skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Rehabilitacja

Rozmowa bez słów Marta Łuczków

Gdyby dwa lata temu ktoś powiedział mi, że będę miała możliwość odbycia stażu w jednej z największych i najbardziej prestiżowych szkół dla osób niewidomych w Stanach Zjednoczonych, pewnie bym nie uwierzyła. Trudno byłoby mi również wyobrazić sobie spotkanie z cudownym człowiekiem i autorytetem w dziedzinie komunikacji alternatywnej, Barbarą McLetchie. To właśnie ona wprowadziła mnie w świat osób głuchoniewidomych i wyjaśniła, czym tak naprawdę jest brak możliwości komunikowania się ze światem…

Barbara zawsze podkreślała, iż dziecko jest naszym najlepszym nauczycielem, a do osiągnięcia odpowiedniej jakości życia potrzebuje przyjaciół oraz możliwości dokonywania wyboru. To właśnie wybór: jedzenia, aktywności czy tego, z kim chcemy spędzać czas, daje nam poczucie sprawstwa i stanowi istotę człowieczeństwa.
Aby dokonywać wyboru, dziecko z niepełnosprawnością złożoną musi potrafić komunikować się ze światem i mówić (często w sposób niewerbalny) o swoich pragnieniach i potrzebach. Taka umiejętność pozwala mu wpływać na to, co się z nim dzieje i daje mu możliwość kontrolowania jego własnego świata.
Bezdyskusyjny jest fakt, że każde dziecko, niezależnie od stopnia i rodzaju niepełnosprawności, zasługuje na to, by być wysłuchane i aby to, co ma do powiedzenia, w pełni respektowano. Takie podejście powinniśmy w stosunku do dziecka niepełnosprawnego mieć niezależnie od tego, w jaki sposób wyraża ono swoje pragnienia i potrzeby. Może je komunikować w wieloraki sposób, za pomocą mowy werbalnej, gestów, ruchów ciała, ekspresji twarzy czy ciszy… Trzeba równocześnie pamiętać, że mowa werbalna jest najtrudniejszą i najbardziej abstrakcyjną formą porozumiewania się ze światem, oraz, że jest tylko jedną częścią tego, co całościowo nazywamy komunikowaniem się.
W Perkins School for the Blind nauczyciele i opiekunowie rozmawiają z wychowankami na wiele różnych sposobów. Stosują metody i narzędzia, które są najbardziej komfortowe i zrozumiałe dla dziecka, uwzględniając jego indywidualne możliwości i preferencje. Wszystko uzależnione jest od wieku podopiecznego, rodzaju i stopnia niepełnosprawności, oraz jego możliwości intelektualnych i percepcyjnych.
Zasadniczo wszystkie dzieci głuchoniewidome, z którymi pracowałam, stosowały niewerbalne sposoby komunikowania się, czyli porozumiewały się ze światem bez użycia słów. Robiły to za pomocą mowy ciała i ekspresji twarzy, wykorzystując przykładowo: uśmiech oznaczający zadowolenie i odczuwanie komfortu lub grymas twarzy wskazujący na dyskomfort. Często wyrzucały coś, pokazując, że danej rzeczy najzwyczajniej w świecie nie lubią. Podczas zajęć używały także swojego ciała do dostarczenia sobie ulubionej aktywności, np. siadały na kolanach opiekuna, by ten zaczął się razem z nimi bujać. Kolejnym sposobem komunikowania się z otoczeniem przez osoby głuchoniewidome było stosowanie naturalnych gestów i pantomimy. Wychowankowie przykładowo kręcili bądź potakiwali głową, mówiąc ,,tak” lub ,,nie”, podnosili ramiona, oznajmiając, że czegoś nie widzą lub pokazywali lodówkę, informując, że są głodni. Spora część studentów, szczególnie z potencjałem słuchowym, używała także wokalizacji. Często, gdy sami przebywali w klasie, używali swojego głosu, by skłonić innych do skupienia na sobie uwagi i podążenia za