skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Kultura

Wystawa bez cudów Małgorzata Modrzyńska

Niedawno – bo 14.07. - Muzeum Narodowe we Wrocławiu obchodziło 70-lecie istnienia. Z tej okazji otwarto nową wystawę stałą zatytułowaną „Cudo-twórcy”. I o ile ekspozycja jest wieloaspektowa i prezentuje całe mnóstwo bardzo cennych zabytków, o tyle ułatwienia dla niewidomych zastosowane na niej, biorąc pod uwagę dzisiejsze możliwości, są tylko sztuką dla sztuki.

Wystawa podzielona została tematycznie na trzy działy. Wszystkie nawiązują do działalności człowieka na przestrzeni wieków w odniesieniu do natury oraz kultury. Przedmioty prezentowane na ekspozycji inspirowane są wyobraźnią i otaczającym światem. Ten aspekt łączy trzy pozornie odległe od siebie tematy, skupione wokół kultury Bliskiego i Dalekiego Wschodu, rzemiosła artystycznego i przedmiotów codziennego użytku oraz współczesnej ceramiki i szkła artystycznego.
Część poświęcona kulturze krajów azjatyckich prezentuje zabytki związane z religią, tj. posążki czczonych bóstw, życiem codziennym – pięknie zdobione naczynia, porcelanę, oraz z pracą – przybory do kaligrafii. Później przenosimy się do części bliższej nam – czyli europejskiej. Tutaj znaleźć można cały przekrój przedmiotów związanych z funkcjonowaniem w społeczeństwie. Zaprezentowano rzeczy codziennego użytku, począwszy od kuchni, poprzez te służące rozrywce, do potrzebnych w podróży. Kolejna sala poświęcona została modzie. W następnej centralne miejsce zajmuje XVIII-wieczna tkanina ze Zgorzelca – każdy skrawek materiału, z których została zszyta, opowiada jakąś historię biblijną. Można wysłuchać nagrania o niej, które odtwarzane jest co 15 minut. W dalszej części ekspozycji obejrzeć można również wyposażenie domu, począwszy od mebli, a na zegarach skończywszy. Ostatnia część prezentuje ceramikę i szkło artystyczne tworzone przez współczesnych twórców. Często inspiracją dla nich była natura. Dzięki temu powstały piękne przedmioty użytku codziennego, ale też takie, które służą jako ozdoba.
Poprzez wystawę wytyczono specjalną ścieżkę ułatwiającą poruszanie się osobie z dysfunkcją wzroku. Przy wypukłych punktach zlokalizowano tablice z płaskorzeźbami przedstawiającymi wybrany eksponat. Takich plansz na całej wystawie jest siedem i prezentują zabytki z różnych działów ekspozycji. W części poświęconej kulturze Wschodu można zobaczyć posążek Buddy z epoki dynastii Qing. Najwięcej tablic – pięć – umieszczono w dziale poświęconym rzemiosłu europejskiemu, co zrozumiałe – gdyż zbiory te stanowią największy element całej ekspozycji. Na płaskorzeźbach odwzorowano telefon, gorset z przełomu XIX/XX wieku, żelazko na duszę oraz komodę – oba artefakty z XVIII stulecia, oraz wygodne, wykładane pluszem sanki. W części poświęconej szkłu i ceramice przygotowano tablicę z jednym eksponatem zatytułowanym „Góry”. Niestety, płaskorzeźby nie mają żadnego opisu, więc aby dowiedzieć się, z jakiej epoki pochodzi artefakt, trzeba go odnaleźć na wystawie i odczytać opis, co może sprawić niemałą trudność nawet osobie słabowidzącej. Mnie w ogóle nie udało się zlokalizować eksponatu pasującego do płaskorzeźby telefonu. Mimo tych niedociągnięć, wystawa jest fascynującą wędrówką przez wieki i zachwyca nieograniczonością wyobraźni i możliwościami rąk ludzkich, dlatego polecam ją czytelnikom „Pochodni” – ale z towarzystwem osoby widzącej.
Muzea bardzo powoli wychodzą ze swej skorupy i otwierają się na niestandardowego odbiorcę. Choć ścieżka jest krokiem w dobrym kierunku, to można było ją zrobić lepiej – choćby umieszczając w brajlu opisy zabytków. Gdy wyszliśmy z XIX-wiecznego gmachu muzeum, nasunęło mi się pytanie: dlaczego muzea tak rzadko robią trójwymiarowe kopie swoich eksponatów? Płaskorzeźba nie oddaje przecież pełnego wyglądu, rozmiaru ani materiału, z jakiego wykonany jest oryginał. Ideałem byłaby możliwość dotykania w specjalnych rękawiczkach wybranych autentycznych przedmiotów, aby poczuć nie tylko ich wygląd, ale i towarzyszącego im ducha historii. W tym miejscu warto wspomnieć o innej inicjatywie muzeum – a mianowicie zorganizowanych przez Dział Oświatowy warsztatach „Zaułek zabytków”. Były to zajęcia rodzinne, na których prowadzący zaprezentował kilka oryginalnych eksponatów, głównie z dwudziestolecia międzywojennego, jak choćby - walizkę podróżną, żelazko na duszę czy gramofon. Najważniejszym jednak przesłaniem tych warsztatów jest to, że zabytki te można było swobodnie „obejrzeć” dotykiem. Oby więcej takich inicjatyw, dzięki którym muzea stają się bardziej przyjazne dla osób z dysfunkcją wzroku.