skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Znani i lubiani

Człowiek bez barier. Wspomnienie Piotra Pawłowskiego

Powtarzał, że na życie należy patrzeć przez pryzmat możliwości, a nie ograniczeń. Niepełnosprawność potraktował jako sposób na odkrycie własnych talentów oraz nauczenie się odpowiedzialności. Przez ponad ćwierć wieku był zaangażowany w walkę o prawa osób niepełnosprawnych, stając się dla wielu źródłem motywacji do przełamywania barier w życiu codziennym. 18 października br. na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie odbyło się ostatnie pożegnanie Piotra Pawłowskiego, założyciela Fundacji Integracja.

Jest lipiec 1982 r. – czas wakacji, czas beztroski. Szesnastoletni Piotr, obiecujący koszykarz i adept technikum samochodowego, celebruje czas wolny od zajęć. Wypad nad rzekę Liwiec wydaje się doskonałym sposobem na rozładowanie energii skumulowanej w mięśniach młodego sportowca. Beztroskę przerywa jednak niefortunny skok do płytkiej wody. W szpitalu od lekarza słyszy, że złamał czwarty i piąty kręg szyjny oraz że najprawdopodobniej zostanie niepełnosprawny do końca życia. Piotrowi, który opuszcza szpital dopiero po sześciu miesiącach, ciężko jest się przystosować do nowej rzeczywistości. Lata 80. to czas barier – tych architektonicznych i mentalnych. Początkowo zamyka się w sobie, drażni go niesamodzielność i nietakt ludzi spotkanych na ulicy. Z pomocą przychodzi jednak wiara, nieprawdopodobna siła woli oraz wsparcie najbliższych. To właśnie dzięki rodzicom nawiązuje kontakt z amerykańską pisarką Joni Eareckson-Tada, która podobnie jak on w młodości doświadczyła inwalidztwa na skutek feralnego skoku do wody. „To był dla mnie decydujący moment w życiu – mówi w rozmowie z Grzegorzem Kaplą. – Zobaczyłem światło w czeluści. Oto ktoś, kto jest w sytuacji bardzo podobnej do mojej, potrafił sobie poradzić. Zobaczyłem, że to jest możliwe. Stało się to moją inspiracją na całe życie”.

Pokonywanie barier

Bunt wobec niepełnosprawności przekuwa w działanie. Stawia sobie cele – najpierw małe, potem większe. Zdaje maturę, uczy się języka japońskiego z myślą o zawodzie tłumacza, podejmuje mozolną naukę pisania ustami. Szybko odkrywa w sobie talent malarski. Jego pejzaże zdobywają uznanie Światowego Związku Artystów Malujących Ustami i Nogami, w konsekwencji czego otrzymuje stypendium, a jego obrazy dwukrotnie uświetniają wystawy zbiorowe w Muzeum Narodowym. Dzięki sztuce może odpocząć, wyciszać się oraz odnaleźć nowe inspiracje do życia.
Po maturze nie rezygnuje z podjęcia studiów. Rozpoczyna je w Instytucie Badań nad Rodziną na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, by kontynuować naukę w Podyplomowym Studium Etyki i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Piotr, któremu jeszcze przed wypadkiem nie brakowało pomysłów na siebie, początkowo widzi się w roli naukowca. Decyzja o podjęciu studiów doktoranckich w Polskiej Akademii Nauk wydaje się więc zasadna. Doktorat rzuca po trzech latach, bo, jak przyznaje w wielu wywiadach, nie mógł sobie wyobrazić siebie jako wykładowcy, „człowieka siedzącego przez większość czasu w książkach”. Bardziej od nich łaknie przecież kontaktu z ludźmi. Stopniowo oswaja się ze swoją niepełnosprawnością, przestając widzieć w niej przeszkodę do realizacji celów. „Na studiach miałem wielu znajomych – mówi – i w takiej sprawnej grupie moje ograniczenia znikały, wtedy nie było żadnych przeszkód”. Nie były nimi ani rozliczne podróże zagraniczne, ani nocleg pod namiotem.

Nauka odpowiedzialności

W maju 1994 r. w głowie Piotra oraz jego również niepełnosprawnego kolegi Bolesława Bryńskiego rodzi się pomysł stworzenia czasopisma skierowanego do osób o podobnych doświadczeniach. Tak powstaje „Integracja. Pismo dla osób niepełnosprawnych, ich rodzin, przyjaciół, a także dla tych, którzy jeszcze niedostatecznie rozumieją niepełnosprawność.” Nie posiadają ani biura, ani stosownej umowy z drukarnią, ale mają zapał i adekwatne wykształcenie (Bryński jest po polonistyce). Pierwszy czarno-biały numer „Integracji” udaje się im wydać na ośmiu stronach w piętnastu tysiącach egzemplarzy. Piszą pod pseudonimami, podejmując, jak na tamte czasy, tematy tabu. Wraz z każdym kolejnym wydaniem otrzymują coraz więcej listów z pytaniami i potrzebami odbiorców. „Okazało się, że jesteśmy potrzebni – mówi w wywiadzie dla portalu Nienieodpowiedzialni.pl. – Od tej pory musieliśmy nie tylko wydawać gazetę, ale też byliśmy odpowiedzialni za naszych czytelników”.
Zapoczątkowana w maju 1994 r. inicjatywa nabiera rozpędu. W pokoju Pawłowskiego powstaje redakcja, a do zespołu dołącza Janka Graban – polonistka, która choć nie mówi, to świetnie realizuje się w pisaniu, odpowiada na piętrzące się pytania czytelników. W ten sposób tworzą się relacje, w wyniku których do życia zostaje powołane pierwsze centrum informacyjne.

