skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Z życia PZN

Envision 2017

Wiek: 18–30 lat, narodowość: polska, litewska, rumuńska, macedońska i portugalska; miejsce: Cluj-Napoca, średnia temperatura powietrza: 7 stopni – oto niezawodny przepis na doskonałą zabawę, konstruktywny dialog i początki bardzo pięknych przyjaźni.

W dniach 30.10.-4.11. dziesięcioro młodych Polaków uczestniczyło w międzynarodowym projekcie Envision 2017, organizowanym przez rumuńskie stowarzyszenie Asociacione Babilonia Travel we współpracy z Polskim Związkiem Niewidomych oraz polską organizacją Youth of Europe. W projekcie uczestniczyła młodzież z pięciu europejskich krajów. Wśród uczestników znalazły się zarówno osoby z niepełnosprawnością wzroku, jak i takie, które nigdy z niewidomymi nie miały do czynienia. Projekt odbył się dzięki europejskiemu programowi edukacyjnemu Erasmus Plus.

Erasmus Plus, co to takiego?
Dla większości ludzi pierwszym skojarzeniem ze słowem „Erasmus” są zapewne studia zagraniczne. Od kilku lat w Polsce bardzo popularne stały się wyjazdy na semestr albo cały rok na europejskie uczelnie w celu szlifowania języka, nawiązywania nowych znajomości albo po prostu dobrej zabawy. Jednakże europejski program Erasmus w ciągu wielu lat od swojego powstania przeżył wiele zmian. Jego obecna odsłona, Erasmus Plus, zaplanowana na lata 2014-2020, to zdecydowanie więcej niż tylko nauka na zagranicznych uczelniach. Program ten składa się z kilku sektorów, wśród których znajdują się m.in.: edukacja szkolna, edukacja dorosłych, szkolnictwo wyższe oraz młodzież. W obrębie każdego wyszczególnione są akcje określające precyzyjne sposoby działalności. Są to na przykład wymiany młodzieży, wolontariat europejski oraz współpraca na rzecz innowacji i wymiany dobrych praktyk. Jednym z popularnych sposobów na realizację tej ostatniej są krótkoterminowe projekty międzynarodowe przeznaczone dla młodzieży z krajów europejskich, niekoniecznie należących do UE. Głównym ich założeniem jest motywowanie młodych ludzi do działania i zachęcenie ich do stworzenia projektów atrakcyjnych dla nich i ich rówieśników, które jednocześnie wniosą pozytywny wkład w rozwój ich najbliższego otoczenia. Program Erasmus plus oferuje szeroki wachlarz możliwości: od wizyt studyjnych poprzez treningi, projekty sportowe i edukacyjne aż do strategicznego partnerstwa i konstruktywnych dialogów. Uczestnicy nie ponoszą żadnych kosztów w związku z wyjazdem. Wyżywienie, nocleg, transport i atrakcje na miejscu są opłacone przez organizatorów. Dojazd najczęściej trzeba sobie zorganizować we własnym zakresie, a po powrocie dostaje się zwrot jego kosztów. Co roku wiele takich projektów odbywa się w całej Europie. Można wśród nich znaleźć bardzo różnorodne propozycje, jak na przykład: debaty nad ekologiczną turystyką, naukę jazdy na deskorolce, spływ kajakowy po górskich rzekach czy warsztaty fotograficzne. Każdy znajdzie coś dla siebie. Aplikacja nie jest trudna. Należy podać swoje dane i krótkie uzasadnienie, dlaczego to akurat my powinniśmy zostać wybrani. Jedynym wymaganiem, jakie każdy musi spełnić, jest znajomość języka angielskiego na poziomie umożliwiającym komunikację. Formularz aplikacyjny również wypełnia się po angielsku. Ofert jest tak wiele, że nawet jeśli nie uda się załapać na wyjazd do Hiszpanii, możemy spróbować w Grecji czy Norwegii. Istnieje wiele stron internetowych oraz grup na Facebooku, na których pojawiają się ogłoszenia o naborze do projektów. Są to m.in.: Eurodesk, Youth in action i Erasmus Plus Projects.

