skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Kultura

W podróży za kulturą Kamila Albin

W poprzednim numerze „Pochodni” opisałam nasz pierwszy kulturalny rajd z Kulturą bez Barier. Jednak instynkt podróżnika cały czas jest żywy i popycha do następnej wędrówki. W dniach 21–24 sierpnia nasza drużyna, którą tworzą osoby głuche, słyszące, widzące i niewidome, wyrusza odkrywać nowe miasta, a w nich kolejne dostępne muzea. Tym razem na naszym szlaku są Wrocław, Katowice, Kraków i Kielce.

Miasto krasnali
Startujemy we Wrocławiu. To miasto, w którym za każdym razem, bez względu na liczbę odwiedzin, można odkryć coś nowego. Tak jest i tym razem. Nasz przewodnik pokazuje nam Wrocław, jakiego jeszcze nie znamy – opanowany przez krasnale, które w miejskich zakamarkach prowadzą równoległe do ludzkiego życie. Te małe baśniowe stworki czasem kryją się w uliczkach i zaułkach, gdy nikt nie widzi, wychodzą ze swojego tajnego tunelu. Czasem pozwalają się zobaczyć, a nawet dotknąć. Jest ich mnóstwo, wciąż coraz więcej. Wroclovek z sercem na dłoni wita gości przybywających do miasta, Chrapek wskazuje miejsca na nocleg, Pożarki gaszą buchające w mieście płomienie, Rzeźnik pozuje do zdjęć na miejskich jatkach, a Ślepak, Głuchek i Wózkers patrolują miasto w poszukiwaniu barier.
Tam, gdzie mieszkają krasnale, panuje dobrobyt i porządek. Ludzi nie stawia się pod pręgierzem, a po wykorzystywanej do karania ekscentrycznych obywateli klatce wariatów pozostał już tylko zaznaczony ciemny prostokąt na płycie rynku.
Przewodnik pokazuje nam ślady minionych epok. Wchodzimy na Plac Solny, który obecnie tonie w różnobarwnych kwiatach, a w powietrzu unosi się kwiatowa mgiełka.
Stoimy przed majestatycznym, dwukondygnacyjnym, późnogotyckim gmachem wrocławskiego ratusza. To jeden z najlepiej zachowanych ratuszy w Polsce. Osoby niewidome mogą poznać jego formę i detale architektoniczne dzięki stojącej przy budynku miniaturowej makiecie. Podchodzimy jeszcze do miniatury kościoła św. Elżbiety.
Następnie przenosimy się za kulisy wrocławskiego Teatru Współczesnego. Tu dogania nas melancholia. Budynek jest pogrążony w wakacyjnej drzemce, jest cicho, na scenie pusto, foyer zastygło w bezruchu. Wszędzie unosi się charakterystyczny zapach teatru: tkanin, kurzu, podłóg. Odwiedzamy uśpione garderoby aktorek i aktorów. Można sobie wyobrazić, jak siedzą przy swoich stanowiskach przed lustrem, przygotowując się do spektaklu. Po naszym wyjściu teatr ponownie zastyga w letnim śnie. I my udajemy się na zasłużony odpoczynek.

W świecie Pana Tadeusza
Kolejny punkt naszej wyprawy to Muzeum Pana Tadeusza. Tu historia tańczy poloneza ze współczesnością, tworząc barwny kolaż opowieści o epoce Adama Mickiewicza ukazanej nowocześnie, interaktywnie. Rzeczywistość historyczna ciągle się zmienia, ale dzieło pozostaje dziełem.
Edukatorki przygotowują dla nas bogaty program. Rozpoczynamy od nauki czerpania papieru. W sali czeka na nas balia pełna wody i ścinków papieru (świetny sposób na pozbycie się makulatury biurowej). Mamy chwilę relaksu, rozdrabniając ligninę w wodzie; sprawia ona, że papier nabiera bielszego koloru. Na zakończenie każdy przy pomocy sita do czerpania „wyławia” z papierowej pulpy własną i niepowtarzalną kartkę papieru.
Zaczerpnięte kartki będą teraz schły, my tymczasem udajemy się na zwiedzanie części muzealnej ekspozycji. Tradycyjnie czas depcze nam po piętach, więc muskamy zaledwie bogactwo zbiorów i treści, jakie można tutaj odkryć. W czasie gdy część grupy poznaje historię rękopisu „Pana Tadeusza”, druga grupa ogląda życie codzienne polskiej szlachty w XIX wieku. Dowiadujemy się, jak szlachta się ubierała, jak żyła, jak walczyła. Oglądamy szlachecki kontusz, osoby niewidome mogą dotykać reliefów wybranych obiektów i artefaktów, np. makiety dworków szlacheckich czy karabeli – ozdobnej szabli używanej przez polską szlachtę.
Żegnamy Wrocław i Pana Tadeusza z poczuciem niedosytu i chęci na więcej.

