skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Rozmaitości

Ogrody zmysłów Przemysław Barszcz

W Polsce zaobserwować można szybki rozwój ciekawego zjawiska. Znane i lubiane ogrody sensoryczne mnożą się jak grzyby po deszczu. Niemal każde większe miasto przygotowuje interesującą ofertę. Odwiedzenie takiego miejsca gwarantuje pogłębienie wiedzy o otaczającym świecie, przyrodzie i roślinach. Wiedzy, która powoli odchodzi w zapomnienie, szczególnie wśród osób mieszkających w miastach. Zgłębianie jej może być sposobem na rozbudzenie przytłumionej niejednokrotnie potrzeby relacji z antytezą cywilizacji, kultury, metropolii – z naturą. Postępujące wraz z nastaniem drugiej połowy XX wieku powolne odzieranie z wrażliwości na sprawy przyrody nasiliło się wraz z XXI wiekiem. Człowiek skrył się w zamkniętej przestrzeni miasta, biura, mieszkania, pojazdu. Stara, drewniana stodoła z klekoczącymi bocianami, rechot żab w podmokłym rowie i bezkres pachnących łąk wokół, to dla niektórych weekendowa oaza, dla większości jednak dobro luksusowe i niedostępne. Parki sensoryczne próbują, w niezwykle udany sposób, odtworzyć zagubione w nowoczesności doznania związane z obcowaniem z naturą. Jedne koncentrują się na stworzeniu zespołu odczuć bazujących na zmysłach słuchu, węchu i dotyku, inne prezentują rozmaite siedliska, których poznanie łączy się z całym szeregiem asocjacji.
Trzy lata temu pod Łodzią, w Poddębicach, oddany został do użytku niezwykły park. Pałac, wokół którego rosną stare drzewa, to zabytkowa budowla, należąca przed laty do rodu Grudzińskich, nazywana renesansową perłą. A i to określenie nie oddaje wyjątkowości pałacu. Arkady, półkolumienki toskańskie, nawiązujące do antyku ornamenty, krużganki filarowe i ośmiokątna wieża, przenoszą w krąg kultury włoskiego renesansu w najlepszym wydaniu. Sam pałac, który stoi na miejscu jeszcze starszego średniowiecznego dworu, wart jest odwiedzenia. Jeżeli dodamy do tego cały szereg niezwykłości, powstanie miejsce na mapie Polski, którego nie można ominąć.

Zabytek sprzed dwudziestu siedmiu tysięcy lat
Pierwszą niezwykłą rzeczą są wody termalne. Jako że pałacowy ogród podzielono według klucza ludzkich zmysłów, nie mogło zabraknąć bodźców oddziałujących na zmysł smaku. Wody termalne w Poddębicach to jedyne źródła tego typu w całym województwie łódzkim. Absolutnie zaskakujący jest pomysł na ujęcie źródła. Zazwyczaj pijalnie to altany lub pawilony, tutaj krany z wodą znajdują się w niewielkim, olśniewająco odrestaurowanym kościele ewangelicko-augsburskim usytuowanym w północnej części parku. Woda, którą możemy się raczyć we wnętrzach przywodzących na myśl Wersal, to zabytek sprzed dwudziestu siedmiu tysięcy lat. Zabytkowa woda? Tak, do tego jeszcze wydobyta z zawrotnej głębokości ponad dwóch tysięcy metrów. Urząd Miejski w Poddębicach zachwala na stronach internetowych swoje wody jako czyste chemicznie i biologicznie, poprawiające samopoczucie, regulujące przemianę materii i oczyszczające organizm.
Po storpedowaniu zmysłu smaku gorącą wodą (poddębickie wody termalne mają temperaturę siedemdziesięciu pięciu stopni Celsjusza) można oddać się we władanie mocy zapachu. Na terenie parku znajduje się ogród różany, w którym rośnie półtora tysiąca krzewów tych pachnących kwiatów. Aby nacieszyć się upojną wonią, przygotowano siedziska zapachowe, zanurzone wprost w kwitnących roślinach. W starym parku, pośród wiekowych grabów, kasztanowców, jesionów i lip, na zwiedzających czekają wyzwania pozwalające uruchomić inne zmysły: słuch wyostrzymy, eksplorując tajniki echa w studniach o różnych przekrojach, badając zachowanie dźwięku za pomocą parawanów akustycznych, ceramicznych dzbanów oraz dzwonów chromatycznych. Mur strukturalny z drewna, piaskowca, kamienia polnego i innych naturalnych tworzyw, coraz częściej zastępowanych w codziennym życiu plastikiem, umożliwia odczucie odwiecznego chłodu kamienia i bezpiecznego ciepła drewna. Szemrzące wodospady, strumienie i fontanny dopełniają puli doświadczeń zmysłowych. Ogród zmysłów w Poddębicach poszedł jednak o krok dalej, wprowadzając jeszcze jedną strefę – przyporządkowaną do zmysłu orientacji i równowagi. W tym fragmencie parku można poczuć się jak dziecko, korzystając z równoważni i huśtawek.

