skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Rehabilitacja

Tam, gdzie praca jest najlepszą terapią Barbara Zarzecka

W Krzyżewie, małej wsi na Podlasiu, czas się zatrzymał. Wiatr przeczesuje kłosy kukurydzy, w oddali poszczekują psy, gdzieś dalej terkocze traktor. Nikt nigdzie nie pędzi, a ludzie w małym przydrożnym sklepiku zagadują życzliwie, ciekawi przyjezdnych. A przyjezdnych w Krzyżewie jest coraz więcej, zazwyczaj miastowych, złaknionych spokoju i kontaktu z naturą. Przybywają, by wypocząć w tutejszym Centrum Turystyczno-Rehabilitacyjnym, ośrodku, w którym „gospodarzą” głównie osoby z niepełnosprawnością.

Centrum powstało w 2016 r. z inicjatywy Komitetu Pomocy Niewidomym w Polsce z siedzibą w Nowym Jorku oraz Fundacji „Praca dla Niewidomych”. Jest zakładem aktywności zawodowej, a jego główny cel to nauka profesji gastronomicznej, hotelarskiej i rolniczej, a także rehabilitacja medyczna i społeczna osób ze znacznym i umiarkowanym stopniem niepełnosprawności. W ramach umów o pracę zatrudnione są tu 34 osoby niepełnosprawne, ale – jak mówi kierownik CTR Krzyżewo Joanna Rogucka – w sezonie, gdy gości jest więcej, bywa i 50 pracowników.

Zostać pracownikiem miesiąca
Bus wyjeżdża o 6 rano, zbierając ludzi z okolicznych wsi (niektórzy dojeżdżają do pracy nawet i 30 km). Siedem godzin mija szybko, bo w ośrodku jest co robić – plac trzeba posprzątać, konie oporządzić, przygotować śniadanie dla gości. Ósma godzina to czas przeznaczony na rehabilitację: spotkanie z psychologiem, zabieg fizjoterapeutyczny czy wizytę w grocie solnej lub saunie. Zależy, co mamy wpisane w zaleceniach, co jest nam potrzebne.
A więc praca, regeneracja i do domu. To tak w dużym skrócie, bo Krzyżewo to coś więcej niż miejsce zatrudnienia. Dla wielu z zatrudnionych tu osób to drugi dom. –Widzę, jak bardzo zależy im na tej pracy, wkładają w nią całe serce, są bardzo obowiązkowi. Czerpią dużą przyjemność z wykonywania zadań, z relacji, które tu nawiązują, z kontaktu z gośćmi – mówi pani kierownik.
– Ale uczymy ich też, że jest to jednak zakład pracy, że musi być porządek, pewne reguły: że trzeba podpisać listę, przebrać się, umyć po cięższych pracach fizycznych. I żeby nie zapominali, że przychodzą się tu rehabilitować poprzez pracę. I że, owszem, ich potrzeby są ważne, ale równie istotne jest funkcjonowanie firmy. Jednak muszę przyznać, że przez te dwa lata oni się w to wdrożyli – dodaje szefowa Centrum.
Pracownicy w ZAZ-ie początkowo zatrudniani są na 0,55 etatu, po dłuższym okresie pracy komisja ocenia ich postępy: jeśli proces ich rehabilitacji przebiega pomyślnie, to przechodzą na 0,8 etatu.
– Wiem, że pracownik potrzebuje informacji zwrotnych, więc jeśli dobrze wypełnia swoje obowiązki, prawidłowo wykonuje zadania, to podkreślamy to, chwalimy ich starania. Swego czasu mieliśmy nawet konkurs „Pracownik miesiąca”; ta idea z różnych przyczyn upadła, ale oni chcą, by do tego wrócić. Lubią takie podsumowania i jasne komunikaty – zauważa Joanna Rogucka.