Byzuch u Ferdynanda
Pod tym hasłem zwiedzamy przestrzeń Muzeum Śląskiego w Katowicach. Byzuch po Śląsku oznacza odwiedziny, więc popołudnie w Katowicach to odwiedziny u Ferdynanda. Edukatorki z muzeum goszczą nas iście po królewsku. Zaczynamy od zwiedzania przestrzeni dawnej kopalni „Katowice”.
W postindustrialnej przestrzeni, gdzieniegdzie przetykanej przeszklonymi bryłami budynków muzeum, słuchamy opowieści o dawnej kopalni węgla, którą zamieniono w kopalnię kultury. Zwiedzanie odbywa się z audiodeskrypcją na żywo oraz tłumaczeniem na polski język migowy. Następnie przenosimy się do przestrzeni wystawowej, aby zobaczyć i dotknąć malarstwa oraz rzeźby. Przed rozpoczęciem zwiedzania wszyscy otrzymujemy rękawiczki niezbędne do dotykowej eksploracji wybranych prac. Poznajemy rzeźbę młodzieńca o pooranej zmarszczkami twarzy, popiersie kobiety wykonane ze szlachetnego marmuru z Carrary.
Na zajęciach z malarstwa olejnego odkrywamy warsztat artystów: palety, blejtramy, płótno, ramy do obrazów (bogato zdobione i proste), oglądamy rozmaite pędzle: nylonowe, wykonane z włosia kozy czy wiewiórki. Można wziąć do ręki tubę farby olejnej, poznać zapach, wyczuć tłuste nacieki na opakowaniu. Na zakończenie podziwiamy trzy obrazy z kolekcji galerii malarstwa polskiego 1800-1945. Są one wykonane w formie reliefów przeznaczonych do dotykania. Jednym z nich jest dzieło Stanisława Wyspiańskiego „Śpiący Staś”. Pod palcami tworzy się obraz siedzącego w fotelu chłopca, opierającego głowę i ramiona na stole.
My również jesteśmy zmęczeni i głodni, ale nasyceni wielką dawką kultury. Gościnny Ferdynand zaprasza nas na poczęstunek i podsumowanie dnia.

Trójwymiarowy sen Tadeusza Kantora
Kolejnym przystankiem na kulturalnym szlaku jest królewskie miasto Kraków, a w nim Ośrodek Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora Cricoteka. Prowadzeni przez naszych przewodników zanurzamy się w świat tego niezwykłego artysty XX wieku. W archiwum poznajemy nietuzinkowy życiorys Kantora. Wyraźne piętno na życiu i twórczości artysty odcisnęła II wojna światowa.
Trudno nam się oderwać od opowieści z archiwum Kantora, ale czeka na nas wystawa, na której poznajemy oryginalne rekwizyty ze spektakli reżyserowanych przez artystę. Czujemy się jak w kantorowskim teatrze, jest monochromatycznie, melancholijnie, „informelowo”. Przewodniczki przedstawiają nam abstrakcyjną postać Goplany, którą znamy z „Balladyny” Juliusza Słowackiego. W czasie wojny wystawianie tej sztuki było zakazane. Słuchamy fragmentu Poloneza Fis-moll Chopina, rozpoczynającego sztukę. Możemy sobie wyobrazić, jak aktorzy wchodzili na scenę, aby w ramach kontestacji niemieckiego okupanta odegrać dramat. Poznajemy rekwizyty stworzone z rzeczy przypadkowych, dotykamy informelowych – bezkształtnych kostiumów ze sztuki Stanisława Ignacego Witkiewicza „W małym dworku”, słuchamy odgłosów maszyny zniszczenia skonstruowanej z prostych, drewnianych krzeseł.
Cricoteka to nie zwykłe muzeum, to żywe miejsce, to spełniony trójwymiarowy sen Tadeusza Kantora.

Pożegnanie w Kielcach
To już naprawdę ostatni przystanek na naszym kulturalnym szlaku. Z Krakowa jedziemy do Kielc, w których odwiedzamy Pałac Biskupów Krakowskich. Jest to najlepiej zachowana w Polsce oryginalna, wczesnobarokowa rezydencja z pierwszej połowy XVII wieku. Obecnie pałac stanowi tzw. muzeum wnętrz, co oznacza, że eksponowane są tutaj pałacowe wnętrza, zabytkowe meble, tkaniny, obrazy z XVII-XVIII wieku. Przed rozpoczęciem zwiedzania dostajemy rękawiczki. W nich możemy dotknąć wyznaczonych eksponatów: kredensu, zabytkowego łoża, krzeseł, kominków. Niektórzy próbują dotknąć historii gołą ręką, lecz nasze przewodniczki są bardzo czujne i natychmiast przywołują niepokornych do porządku.
Ostatni punkt programu to warsztaty plastyczne. Teraz można wziąć głębszy oddech i dać się ponieść twórczej energii, łącząc sztukę płaskorzeźby z rysunkiem. Dostajemy plastelinę, w której każdy może stworzyć swoje impresje, następnie pomalować je w dowolny sposób. Na zakończenie odbijamy płaskorzeźby na papierze i tak rodzą się wyjątkowe rysunki – każdy inny, niepowtarzalny. To kolejny z wielu śladów, jakie zostawiamy we wszystkich goszczących nas miejscach. Najważniejsze są jednak ślady w sercach i pamięci naszej i poznanych osób.