfortowa sytuacja i dlatego na zimowy czas organizm zmagazynował niektóre substancje chemiczne odgrywające rolę koenzymów w mechanizmie reakcji fotochemicznych, tak by w pełni wykorzystać energię słoneczną krótkich zimowych dni. Niech więc każdy promień światła, który dociera do nas w tym okresie, posłuży do prawidłowej pracy swego rodzaju laboratorium chemicznego, jakim jest nasza własna siatkówka. Pamiętajmy, że tego światła „złapiemy” znacznie więcej, gdy w ciągu dnia pozwolimy sobie nawet na bardzo krótki spacer. Aby zapewnić oczom optymalne warunki do pracy w porze jesienno-zimowej, dobrze jest pamiętać o ochronie siatkówki przez naturalne barwniki (głównie luteiny i zeaksantyny) obecne w zielonych i żółtych warzywach.

I biały śnieg
Kiedy już uda nam się na taki zimowy spacer wybrać, to w słoneczne śnieżne dni można się zetknąć z nieprzyjemnym zjawiskiem olśnienia. Zdarza się to znacznie częściej w wysokich partiach gór, gdzie natężenie promieniowania UV jest największe, i nad wodą. Dzieje się tak, ponieważ pokrywający zbocza śnieg lub tafla wody silnie odbijają promienie świetlne, a te po odbiciu z równą siłą (śnieg odbija aż 85% promieniowania słonecznego) docierają do siatkówki oka. W okresie jesienno-zimowym „wędrówka słońca” po widnokręgu jest o wiele krótsza i przebiega po mniejszym łuku, dlatego z tak silnym zjawiskiem olśnienia nie spotkamy się raczej, gdy słońce jest wysoko nad horyzontem czy w zenicie. Bezpośrednia ekspozycja na promienie słoneczne może być dla oka szkodliwa z uwagi przede wszystkim na niektóre zakresy widma światła widzialnego, w szczególności na obecność światła niebieskiego znajdującego się w bezpośrednim spectrum szkodliwego dla oczu promieniowania UV. Światło niebieskie jest emitowane zarówno przez słońce, jak i przez wszelkiego rodzaju wyświetlacze urządzeń cyfrowych. Chociaż ten zakres widma światła widzialnego jest zjawiskiem naturalnym, a jego główną rolą jest utrzymanie organizmu człowieka w stanie czuwania, to długotrwała ekspozycja może powodować przemęczenie oczu, wpływać na rytm snu, a nawet prowadzić do uszkodzenia siatkówki, w tym zwyrodnienia plamki żółtej. Następuje to w mechanizmie zaburzeń wewnątrzkomórkowych procesów metabolicznych, prowadzących do gromadzenia w tkance nadmiaru wolnych rodników tlenowych, które z kolei uszkadzają światłoczułe komórki siatkówki. Jedyną ochroną jest w tych przypadkach stosowanie przeciwsłonecznych okularów, wyposażonych w filtr anty UV i filtr światła niebieskiego, chroniących siatkówkę oka. Należy pamiętać, że chmury nie ograniczają promieniowania, dlatego amatorzy zimowych górskich wędrówek powinni z tego typu okularów korzystać bardzo często.

Niedogodności wynikające z krótkich zimowych dni są do pokonania, a jeśli dodatkowo zadbamy o właściwą pracę naszych oczu, chroniąc je przed niekorzystnym działaniem chłodu i wiatru, to chociaż nikt jeszcze nie wymyślił „ocznego szalika”, i tak będziemy się cieszyć pięknym, czystym obrazem nadchodzącej wiosny.