Być wśród ludzi
Rehabilitacja jest obowiązkową częścią tej pracy, choć na pewno też bardzo przyjemną i integrującą grupę. – Ja pracuję w kuchni, kroję warzywa, obieram ziemniaki, zmywam. Lubię tę pracę. Nie widzę, ale nikomu to nie przeszkadza, a jeśli czasem ktoś zapomni, że jestem niewidoma, i mówi na przykład, że „tam” coś leży, to zawsze obracam to w żart. Często się zresztą śmiejemy, jesteśmy zgraną ekipą – mówi Amanda.
– Myślę, że oni są ze sobą bardziej zżyci, zgrani właśnie dzięki tym działaniom rehabilitacyjnym. Gdy wspólnie biorą udział w różnych wydarzeniach kulturalnych, imprezach integracyjnych, uczą się od siebie nawzajem: właściwej komunikacji, odnajdywania się w grupie, i to pomaga w pracy zespołowej.
ZAZ w Krzyżewie uczestniczy też w życiu lokalnej społeczności. – Raz w roku organizujemy na przykład piknik, na który zapraszamy koła terapii zajęciowej z terenu powiatu, mieszkańców. Dzięki temu rośnie też świadomość społeczna ludzi mieszkających tutaj – mówi kierownik Rogucka.
A ludzie na Podlasiu, jak zresztą i w innych regionach kraju, wciąż niewiele wiedzą na temat możliwości osób niepełnosprawnych. – Bardzo często rodzice dorosłych osób niepełnosprawnych nie potrafią się przełamać, uwierzyć, że ich dziecko sobie poradzi, nie pozwalają mu się usamodzielnić. Nie ma co się dziwić – ludzie się boją i chcą uchronić swoje dzieci przed cierpieniem, uważają, że jeśli zatrzymają je w domu, to będą bezpieczniejsze. Ale jeśli rodzice się przełamują i pozwalają dziecku ruszyć w świat, rozpocząć pracę u nas, to dostrzegają zmiany na lepsze; czują się spokojniejsi, że w razie nadejścia chwili, gdy ich zabraknie, ich dzieci sobie poradzą. Nie jest to jeszcze tak powszechne, jakbyśmy sobie tego życzyli, ale powoli te uprzedzenia zanikają.

Szlakiem pieszym, rowerowym lub konnym
Krzyżewo to mała wieś położona w powiecie wysokomazowieckim, na skraju Narwiańskiego Parku Narodowego, w cichej okolicy, otoczona polami, w pobliżu lasu i rozlewiska Narwi. To raj dla osób, które kochają biegać boso po trawie, słuchać świerszczy albo wpatrywać się w szeroki horyzont. Jesienią na obrzeżach łąk można ujrzeć koczujące myszołowy włochate, a później na niezamarzających oparzeliskach Narwi – zimujące cyraneczki. Latem, jak to na wsi, trzeba zaakceptować obecność innych mieszkańców: wszędobylskich owadów, z którymi walczą i pracownicy, i goście Centrum. Przyzwyczaić się też trzeba do wiejskich „zapachów”, którymi raczą nas okoliczni rolnicy. Ale te niedogodności niweluje wspaniała domowa atmosfera i dość szeroka oferta ośrodka położonego „prawie na końcu świata”. No i ośrodkowe „maskotki”, w których zakochał się niejeden gość: Brazylia zwana Smoczycą, zadziorny No Jazz, czy straszny pieszczoch Buggie. W sumie 6 koni, które są w ośrodku na stałe (w sezonie bywa ich więcej). Każdy z gości może zafundować sobie oprowadzanie na lonży lub lekcje jazdy konnej, a jeśli już umie galopować – wyrusza w teren. Organizowane są tu także obozy hipoterapeutyczne, podczas których specjaliści pracują z dziećmi niepełnosprawnymi.
Co jeszcze oferuje ośrodek? Oczywiście rehabilitację. Osoby odwiedzające Krzyżewo, ale i okoliczni mieszkańcy, mogą korzystać z zabiegów fizjoterapeutycznych, groty solnej, sauny czy siłowni. Goście spragnieni ruchu na świeżym powietrzu wypożyczają rower czy kijki do nordic walkingu lub wyciskają siódme poty na jednym z ośrodkowych boisk.
Warunki mieszkaniowe w Centrum są porównywalne do tych w hotelu w większym mieście. Pokoje są nowe, zadbane, przystosowane dla osób niepełnosprawnych. Na terenie ośrodka jest miejsce na grilla i ognisko. Słowem – wszystko, czego potrzeba, by odpocząć.

