skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Felieton

Ach, ci pazerni dziadkowie Maria Marchwicka

Z tekstu p. Matczaka zamieszczonego w kwietniowej „Pochodni” wieje grozą. Pazerność dziadków oblegających PFRON i łupiących go niemożliwie, a to z komputerów, a to iPadów, a to z wypasionych smartfonów poraża. Ta wszystkożerna szarańcza zabiera bez pardonu dobra przynależne młodym niewidomym. I pewnie ugięłabym się pod błyskotliwymi argumentami, gdyby nie pewne „ale”, o których autor w krasomówczym zapale zapomniał.
Aktywny Samorząd, bo o nim mowa – ma pewne istotne ograniczenia: wiek i pułap dochodowy.
Anegdotyczna jest decyzja PFRON o odmownym załatwieniu mego podania o Czytaka, ponieważ przekroczyłam próg dochodowy o 12 zł. W pułapkę dochodową wpadają na ogół niewidomi zatrudnieni na otwartym rynku pracy. Ponieważ w miarę dobrze zarabiają, są automatycznie karani niemożnością skorzystania z Aktywnego Samorządu, choć akurat w ich sytuacji wyposażenie w elektronikę jest najbardziej zasadne, bowiem gwarantuje większe szanse zatrudnienia. Ale nożyce dochodowe przepuszczą niewidomego bezrobotnego, a pracującego z dochodem ponad pułap już nie.
Inną barierą jest wiek aplikanta, chyba, że Autor artykułu liczy wiek seniorów od 50 lat. Oczywiście iluś tam dziadków obdaruje wnusie laptopami i telefonami, ale jest to znikomy procent. A przy okazji, ilu dziadków i babć sprawnie posługuje się elektroniką, czerpiąc z niej wiedzę i pomoc, a nie tylko pakiet gier? Nie wiem, dlaczego utarło się, że wiek okołoemerytalny i emerytalny to intelektualna próżnia. Jest to dość powszechne mniemanie nie tylko wśród niewidomych.
Czy czasem nie należy postawić znaku równości miedzy seniorem i siedzącym w domu niewidomym klepiącym w klawiaturę z nudów, ale za to gromadzącym kolejne laptopy i smartfony? „Jak dają, to biorę” i potem sprzedaję z zyskiem, bo niewidomy ma, gdy PFRON da. A daje co 3 lata, nie kontrolując, czy sprzęt jest użytkowany czy nie.
Nie zliczę propozycji odkupienia Autolektora, laptopa, PacMata i innych dóbr w dobrym stanie, po trzech latach użytkowania rzecz jasna. Nie wiem także, dlaczego określono trzyletni okres przydatności. Pracuję na 10-letnim komputerze i jest całkiem sprawny.
Zgadzam się z p. Matczakiem, że brak mechanizmów kontrolnych pozwala „zaradnym” dbać o kolejne nabytki, czy są, czy nie są potrzebne. Natomiast apelowanie do rozsądku w tej materii jest gadaniem do obrazu.