ich potrzebami. Powszechne było również imitowanie odgłosów ulubionych zabawek w momencie, gdy chcieli się nimi bawić, lub odwzorowywania rytmu bądź elementu ulubionej piosenki, by dorosły odtworzył ją lub (z różnym efektem) zaśpiewał. Kolejnym sposobem na komunikowanie się z osobami z dysfunkcją słuchu lub/i wzroku, który absolutnie mnie zachwycił, było stosowanie obiektów, które dziecko znało i wykorzystywało je w życiu codziennym. Nauka tego, co dany obiekt oznacza, zaczynała się już w dziale wczesnej interwencji i procesie edukacji stosowana była na jej dalszych szczeblach.
Tworzone w Perkinsie obiekty podzielone były na kategorie i przykładowo odzwierciedlały zwroty związane z wyrażaniem uczuć, czynnościami wykonywanymi każdego dnia, takimi jak jedzenie, mycie się, korzystanie z ubikacji. Dużą frajdę sprawiała dzieciom możliwość wyboru aktywności, którą mogły wykonywać w swoim wolnym czasie, jak np. wybór ulubionej zabawki czy obejrzenie specjalnie zaadaptowanej książki. Niebywale pomocne w procesie edukacji okazały się oznaczenia związane z indywidualnym planem. Dzięki nim wychowankowie wiedzieli, które czynności będą następować po sobie, i dzięki temu przebywając w klasie, czuli się bezpiecznie i komfortowo.
Obiekty wykorzystywane w Perkinsie odwzorowują w możliwie jak największym stopniu przedmioty naturalne, dzięki czemu proces nauki i przyswajania tego, co oznacza i do czego służy dany przedmiot, odbywa się w sposób niemal automatyczny. Dzieci i młodzież bardzo sprawnie posługiwały się stosowanymi w Ośrodku oznaczeniami, nierzadko dysponując własnymi książkami ,,komunikacyjnymi”. Książki te często uzupełniane były zdjęciami i obrazkami, w zależności od możliwości wzrokowych i percepcyjnych wychowanków.
Były one wykorzystywane na wiele sposobów: od spontanicznej komunikacji, np. dotyczącej planu dnia, przez identyfikowanie ludzi czy miejsc, po wskazanie aktywności, w których uczestniczą bądź chcą uczestniczyć wychowankowie. Wielu podopiecznych szkoły Perkinsa dysponowało zindywidualizowanymi książkami komunikacyjnymi, które zawierały zbiór zdjęć i obrazków niezbędnych do porozumiewania się każdego dnia.
Oprócz wymienionych nieformalnych sposobów porozumiewania się istnieją naturalnie formalne sposoby, do których zalicza się język mówiony, język migowy, pismo Braille’a oraz czytanie i pisanie. W tym punkcie chciałabym zaznaczyć, że spora część dzieci posługująca się mową werbalną w różnym zakresie wspierała się stosowaniem komunikacji niewerbalnej. I tak na przykład niewidome dzieci w wieku przedszkolnym komunikujące się słownie w podstawowym zakresie ze swoimi rodzicami, często stosowały wybrane obiekty, aby wskazać zabawkę, którą chciały się bawić, a której nazwy nie potrafiły jeszcze wypowiedzieć.
Barbara McLetchie zawsze powtarzała, że sami podczas komunikowania się ze światem oprócz mowy werbalnej używamy mowy ciała, naturalnych gestów, wokalizacji, obiektów i zdjęć. Pamiętajmy zatem, że im dziecko ma więcej możliwości, by zakomunikować swoje potrzeby, tym sprawniej będzie się mową posługiwało. Umożliwiając naszym dzieciom czy wychowankom wyrażanie własnych potrzeb, dajemy im możliwość życia niezależnego, na miarę ich możliwości, w tym zabawy – poprzez wybór preferowanych przez nich aktywności – oraz nawiązywania relacji społecznych, kochania i bycia kochanym, czyli tego, co stanowi istotę człowieczeństwa.