Integracja

Gazeta daje jednak początek większemu przedsięwzięciu, którym jest Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji i Fundacja Integracja. Piotr doskonale odnajduje się w roli działacza społecznego, bo, jak mówi, szkoda mu czasu na czekanie, aż lekarze coś wymyślą. „W tym czasie – dodaje – dokonało się tyle fajnych rzeczy, uczestniczyłem w tylu działaniach, szkoda byłoby to stracić”. W życiu inspiruje się konfucjańską maksymą – znajdź sobie pracę, którą kochasz, a nie będziesz pracował ani jednego dnia. I tak właśnie podchodzi do wyznaczonych sobie zadań. Wyrazem tego są liczne opinie, które widnieją na stronie stowarzyszenia. „Jesteśmy wdzięczni Piotrowi Pawłowskiemu – czytamy w jednej z nich – za naukę pokonywania naszych własnych barier emocjonalnych, wdzięczni za to, że pomimo własnej niepełnosprawności angażuje się w działania, aby nam, niepełnosprawnym, uświadomić, że niemożliwe często bywa możliwe”. Choć w wielu aspektach życia jest niesamodzielny, to potrafi pracować kilkanaście godzin dziennie. Ma przecież jasno wyznaczony cel – odczarować rzeczywistość ludzi niepełnosprawnych.
Nie sposób zliczyć wszystkich inicjatyw, które podejmuje przez niemal 25 lat działalności fundacji. Wraz z rozwojem technologii do życia zostaje powołana platforma internetowa Niepelnosprawni.pl, a w telewizji nadawany jest program Misja Integracja. Zespół, który z biegiem czasu z 3 osób rozrasta się do 50, intensywnie wdraża kolejne kampanie. „Płytka wyobraźnia to kalectwo”, „Czy naprawdę chciałbyś być na naszym miejscu?”, „Dlaczego traktujesz nas inaczej?” – to tytuły tylko kilku z nich.
Piotr skupia swoją uwagę na wszystkich aspektach związanych z niepełnosprawnością. Edukuje architektów, pracuje z ministerstwem nad zmianą przepisów oraz walczy z krzywdzącymi określeniami, bo, jak podkreśla – stwierdzenia typu „inwalida” i „kaleka” to już przeszłość. W swojej działalności sporo uwagi poświęca niewidomym i głuchoniemym. Prowadzi dialog o konieczności modyfikowania nie tylko przestrzeni publicznej, ale także tej wirtualnej. „Jesteśmy odpowiedzialni – mówi – ponieważ mamy ekspercką wiedzę. My wiemy, jak prawidłowo zbudować serwis i dzielimy się tą wiedzą z twórcami stron internetowych”. Dzięki Integracji powstaje witryna Sprawniwpracy.pl, dzięki której zawodowo udaje się zaktywizować ponad trzy tysiące osób niepełnosprawnych. Pracownicy fundacji oraz przewodniczący jej Piotr mają powody do dumy – ich niejednokrotnie mozolna praca przynosi wymierne rezultaty. Wskazują na to nie tylko rozliczne nagrody czy wyróżnienia (m.in. Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, Nagroda Totus, Medal Rzecznika Praw Obywatelskich, Medal Rzecznika Praw Dziecka czy tytuł „Społecznika Roku 2015”), ale przede wszystkim zmniejszona liczba wypadków „płytkiej wyobraźni”.

Pogodzony z losem

Po 35 latach od nieszczęśliwego wypadku mówi: „po tym skoku udało mi się, jak gdyby, «stanąć na nogi». Po prostu robię to, co mogę”. Zawsze uśmiechnięty, pełen zapału i niebywałej determinacji. Nieustannie czyni dobro i go doświadcza. Za jedną z większych wartości uznaje swoje małżeństwo z Ewą, bez której, jak powtarza, o wiele mniej udałoby mu się w życiu osiągnąć. Pytany o to, czego nauczył go wypadek, odpowiada bez wahania, że odpowiedzialności – najpierw za siebie, potem za innych. Nie ma żalu do losu, przyjmuje go z pokorą i wdzięcznością. „Gdyby nie ten skok do wody – konkluduje – na pewno nie byłoby prężnie działającej Integracji. Gdyby nie ten skok do wody, nie doznałbym tak wielu niezwykłych chwil szczęścia dzięki najbliższym. Gdyby nie ten skok do wody, nie doświadczyłbym także takiego cierpienia i tyle bólu, dzięki którym stałem się dojrzałym mężczyzną, mężem i szefem skutecznie działającej organizacji”.

***

Piotr Pawłowski odszedł niespodziewanie 8 października 2018 r., pozostawiając po sobie niezwykłe świadectwo życia spełnionego, pełnego wiary i miłości. Zostawił rodzinę oraz wielkie dzieło, które domaga się kontynuacji.