Przez wiry i porohy... Popradu
Muszyna, położona niedaleko Krynicy Górskiej, w dolinie przełamującego się przez góry Popradu, dobrze znana osobom niewidomym za sprawą ośrodka leczniczo-rehabilitacyjnego PZN „Nestor”, również przygotowała i cały czas nadal dopracowuje ofertę umożliwiającą poznawanie świata za pomocą wszystkich zmysłów. Gwoździem programu są znajdujące się na wzgórzu ponad miastem, w zakolu Popradu, Ogrody Sensoryczne. Ta estetyczna przestrzeń spokojnie równać się może z jej podobnymi w innych, bogatszych krajach europejskich. Wygodne, wyłożone kostką alejki, szum wiatru w wyniosłych bukach i jodłach otaczających ogród karpackiej puszczy, oszałamiający zapach mięty, lawendy, szałwii i melisy oraz dostępne wprost z krzaka do spróbowania poziomki, maliny i jeżyny to z pewnością mocne strony tego urokliwego miejsca, które podobnie jak park w Poddębicach podzielone jest na strefy odpowiadające ludzkim zmysłom. W przeciwieństwie do większości ogrodów, szczególnie ogrodów botanicznych, tu wszystkiego można dotknąć. Można rozetrzeć w palcach liście szałwii, aby poczuć ich zapach albo żuć liść świeżej mięty.
Modne obecnie urządzenia, tak zwane „wellness”, służące do ćwiczeń siłowych, sprawnościowych, kondycyjnych cieszą się tu niezwykłym powodzeniem, podobnie jak miejsce na grilla, wieża i platformy widokowe. Zarówno przy urządzeniach, jak i przed wejściem do każdego z ogrodów, znajdują się tablice informacyjne, również w brajlu.
Muszyńskie ogrody to bardzo interesujący, pod każdym względem, zakątek Polski. Niewątpliwa atrakcyjność wizualna znajduje bezpośrednie przełożenie na atrakcyjność dźwięków, zapachów i kształtów. U podnóża góry, na której umiejscowione są ogrody, rozbudowywane są nowe strefy - „ogrody magiczne”, których centralnym punktem są stawy rekreacyjne. Oplatają je spowite kwitnącymi roślinami alejki prezentujące antyczne rzeźby. Ta galeria sztuki na świeżym powietrzu zyskuje wyjątkowy wymiar dzięki otaczającym ją beskidzkim szczytom i płynącemu obok Popradowi, który swoim szumem dopełnia klimatu artystycznej wyjątkowości tej przyrodniczej atrakcji. Tam też znajduje się pijalnia wody Antoni, najstarszy krynicki odwiert, jeszcze przedwojenny, w zupełnie nowej, starannie zaprojektowanej odsłonie – niewielkim, eleganckim pawilonie.
W Krakowie dwieście lat temu, na miejscu dawnej fosy obronnej wokół starego miasta, zaczęto zakładać Planty: wartość samą w sobie, nowy wymiar miasta, przestrzeń przyrodniczą, która do dziś integruje, spaja i ożywia miejską tkankę. Nie ma wątpliwości, że założenia parkowe z Muszyny to wizja tego samego kalibru. Nie trzeba mieć umysłu wielkiego inżyniera-planisty, aby wyobrazić sobie, jak za pięćdziesiąt lat szpalery obecnie malutkich i wiotkich drzewek, będą dostojnymi lipowymi alejami, i jak na tej wizji zyska Muszyna, zagarniając obcą dziś przestrzeń nad Popradem i genialnie włączając ją w miejski nurt życia.
Muszyna powinna znaleźć się na liście „top 10” miejsc do odwiedzenia w wakacje. Łuk pełnego ryb Popradu, przypominający do złudzenia ten, który okalał przedwojenny kurort w Zaleszczykach, dzikie góry Beskidu Sądeckiego, stare, drewniane cerkiewki, ogrody sensoryczne i biblijne, pieniące się źródła mineralnych wód, samo w końcu klimatyczne miasteczko – to jeszcze nie wszystko. Przy ulicy Lipowej, a w zasadzie na górującym nad Muszyną wzniesieniu, znajduje się ewenement, miejsce wyjątkowe: „Las Lipowy Obrożyska” - unikalny fragment pierwotnego, karpackiego lasu tworzonego przez lipy drobnolistne, jakiego nie znajdziemy nigdzie indziej. W porze kwitnienia tysięcy lip, wśród których są bardzo sędziwe okazy, wrażenia, a szczególnie słodki zapach pęków bladożółtych kwiatów i dźwięk skrzydełek niezliczonych pszczół i trzmieli, są nieprawdopodobne.

