skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Felieton

Parę myśli o wakacjach Liliana Laske-Mikuśkiewicz

Za chwilę moje córeczki wrócą do domu ze świadectwem szkolnym i zapytają, gdzie tego lata pojedziemy. A ja nie wyobrażam sobie, by po roku intensywnej nauki miałyby nie udać się na zasłużony wypoczynek, nie zaznać przygód i rozrywki. Przede mną i przed moim mężem zatem kolejne wyzwanie. Ja mam spore problemy ze wzrokiem, on jest niewidomy. Zorganizowanie rodzinnych wakacji w taki sposób, by były bezpieczne i atrakcyjne, to nie lada wyczyn. My jednak mamy już w tym wprawę. Nasze dzieci na wakacje jeżdżą „od kołyski”. To ciekawość świata za każdym razem popycha nas w inne strony. Ale do każdego wyjazdu musimy się starannie przygotować.

Dokąd na wczasy?
Nieważne, czy to będzie morze, czy góry, czy jeziora. Wszędzie jest pięknie. Dla nas najważniejsze jest zawsze bezpieczeństwo naszych pociech. Gdy były malutkie, bałam się potwornie. Wyobrażałam sobie, że się trochę oddalą i zgubimy je z oczu, że ktoś zauważy, jak słabo widzimy i je porwie. Wiele koszmarnych myśli kłębiło się w mojej głowie. A przecież wyjazd wakacyjny powinien kojarzyć się z luzem i swobodą, a nie z ogromnym stresem. Dlatego planowanie trzeba rozpocząć od wyboru miejsca, w którym chcemy spędzić wolny czas i odpowiedniego ośrodka. Zdecydowanie odradzam pensjonaty i kwatery prywatne, które choć są tanie, nie oferują nic, poza miejscem do spania. Na krótkie wycieczki owszem - mogą być. Ale nie na dłużej. Całe dni trzeba będzie jakoś zagospodarować, gdzieś chodzić i… podążać za dzieckiem osłabionym wzrokiem. Moim zdaniem, jeśli już wybierać kwaterę, to taką, która ma ogródek i choć mały plac zabaw. Idealnie, gdy natrafimy na właścicieli, którzy są skłonni przyjechać po swoich gości na dworzec lub w razie potrzeby posłużyć autem.
My na wypoczynek upodobaliśmy sobie ośrodki wczasowe przyjazne rodzinie. Jest ich coraz więcej, łatwo je można znaleźć w Internecie, wpisując np. hasło: „wakacje w Polsce z dziećmi”, czy też „ośrodki dostosowane do rodzin z dziećmi”. Pobyt w nich nie należy do tanich, jednak decydując się na wyjazd odpowiednio wcześnie, można czasami załapać się na rabat typu „first minute”.
Bardzo lubię zwiedzać, pokazywać dzieciom najpiękniejsze zakątki naszego kraju. Ale gdy po powrocie z wycieczki wracamy do miejsca pobytu, chcę po prostu odpocząć i spokojnie wypić kawę. Dzieci w tym czasie swobodnie mogą bawić się na placu albo sali zabaw, bądź też brać udział w grach i zabawach organizowanych przez animatora. Teren takich ośrodków jest zazwyczaj zamknięty i monitorowany. Co więcej, czasami jest nawet podgląd z monitoringu sali i placów zabaw. Nie chce mi się siedzieć pod małpim gajem, to idę do pokoju i co jakiś czas sprawdzam w telewizorze, czy moje pociechy jeszcze tam są i co robią. A one mają pewną swobodę, tak, jak dzieci pozostałych widzących wczasowiczów.
Przy wyborze miejsca wczasowego zwracam uwagę na to, czy jest basen. No cóż… Bardzo lubię plażę i szum morza, a dziewczynki - skakanie przez fale i budowle z piachu. Jednak zbyt długie przebywanie na niej, jest dla mnie nader stresującym przeżyciem. Wciąż jestem w napięciu, że się pogubimy. Wokół setki ludzi w strojach kąpielowych, w moich zepsutych oczach wyglądających tak samo, no i to oślepiające słońce. Na plażę chodzimy, ale nie siedzimy tam zbyt długo. Pobawimy się i wracamy, żeby się wykąpać w hotelowym basenie. Tam mogę prawdziwie odetchnąć psychicznie.
Podczas wakacji często ruszamy na wycieczki, by zwiedzić ciekawe miejsca w okolicy, czasem bardzo zatłoczone. Dzieci wiedzą, że obowiązuje tu żelazna zasada: idziemy, trzymając się za rękę! Po to, by się nie pogubić, by było bezpiecznie.
Idealnie jest pojechać na wczasy z rodziną lub dobrymi znajomymi, którzy w razie czego rzucą na nas i na nasze dzieci okiem. Nie zawsze jest to jednak możliwe. I wtedy trzeba kombinować. Nie ma jednej, dobrej rady na rodzinny wyjazd osób niewidomych z dziećmi. Każda rodzina jest inna, wiele zależy od stopnia zrehabilitowania, od tego, ile choć jeden z partnerów jeszcze widzi. Czasami lepiej oddać dziecko pod opiekę profesjonalistów i wysłać je po prostu na jakiś obóz czy kolonie.
My dajemy radę. Jesteśmy szczęściarzami! Teraz, kiedy dziewczynki są już w wieku szkolnym, jest coraz łatwiej. To już ciekawe świata, prawdziwe małe podróżniczki, które w wielu miejscach były, ale wciąż czują niedosyt. Chcą czegoś nowego. Do tego zdyscyplinowane i bardzo samodzielne. Każdy kolejny wyjazd z nimi niesie ze sobą coraz mniejszy stres i coraz większą przyjemność.