skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Felieton

Wydmuszka czy sensowne rozwiązanie? Alicja Nyziak

Protest opiekunów i osób niepełnosprawnych w Sejmie budził wiele emocji. Na jego tle ścierały się oczekiwania i potrzeby środowisk z różnymi dysfunkcjami. W tym zróżnicowanym konglomeracie trudno było znaleźć płaszczyznę porozumienia. Czy jest nią ustawa wprowadzająca szczególne uprawnienia w dostępie do świadczeń opieki zdrowotnej, usług farmaceutycznych oraz wyrobów medycznych dla osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności? Liderka protestujących opiekunów nazwała ją wydmuszką. Czy miała rację?

Ustawa weszła w życie z dniem 1 lipca 2018 r., dając osobom ze znacznym stopniem niepełnosprawności nowe uprawnienia. Został m.in. zniesiony limit użytkowania wyrobów medycznych, takich jak wózki inwalidzkie, cewniki, kortezy, okulary lupowe. Poza kolejnością osoby ze stopniem znacznym mogą również korzystać ze świadczeń zdrowotnych. Nie muszą posiadać skierowania do lekarza specjalisty. Również w aptece osoby te będą obsłużone poza kolejnością. Ustawa znosi limity finansowania przez NFZ świadczeń z zakresu rehabilitacji leczniczej. Żeby móc skorzystać z tych uprawnień, niezbędne jest okazanie dokumentu potwierdzającego niepełnosprawność, czyli orzeczenia o znacznym stopniu niepełnosprawności.
Przyznaję, że z dystansem przysłuchiwałam się protestowi, a następnie toczącym się dyskusjom. Początkowo nie przywiązywałam większej wagi do ustawy dającej mi pewne nowe możliwości. Jednak życie, a raczej zdrowie, zweryfikowało moje nastawienie. Dzięki ustawie mogłam szybciej skorzystać z zaleconych przez specjalistę zabiegów. W ten sposób odbyłam rehabilitację leczniczą na początku lipca zamiast w połowie października. Miałam jednak wątpliwości natury etycznej. Zastanawiałam się, czy z mojego powodu nie wypadł z kolejki ktoś bardziej potrzebujący? Okazało się, że nie. W odniesieniu do rehabilitacji leczniczej zaproponowano bowiem regulację analogiczną do przepisu znoszącego limit finansowania świadczeń z zakresu leczenia i diagnostyki onkologicznej. A to dało możliwość zmiany umów zawartych przez NFZ z placówkami medycznymi. Najwyraźniej moje skierowanie zostało zrealizowane w ramach wyższego limitu na rehabilitację. Korzystając z zabiegów, nie zauważyłam specjalnego natłoku osób niepełnosprawnych. Zdecydowałam się także sprawdzić, jak ustawa działa w odniesieniu do wizyt u specjalisty. Przed 1 lipca próbowałam zarejestrować się na NFZ do ortopedy. Okazało się, że do końca roku nie ma wolnych terminów. Po wejściu ustawy w życie bez większych problemów zostałam zarejestrowana. Tutaj przy zakładaniu karty także poproszono mnie o okazanie odpowiedniego orzeczenia. Po dopełnieniu formalności udałam się pod gabinet lekarski, gdzie cierpliwie czekałam na wizytę. Czy „wygryzłam” kogoś bardziej potrzebującego z kolejki? Tego nie wiem. Jednak nie sądzę. Czy nie jest tak, że NFZ, podpisując z przychodnią umowę, przydziela jej pewną pulę porad z danej specjalizacji? Kardiolog, diabetolog, ortopeda nie może przyjąć więcej osób, niż zakłada limit.
Może warto postawić pytanie, kto w Ministerstwie Zdrowia określa limity na wizyty u specjalisty? Na jakiej podstawie są one obliczane? Gdy szukałam endokrynologa, ze zdumieniem odkryłam, że w moim mieście jest tylko jeden przyjmujący na refundację. Okazało się, iż na pierwszą wizytę pacjent czeka dwa lata. Jeśli skierowanie jest pilne, kolejka skraca się o rok. Obecnie, dzięki ustawie, placówka medyczna osobie ze znacznym stopniem niepełnosprawności ma obowiązek udzielić świadczeń ambulatoryjnej opieki zdrowotnej w dniu zgłoszenia. Jeśli nie jest to możliwe, wyznacza inny termin, który nie może być dłuższy niż siedem dni roboczych.
Może faktycznie ustawa jest niekompletna i nie jest adekwatna do rzeczywistych potrzeb. Jednak, czy jej wprowadzenie nie pokazuje, że tak naprawdę cały system opieki zdrowotnej wymaga gruntownych reform?