Arboretum bolestraszyckie
Wykorzystanie tego, co się ma i zgodnie z pierwotną tego naturą, jednocześnie wznosząc to na wyższy poziom i dostosowując do potrzeb mieszkańców, to działania cechujące mądre kraje, mądre gminy, mądre miasta. Tak postąpiła gmina Poddębice, ożywiając cały zespół pałacowo-parkowy. Warto przytoczyć jeszcze dwa takie miejsca w Polsce, choć w rzeczywistości jest ich znacznie więcej. W Owińskach pod Poznaniem dwa i pół hektara pocysterskich ogrodów przemieniło się w 2012 roku w pierwszy w Europie Park Orientacji Przestrzennej. Choć zapierający dech w piersiach park należy do Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych w Owińskach, to korzystać mogą z niego wszyscy. Warto. Można tutaj zobaczyć, jak wygląda nauka orientacji przestrzennej, samemu zweryfikować akuratność modeli architektonicznych imitujących elementy miejskiego krajobrazu, a także popieścić zmysły w „Ogrodzie sensorycznych doznań”.
W opisywanym kontekście wyróżnia się też pewien szczególny ogród. W zasadzie nie jest to ogród, lecz arboretum, ale przed wiekami, kiedy powstawał, był przydworskim ogrodem i ten szlachetny charakter został zachowany do dziś. We dworze w pierwszej połowie XIX wieku mieszkał Piotr Michałowski, postać wybitna, malarz i mąż stanu, szczególnie ceniony jako jedyny przedstawiciel polskiego malarstwa romantycznego. Literatura polska epoki romantyzmu poszczycić się może wieloma wybitnymi osobistościami, tak uznanymi, że specjalnie dla nich stworzono osobną kategorię „wieszczów”. Polskie malarstwo romantyczne ma jednego przedstawiciela – Piotra Michałowskiego. Tę wyrwę w narodowej kulturze szybko zapełnili quasi-romantycy, wielcy malarze polskości: Grottger i Matejko. Bolestraszyce wniesione w posagu do małżeństwa Michałowskich przez Julię Olimpię z domu Ostrowską, żonę malarza, szybko stały się sprawnie zarządzanym majątkiem z nowocześnie uprawianą ziemią, hodowlą koni i stadem wołów. Sto trzydzieści lat później podupadające, zniszczone przez komunistyczną niegospodarność budynki trafiły opatrznościowo w zarząd Zakładu Fizjografii i Arboretum Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Przemyślu.
Dzięki temu dziś możemy cieszyć się zachwycającym arboretum, w którym setki roślin kwitną o różnych porach roku, w którym zagwarantowane mamy spotkanie z rzadką wisienką stepową, azalią żółtą (jedynym gatunkiem różanecznika, występującym w sposób naturalny w Polsce), szachownicą kostkowatą, czy dziewięćsiłem, i w końcu, w którym zapoznać się można z galerią sztuki przez dotyk. Punktem orientacyjnym jest usytuowana centralnie wesoło szemrząca fontanna. Wszystkie opisy przygotowane są w brajlu, a od ławeczki do opisywanej rośliny prowadzi sznurek, zgodnie z zasadą po nitce do kłębka. Rośliny sadzone są na podwyższonych rabatach, aby były łatwiej osiągalne - w zasięgu rąk. Tak też wyeksponowane są ciekawe, rzadkie rośliny wodne: kotewka orzech wodny, pałka, strzałka wodna czy grzybienie. Tutaj, podobnie jak w Muszynie, wszystkiego można dotknąć: pni drzew, roślin bylinowych, krzewów... Szczególnie ciekawe może okazać się tyfloplanetarium oraz zegar słoneczny, z którego godzinę da się odczytać przy pomocy dotyku. Arboretum to arka przymierza starych odmian jabłoni, które dawno przepadłyby w odmętach historii, gdyby nie szacowna instytucja. Oprócz przybliżania świata przyrody odwiedzającym gościom, Zakład prowadzi zakrojone na szeroką skalę prace badawcze. Z tych dwóch kierunków działań - edukacyjnego i naukowego zrodziła się kolejna, nie mniej ciekawa i godna polecenia idea festiwali. Majówka, Festiwal Ogrodowy, Festiwal Derenia to imprezy, na których można sporo się dowiedzieć o przyrodzie i po prostu dobrze pobawić. A wszystko w otoczeniu przepięknej, podkarpackiej zieloności bujnej doliny Sanu.
Inne instytucje, które przygotowały ofertę dostosowaną do potrzeb osób niewidomych to Polska Akademia Nauk Ogród Botaniczny – Centrum Zachowania Różnorodności Biologicznej w Powsinie, szczególnie godne odwiedzenia ze względu na okazałą oranżerię pełną cytryn, pomarańczy i limonek, ale także Parki Narodowe: PN Ujścia Warty, który zachęca ścieżką przyrodniczą oraz Babiogórski Park Narodowy. Ten ostatni udostępnił dla zwiedzających szczególnie ciekawą kolekcję roślin będącą próbą prezentacji różnorodności i zmienności. Przykładowo oprócz typowych liści można tam wziąć do ręki liście bardzo grube, liście pachnące, liście o nietypowych kształtach. Starannie przygotowana makieta masywu Babiej Góry będzie nieocenioną pomocą dla tych, którzy myślą o zdobywaniu „Królowej Niepogód”.