skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Rehabilitacja

Nie taki brajl straszny Wiesław Pawłowski

Ośrodek Leczniczo-Rehabilitacyjny PZN „Klimczok” w Ustroniu Morskim odwiedza około trzech tysięcy osób rocznie. Przyjeżdżają indywidualnie i grupowo, z przewodnikami lub bez. Wypoczywają, ciesząc się pobytem nad Bałtykiem, ale też uczestniczą w zajęciach rehabilitacyjnych, między innymi uczą się pisma Braille’a. Jak wygląda ta nauka? Jakie problemy dostrzegam jako instruktor?

Przede wszystkim widzę, że inne jest zaangażowanie osób nowo ociemniałych przebywających w ośrodku indywidualnie. Uczestnicy turnusów rehabilitacyjnych są bardzo zróżnicowani pod względem wieku, wykształcenia, stopnia widzenia oraz występowania różnych dodatkowych dysfunkcji. Sposób funkcjonowania i możliwości uczestników są bardzo różne, co w konsekwencji rzutuje na stosunek do rehabilitacji i jej przebieg. Zawsze cieszy mnie grupa osób, które chcą swój pobyt wykorzystać maksymalnie, chętnie współpracują, są zaangażowane i odpowiedzialne. Jednak, niestety, nie zawsze tak bywa.
Zdecydowana większość osób tracących wzrok prezentuje zbliżony pogląd co do oceny przydatności pisma Braille’a. Określiłbym go jako stosunek zachowawczy, a charakteryzuje go przekonanie, że w tej chwili brajl nie jest im potrzebny, bo jeszcze w miarę dobrze widzą i jakoś sobie radzą. Myślą: „nauczę się pisma punktowego, gdy stracę wzrok zupełnie”. Odkładają decyzję o nauce na później, na bliżej nieokreśloną przyszłość. Opóźniają redukcję skutków niepełnosprawności, a tym samym oddalają od siebie możliwość powrotu do wcześniejszych aktywności (np. czytania). W tej sytuacji rehabilitacja staje się teoretycznie możliwa, ale praktycznie nierealna. Często trudno jest nakłonić uczestnika do zmiany decyzji.
A uczenie się brajla, poparte możliwością patrzenia, jest szybsze, efektywniejsze i o wiele mniej stresujące, choćby z tego powodu, że umożliwia samokontrolę. Taką szansę mają osoby słabowidzące, nawet jeśli muszą korzystać z pomocy optycznej. W procesie uczenia się postęp i dostrzeganie efektów swojej pracy mają kluczowe znaczenie. Osoby, które nie widzą rezultatów, szybko się zniechęcają.
Często też uczestnicy są przekonani o dużym stopniu trudności pisma brajla, dlatego zdarza im się wątpić we własne siły i możliwości. Silna motywacja i determinacja to w nauce pisma punktowego klucz do sukcesu.
Bardzo ważna jest też przyjazna atmosfera podczas nauki oraz czas prowadzonych zajęć. Najbardziej efektywnie pracuje się w godzinach przedpołudniowych. Istotne jest też, aby uczestnicy rozsądnie korzystali z oferty ośrodka i deklarowali swój udział tylko w wybranych formach zajęć, tych, które rzeczywiście ich interesują i są im potrzebne. Nauka pisania i czytania pismem brajla należy do trudniejszych czynności, ale tylko w fazie początkowej. Wraz z opanowaniem kolejnych partii materiału usprawnia się dotyk, automatycznie nabywa się wprawy w rozpoznawaniu liter brajlowskich, a to jest wstęp do czytania opuszkami palców. Tu skupia się cała trudność w posługiwaniu się pismem punktowym. Podczas nauki potrzebne jest zaangażowanie i cierpliwość zarówno ze strony słuchacza, jak i instruktora. Ja, prowadząc zajęcia, dobieram uczestników w taki sposób, aby mieli równe tempo pracy i zbliżoną możliwość przyswajania nowych informacji. Nigdy nie łączę w jednej grupie osób młodych i starszych oraz posługujących się wzrokiem i niewidomych. W razie potrzeby prowadzę zajęcia indywidualne, ale tylko na prośbę czy propozycję osoby zainteresowanej. Uczniów słabiej widzących zawsze umieszczam bliżej mojego stanowiska, ma to znaczenie podczas prezentacji pisania, czytania lub wykorzystywania materiałów dydaktycznych i pomocniczych.
Proces uczenia się nie powinien w całości przebiegać w oparciu o wzrok. Można się nim posłużyć tylko w początkowej fazie nauki. Należy uświadomić osobie słabowidzącej istotę alfabetu dotykowego i zmotywować ją do jego bezwzrokowego opanowania, bo tylko wtedy uczenie się brajla ma sens.
Zasadniczo nauka pisma dotykowego odbywa się według wypracowanego przeze mnie wzoru. W pierwszym tygodniu kursu prowadzę zajęcia z wykorzystaniem maszyny brajlowskiej, ponieważ używanie jej do pisania eliminuje zjawisko transferu wstecznego, czyli lustrzanego odbicia, które znacznie utrudnia początkującym poznawanie alfabetu brajla przy użyciu tradycyjnej tabliczki brajlowskiej.
Przykładając palec do głowicy maszyny, natychmiast możemy skontrolować napisaną literę, pewniej rozpoznajemy rozmieszczenie kropek, tym samym łatwiej utrwalamy kształty liter i znaków brajlowskich, szybciej usprawniamy zmysł dotyku. W drugim tygodniu nauki pisanie odbywa się wyłącznie na tabliczce brajlowskiej.
Jeśli jest to tylko możliwe, staram się angażować do uczestnictwa w zajęciach opiekunów albo przewodników osób słabiej widzących lub niewidomych. Stosuję alfabet wypukły tj. tablicę Monniera i graficzny alfabet brajlowski, i z nimi właśnie zapoznaję te osoby, by jeszcze podczas szkolenia albo w przyszłości mogły służyć pomocą tym uczestnikom turnusu, którymi opiekowały się podczas pobytu w ośrodku.
Na koniec szkolenia udzielam uczestnikom instrukcji do dalszej, ale już samodzielnej nauki pisma w domu. Kontynuację tę utrudnia brak na rynku np. tablic Monniera i tabliczek brajlowskich 4-rzędowych. Ponadto turnusy 2-tygodniowe przewidują zbyt małą liczbę godzin na te zajęcia i nie dają gwarancji skutecznego utrwalenia nowo nabytych umiejętności. To już prawie wszystkie uwagi dotyczące nauki pisma brajla, jednak uważny czytelnik zapyta – a co z czytaniem? Nauka czytania rozpoczyna się praktycznie od pierwszych zajęć w oparciu o wybrany podręcznik, jest kontynuowana na każdych kolejnych i tak trwa przez całe dwa tygodnie, a później samodzielnie jeszcze przez kilka miesięcy, ale już w domowym zaciszu.
Z pewnością każdy instruktor czy nauczyciel ma własne metody pracy. Trzymanie się kurczowo metodologii nauczania nie zawsze przynosiłoby pożądany rezultat, ponieważ czas szkolenia, warunki i środowisko są bardzo zróżnicowane. A przecież i tak najważniejszy jest efekt. By był on zadowalający, trzeba jednak poświęcić trochę czasu i energii.
Pierwszy krok jest jednak zawsze najtrudniejszy, dlatego uważam, że decyzja o podjęciu nauki brajla sama w sobie zasługuje na szczególne uznanie, szkoda tylko, że podejmowana jest coraz rzadziej.