Envision – ale o co chodzi?
Główną ideą projektu w Cluj-Napoca było zachęcenie młodych osób z niepełnosprawnością wzroku do działalności na rzecz rozwoju polityki włączającej w ich krajach. Dodatkowo miał on poszerzyć wiedzę na temat osób niewidomych i słabowidzących u ich rówieśników, którzy nie mieli wcześniej kontaktu z takimi osobami. Program projektu był niezwykle napięty i wypełniony różnorodnymi zajęciami. Każdy dzień rozpoczynał się od rozgrzewki, która miała uczestników rozruszać, ale także pomóc im się lepiej poznać i zintegrować. Czasem trzeba było się ustawić od najstarszego do najmłodszego bez odzywania się, czasem trzeba było stworzyć orkiestrę bez instrumentów, jeszcze innym razem zatańczono wspólnie taniec pingwinów (który zresztą tak się spodobał, że pojawiał się już później codziennie). Osoby widzące uczyły się prawidłowo prowadzić niewidomych i same, zakładając opaskę na oczy, takiemu prowadzeniu się poddawały. Uczestnicy poczuli także na własnej skórze, jak trudno uwolnić się od stereotypów i jak ciężkim zadaniem jest zarządzanie budżetem miejskim. W kilku sesjach informacyjnych reprezentacje wszystkich krajów opowiadały o sytuacji osób z niepełnosprawnością wzroku i o elementach polityki włączającej obecnych w ich krajach. Dyskutowano następnie nad ich skutecznością i zasadnością. Celem projektu było przygotowanie listy rekomendacji dla Cluj-Napoca, by mogło prowadzić efektywną politykę włączającą w stosunku do swoich mieszkańców z niepełnosprawnością wzroku. W tym celu uczestnicy projektu zwiedzili miasto, odwiedzili szkołę dla niewidomych, a także spotkali się z przedstawicielami ratusza. Debata była gorąca i zażarta, ale ostatecznie udało się wypracować kompromis na temat niezbędnych udogodnień. Lista zaleceń została na koniec projektu oficjalnie wręczona reprezentantowi urzędu miasta, który zadeklarował, że będzie działał na rzecz ich urzeczywistnienia.

Wymiana kulturowa
Jedną z głównych atrakcji każdego erasmusowego projektu młodzieżowego jest wieczór międzykulturowy. Drużyny poszczególnych krajów przygotowują prezentacje o swoich rodzinnych stronach i oferują pozostałym uczestnikom poczęstunek złożony z najbardziej typowych dla nich produktów. W Cluj-Napoca najpierw zaprezentowali się gospodarze, dając fantastyczny popis rumuńskich tradycyjnych tańców i śpiewów. Zespół ubrany w oryginalne, wielobarwne i bogato zdobione koralikami stroje ludowe, spośród których największy podziw budziły pięknie haftowane pasy, zaprezentował tańce pełne przytupów, podskoków i klaskania. Panie wirowały jak szalone, a panowie energicznie uderzali się po udach i łydkach przy akompaniamencie aplauzu publiczności.
Portugalczycy następnie odśpiewali ckliwą pieśń o wyniosłym zamku w ich rodzinnej miejscowości Beja, która nawet w najbardziej pragmatycznym sercu była w stanie obudzić uczucie nostalgii i rozrzewnienia. Litwini i Macedończycy wyświetlili krótkie filmy prezentujące najpiękniejsze zakątki swoich krajów. Polska reprezentacja natomiast zaprosiła wszystkich uczestników na pokład samolotu lecącego do Warszawy. Okazało się, że znaleźli się tam także najsłynniejsi Polacy, w których oczywiście wcieliła się drużyna znad Wisły. Mikołaj Kopernik opowiadał o tym, jak odkrył, że ziemia obraca się wokół słońca, Maria Skłodowska-Curie chwaliła się, że jedzie do Sztokholmu po kolejnego Nobla, a Lech Wałęsa zagrzewał do walki o wolność i demokrację. Zadaniem pozostałych pasażerów było odgadnąć, kto do nich mówi. Następnie zaczęła się degustacja lokalnych przysmaków. Największą furorę zrobiły litewskie wino truskawkowe oraz tamtejszy ser jabłkowy z dodatkiem kminku. Jeśli chodzi o desery, to królowały łakocie z Portugalii: pyszne miodowe ciasto i kremowe pasteis de nata. Przy polskim stole tłum także nie malał ani na moment. Kabanosy, oscypek i kiszone ogórki cieszyły się nieustającym powodzeniem. Macedończyków natomiast odwiedzali tylko uczestnicy o mocnych głowach, gdyż oferowana przez nich ziołowa rakija do lekkich trunków nie należała.