Gdzie najlepsze pierogi?
Fundacja „Praca dla Niewidomych” prowadzi jeszcze jeden taki ośrodek – choć o nieco innym charakterze. To Rolniczy Zakład Aktywności Zawodowej (RZAZ), który znajduje się w Stanisławowie, w powiecie płockim. Powstał on ponad 15 lat temu i zatrudnia ponad 80 pracowników, z czego około 60 to osoby niepełnosprawne. Ośrodek ten prowadzi przede wszystkim działalność gastronomiczną, np. usługi cateringowe, obiady do szkół czy sprzedaż owoców i warzyw.
– Odbiorcami usług gastronomicznych są okoliczni mieszkańcy, ale też większe grono, bo działamy na szerokim rynku. Na początku było dożywianie dzieci w szkołach, nadal się tym zajmujemy, a oprócz tego usługi cateringowe, których odbiorcami są sąsiednie gminy, powiaty, również instytucje i organizacje z Warszawy i innych miast – mówi Tomasz Kozłowski, kierownik Zakładu w Stanisławowie
RZAZ jest dobrze znaną marką w społeczności lokalnej, organizuje też imprezy dla mieszkańców okolicznych miejscowości, pikniki integracyjne, ogniska, zajęcia ze zwierzętami czy lekcje tolerancji. – Często odwiedzają nas wycieczki szkolne, sprzyja to integracji z osobami niepełnosprawnymi oraz uczy wzajemnego szacunku, akceptacji i braku uprzedzeń. Ostatnio na szerszą skalę zaczęliśmy wytwarzać pierogi, sprzedajemy je również w postaci mrożonej – dodaje pan kierownik Kozłowski.
Pracując w Stanisławowie, można nauczyć się nie tylko lepienia pierogów, ale również jak być dobrym rolnikiem, sadownikiem czy pszczelarzem. Pracownicy świadczą też usługi stolarskie i zajmują się rękodziełem.
– Ja pracuję przy obsłudze zwierząt i ta praca bardzo mi się podoba. Wychowałem się w gospodarstwie rolnym, więc to dobrze mi znana praca. Jak człowiek pracuje, to nie myśli tyle, nie zastanawia się, co będzie jutro lub pojutrze. Tu jest naprawdę bardzo dobrze, człowiek czuje, że go szanują – pisze pan Tomasz C. na stronie Fundacji „Praca dla Niewidomych” (http://www.fpdn.org.pl/krzyzewo.html).
Barbara Zarzecka

Uwaga: Fundacja „Praca dla Niewidomych”, o której mowa w tekście, bywa mylona ze Spółdzielnią „Nowa Praca dla Niewidomych”. Są to dwa zupełnie odrębne podmioty. Pierwsza prowadzi opisane w artykule zakłady aktywności zawodowej, druga zajmuje się m.in. nagrywaniem książek dla osób niewidomych.

Dane kontaktowe:
Centrum Turystyczno-Rehabilitacyjne ZAZ Krzyżewo
tel.: 513-816-376
86 476-42-18
e-mail: recepcja@fpdn.org.pl
http://www.centrumkrzyzewo.pl

Rolniczy Zakład Aktywności Zawodowej
tel.: 24 260-23-46/47, fax: 24 274-82-28
e-mail: rzaz@fpdn.org.pl