skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Rozmaitości

Choinka – jak wybrać ekologicznie? Przemysław Barszcz

Jeżeli ktoś ma dylemat, czy ozdabiając choinką mieszkanie, nie zaszkodzi przyrodzie, powinien koniecznie przeczytać ten tekst. Jako leśnik postaram się pomóc w wyborze choinki cieszącej swoją obecnością, a przy tym sprawiającej, że nasze ekologiczne sumienie będzie zupełnie czyste. Więcej – zrozumienie kilku praw przyrody pozwoli nawet, by jednocześnie wspomóc środowisko. Biorąc pod uwagę masowość zjawiska, nasz wybór ma znaczenie.

Podstawy praktycznego rozróżniania drzew iglastych, oferowanych pod zbiorczą nazwą „choinka”, nie są trudne: świerk to ten z nastroszonymi, ostrymi i mocno kłującymi igłami. Jodła ma igły znacznie bardziej delikatne w dotyku, niekłujące, często ułożone bardziej płasko i grzebieniasto niż u świerku. Igły sosny są kilkukrotnie dłuższe od świerkowych i jodłowych (mniej więcej długości palca) i z racji tego nieco wiotkie.
Pomijając zawiłości dendrologiczne (każdy z wymienionych wyżej rodzajów drzew zawiera w sobie szereg gatunków), jeżeli zapamiętamy powyższe zasady, wystarczy to, by dysponować praktyczną wiedzą w zakresie oznaczania „choinki”. Przydatną, gdyż każda z nich inaczej zachowuje się w pomieszczeniu.
Jakie więc drzewko wybrać, żeby nie zaszkodzić przyrodzie? Z plantacji czy sztuczne? Złożone z gałęzi czy wycięte w lesie? W donicy, żeby móc je później posadzić (czy są na to w ogóle szanse?), czy też ciętą?

Ważka kwestia zapachu
Jeżeli chcemy, żeby w domu unosił się leśny, bożonarodzeniowy, żywiczny zapach, nie wybierajmy jodełki z plantacji. Na ogół przyjeżdżają z zagranicy (np. z Holandii) i nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że są to gatunki nierodzime (w polskich lasach występuje jodła pospolita Abies alba) odmian pozbawionych w zasadzie zapachu. Warto zwrócić uwagę, że o ile nazwanie upraw plantacyjnych ekologiczną pustynią byłoby nadużyciem, o tyle niewątpliwie są to obszary o silnie obniżonej bioróżnorodności i kontrowersyjnym czasem wpływie na środowisko. Pielęgnacja podporządkowana jest szybkiemu otrzymaniu kształtnych drzewek (co eliminuje na przykład większość gatunków ptaków, które w normalnych warunkach gnieździłyby się i żerowały w iglastym młodniku). Ponadto na plantacjach stosuje się duże ilości środków chemicznych: grzybo- i owadobójczych oraz nawozów sztucznych.
Najczęściej oferowany w sprzedaży jest polski świerk pospolity (Picea abies) – pachnie pięknie i intensywnie, po pewnym czasie zaczyna jednak sypać igłami (jodła pozbawiona jest tej wady). Sosny z kolei utrzymują igły nawet przez kilka tygodni, znacznie dłużej niż świerk, choć krócej niż jodła. Jeżeli się na nią zdecydujemy, polecałbym naszą zwyczajną Pinus sylvestris.

W donicy…
Zdecydowanie stawiałbym więc na gatunki rodzime: jodłę pospolitą, świerk pospolity lub sosnę zwyczajną. Zwłaszcza, jeżeli nosimy się z zamiarem posadzenia drzewka po Bożym Narodzeniu. Nie jest to miejsce na rozwinięcie doniosłości tej kwestii, ale wprowadzanie do środowiska gatunków obcych, pochodzących z innych rejonów, czyli na przykład posadzenie w zieleńcu sosny czarnej czy jodły kaukaskiej, nie jest dobrym pomysłem – unifikujemy w ten sposób świat, pozbawiając go zróżnicowania.
Po drugie – jeżeli chcemy, żeby nasza choinka, wsadzona do ziemi, przyjęła się, musi pochodzić z zaufanego źródła. Większość choinek z supermarketów, pozornie rosnących w donicach, ma obcięte korzenie w ten sposób, żeby zmieściły się do pojemnika. Pozbawione najistotniejszych dla pobierania wody drobnych korzeni, utrzymujące się w ziemi dzięki obciętym kikutom, nie mają szans na przeżycie. Najlepiej więc udać się do małego sklepu ogrodniczego.
Jeżeli mamy już wybrane drzewko, które będzie można posadzić, pamiętajmy o odpowiednich warunkach, jakie należy zapewnić mu podczas świąt: odpowiednia ilość wody i niezbyt wysoka temperatura – zwłaszcza świerk wrażliwy jest na suche, gorące powietrze z kaloryferów. Poza tym kilkutygodniowy pobyt w ciepłym pomieszczeniu może sprawić, że drzewko rozbudzi się z zimowego spoczynku i może nie przeżyć przesadzenia na zewnątrz.

A może z lasu?
Chociaż w pierwszej chwili może wydawać się to dziwne, ale choinka pochodząca z lasu jest bardzo bliska ekologicznemu ideałowi. A w zasadzie, po spełnieniu kilku warunków, jest takim ideałem.
Drzewka wycinane w Lasach Państwowych pozyskiwane są w ramach tak zwanych cięć pielęgnacyjnych. Rosnące młodniki sosnowe, świerkowe czy też kępy jodeł trzeba przerzedzać, żeby docelowo, w perspektywie wielu lat, otrzymać drzewa zdrowe i silne. Takie cięcia przeprowadza się często właśnie przed Bożym Narodzeniem. Wówczas drzewka, które i tak trzeba wyciąć dla dobrostanu lasu, zyskują drugie życie w naszych domach (gdyby były pozyskane w innym okresie, też by się nie zmarnowały. Zostałyby rozdrobnione na zrębki i użyźniłyby glebę). W przeciwieństwie do plantacji „produkcja” w lasach jest całkowicie naturalna – więcej, to po prostu jest natura w czystej postaci. Żadnej chemii, żadnych cięć w okresie lęgowym – po prostu rosnące kolejne pokolenie lasu, napędzane energią słoneczną, wytwarzające tlen, chroniące zasoby wodne i dostarczające przy tym w pełni ekologiczny produkt uboczny – leśne choinki. Znacznie lepsze od tych z plantacji i od drzewek sztucznych, których wyprodukowanie pochłonęło energię, wiązało się z emisją zanieczyszczeń, wygenerowało plastik itp. Choinka z lasu to jednocześnie okazja, żeby zwrócić uwagę na całkowicie ekologiczny charakter gospodarki leśnej w ogóle – zwłaszcza w wydaniu polskich leśników, liderów w Europie i na świecie.
Żeby mieć pewność, że drzewka pochodzą z legalnego źródła i pozyskane zostały w ramach zrównoważonej gospodarki leśnej, trzeba zasięgnąć informacji w miejscowym nadleśnictwie albo odpowiedniej Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych (RDLP).
Tak więc moje choinkowe typy są dwa: polski świerk, jodła lub sosna w donicy, ze sklepu ogrodniczego, w którym można upewnić się co do szans drzewka na przeżycie i dowiedzieć, w jakim miejscu najlepiej je posadzić, oraz drugi faworyt – choinka wycięta z lasu, prosto od leśnika.