skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Rozmaitości

Uczymy się nie tylko w Polsce

Jedną z najistotniejszych zmian w polskiej edukacji uniwersyteckiej w ostatniej dekadzie jest rozwój współpracy międzynarodowej. Polskie uczelnie włączają się w wiele programów i podpisują umowy o partnerstwie, dzięki czemu polscy studenci mają możliwość uczyć się za granicą. W każdej szkole wyższej znajduje się specjalny departament zajmujący się współpracą międzynarodową i jest to najlepsze miejsce, by zacząć swoją zagraniczną podróż akademicką.

Najbardziej znanym programem wymiany międzynarodowej jest finansowany przez Unię Europejską Erasmus. Skorzystało z niego w naszym kraju prawie 200 tys. studentów, a w całej Unii Europejskiej prawie 4 mln. W ramach tego programu można wyjechać na semestralne lub roczne studia częściowe, odbyć praktyki zawodowe albo wziąć udział w krótkoterminowych projektach młodzieżowych. Wyjeżdżający studenci otrzymują stypendium, jednak nie zawsze wystarcza ono na utrzymanie.
– Studiując w Barcelonie, otrzymywałam 400 euro, a za pokój płaciłam 600. Aby nie obciążać rodziców, starałam się dorobić. Dla nas, Polaków, najlepszym sposobem na zarobienie paru groszy w Hiszpanii jest praca w restauracji, bo znamy języki obce, z czym u Hiszpanów krucho – wspomina Ania, studentka Uniwersytetu Warszawskiego.

Różne motywacje do wyjazdu

– Dla mnie ważna była możliwość mieszkania w Finlandii – wspomina Aleksandra, która spędziła semestr w Oulu. – Zawsze fascynował mnie ten kraj i tamtejsi ludzie. Chciałam osobiście sprawdzić, jacy oni są i jak się żyje bez słońca. Najwspanialszym doświadczeniem była przejażdżka psim zaprzęgiem.
Dla wielu osób wyjazd zagraniczny to możliwość szlifowania języka. Kasia, która studiowała w hiszpańskiej Grenadzie, wspomina: – Przyjeżdżając do Hiszpanii, mówiłam naprawdę kiepsko, ale kiedy na miejscu okazało się, że nikt tam nie mówi po angielsku, musiałam przejść ekspresowy kurs hiszpańskiego. Ciekawe było to, że nauczyłam się wielu słów potocznych i regionalnych, których nie usłyszałabym na żadnym lektoracie.
Dla innych studia zagraniczne to możliwość spotkania swoich naukowych guru. Karolina zawsze marzyła o studiach na Sorbonie, ale nie mogła sobie pozwolić na kilkuletni pobyt we Francji. – Erasmus okazał się genialnym rozwiązaniem. Pojechałam tam i poznałam światowych specjalistów z zakresu informatyki teoretycznej. Jeden z nich został nawet później promotorem mojego doktoratu.

Nie tylko Erasmus
W Europie istnieje wiele programów stypendialnych finansujących częściowe studia zagraniczne. Jednym z nich jest CEEPUS, czyli Środkowoeuropejski Program Wymiany Uniwersyteckiej. Jego sygnatariuszami są kraje Europy Środkowej i Bałkanów, wyjechać można więc zarówno do Austrii, jak i Macedonii na studia, staż lub praktyki zawodowe.
Stypendia przyznaje też Międzynarodowy Fundusz Wyszehradzki dla studentów z Węgier, Czech, Słowacji i Polski. Tu oferta obejmuje studia doktoranckie lub pobyt badawczy i jest skierowana do studentów kierunków typu europeistyka, politologia, stosunki międzynarodowe, interesujących się tematyką Europy Środkowo-Wschodniej.

Dalej w świat
Wyjazd poza Europę umożliwiają umowy bilateralne, tzn. podpisywane bezpośrednio między dwoma uczelniami z różnych krajów. Studenci tego samego polskiego uniwersytetu mogą mieć odmienne warunki pobytu w zależności od wybranej uczelni zagranicznej.
– Studiując na Uniwersytecie Wrocławskim – wspomina Monika – byłam na dwóch wymianach: w Rosji oraz w USA. W Ameryce nie dostawaliśmy żadnego stypendium, ale tamtejszy uniwersytet opłacał nam pokój w akademiku i wyżywienie. W Rosji natomiast dostawaliśmy niewielkie stypendium, ale za wszystko musieliśmy płacić sami. Akademik kosztował w przeliczeniu jedynie 17 zł, lecz za pozostałą kwotę ciężko się było wyżywić.
Umowa bilateralna to szansa dla osób, których studia są związane z odległymi krajami. Ewa, studentka arabistyki, wspomina swój pobyt w Kuwejcie: – Jako polscy studenci zostaliśmy przyjęci na prywatnej audiencji przez miejscowego szejka. A kiedy koleżanka z grupy zaprosiła mnie na przyjęcie w jej domu, na którym były oczywiście same dziewczęta, przeżyłam szok. Okazało się, że pod ich abajami kryją się sukienki marki Versace i buty od Gucciego. Istnieją także stypendia fundowane przez rządy poszczególnych państw, np. Darmasiswa stworzone przez rząd Indonezji w celu krzewienia wiedzy o kulturze i znajomości języka tego kraju.

Studenci niewidomi na wymianie
W Polsce praktycznie każda uczelnia posiada biuro albo przynajmniej pełnomocnika do spraw studentów niepełnosprawnych. Zakres ich działania jest jednak różny. Podobnie jest za granicą. Natalia, która spędziła semestr na szwedzkim uniwersytecie, wspomina, że uczelnia przyjmująca zapewniła jej szerokie wsparcie łącznie z opłacaniem dojazdu taksówką na zajęcia. Niektóre zagraniczne uniwersytety oferują pomoc asystenta, inne przygotowują materiały. Zaskoczenie jednak może w polskich studentach budzić podejście uczelni przyjmującej do tych kwestii.
– Byłam zdziwiona, kiedy okazało się, że nie mogę wypożyczyć książek z biblioteki w celu zeskanowania ich przez centrum adaptacji, bo przy skanowaniu książki są rozcinane na pojedyncze kartki – wspomina swój pobyt na amerykańskiej uczelni Monika. – A koszt podręczników w USA sięga nawet 100 dolarów za sztukę. W Rosji natomiast nie mogłam liczyć na żadną pomoc w kwestii adaptacji materiałów, jednak koordynatorka naszej wymiany wpadła na pomysł, że skoro potrzebuję pomocy w docieraniu na zajęcia, skieruje do mnie dwie studentki uczące się polskiego.

Dlaczego warto wyjechać?
Badania pokazują, że osoby, które w trakcie studiów wyjechały na zagraniczną wymianę akademicką, lepiej radzą sobie na rynku pracy. Jest im łatwiej znaleźć zatrudnienie i zarabiają więcej niż pozostali. Edukacja na zagranicznej uczelni, nawet tylko częściowa, z pewnością przykuwa uwagę potencjalnego pracodawcy. Sugeruje, że kandydat nie boi się wyzwań, dobrze radzi sobie w nowym otoczeniu, a jego kompetencje językowe są lepsze niż osób, które nigdy nie wyjeżdżały.