Spacer po mieście
Mimo niesprzyjających warunków pogodowych, wymuszających co chwila rozgrzewające podskoki i przytupy, jednego z pierwszych dni projektu cała grupa zwiedzała stolicę Siedmiogrodu. Dzięki miejscowemu przewodnikowi uczestnicy projektu dowiedzieli się wielu ciekawostek na temat goszczącego ich miasta.
Położony w sercu okrytej wampirzą sławą Transylwanii Cluj to nieco ponad trzystutysięczne miasto o średniowiecznym rodowodzie i rzymskich tradycjach. Jest drugim po Bukareszcie najważniejszym ośrodkiem akademickim w kraju.
Pierwsza osada pojawiła się w tym miejscu, kiedy to w II w. cesarz Trajan założył obóz dla swoich legionów i nazwał go Napoca. W średniowieczu Transylwania znalazła się pod panowaniem węgierskim, które potrwało aż do XX w. W XIII w. węgierski król Stefan sprowadził na te tereny niemieckich kolonizatorów, którzy w okolicy dawnego rzymskiego miasta założyli osadę Klausenburg. Pod koniec tego wieku otrzymała ona prawa miejskie. W XV w. jedną połowę mieszkańców stanowili Niemcy, a drugą Węgrzy. Potężny węgierski król Maciej Korwin nawet się w Cluj urodził. W połowie XVI w. Cluj wszedł w skład Siedmiogrodu. Niemcy powoli opuszczali miasto w wyniku niesprzyjającej im polityki, a Cluj stał się na kilka wieków siedzibą węgierskiej arystokracji. W skład Królestwa Rumunii Cluj wszedł dopiero po przegranej przez Austro-Węgry I wojnie światowej. Węgrzy do dziś stanowią 20% mieszkańców miasta. W związku z tym węgierskie ślady widoczne są na każdym kroku. Jednym z nich jest monumentalny pomnik Macieja Korwina górujący nad rynkiem, czyli placem Unirii, od którego rozpoczęła się wycieczka. Tuż obok znajduje się katolicka katedra św. Michała Archanioła, w której przez wieki zbierał się sejm Siedmiogrodu i wybierani byli jego władcy. Jest to jedna z największych budowli gotyckich w kraju. Przez większość swej historii miasto nosiło nazwę Cluj. Dopiero w 1974 r. dodano część Napoca, by zaakcentować związki ze starożytnym Rzymem. Rzymskie korzenie podkreśla także posąg wilczycy kapitolińskiej stojący na deptaku wychodzącym z rynku. Następnym punktem na trasie zwiedzania był inny wspaniały plac, noszący imię transylwańskiego bohatera Wiosny Ludów Avrama Iancu. Na placu znajduje się przepiękny prawosławny sobór Zaśnięcia Matki Bożej oraz monumentalny Teatr Narodowy. Między przybytkami kultury i religii znajduje się natomiast pomnik samego Iancu.

Poszukiwanie skarbu
Praktycznym sprawdzianem wiedzy nabytej w trakcie zwiedzania była gra miejska „w poszukiwaniu skarbu”. Uczestnicy zostali podzieleni na pięć drużyn, z których każda składała się z przedstawicieli wszystkich państw, a także osób z niepełnosprawnością wzroku i pełnosprawnych. Kapitan każdej drużyny otrzymał listę zadań do wykonania i bardzo niewiele czasu na sprostanie temu wyzwaniu. Sporą część gry stanowiły polecenia odnalezienia budowli i obiektów, o których opowiadał przewodnik. Do najciekawszych zadań należało jednak wymienienie otrzymanego na starcie jabłka na coś bardziej wartościowego. W trakcie podsumowania okazało się, że obok dość prozaicznych towarów wymiennych, jak długopis, szminka czy smycz, jedna z grup zdobyła dzieła rumuńskiej sztuki. W trakcie gry trafili do budynku miejscowej Akademii Sztuk Pięknych i udało im się namówić pewną młodą graficzkę, by za jabłka oddała im kilka swoich rysunków. Jak zadeklarował kapitan, grupa początkowo planowała zaczekać, aż obiecująca młoda dama zostanie światową sławą, a następnie spieniężyć swoje trofea, jednakże po głębszym namyśle wszyscy doszli do wniosku, że abstrakcyjne wielobarwne szkice będą wspaniałą pamiątką z wyjazdu i postanowili je zachować.
Innym ciekawym zadaniem postawionym przed uczestnikami było pocałowanie jak największej liczby przechodniów i uwiecznienie tej chwili na zdjęciach. Na celowniku drużynowych fotografów znalazły się także samochody. Kolejnym zadaniem było bowiem wytropienie na ulicach jak największej liczby pojazdów rumuńskiej marki Dacia i to koniecznie w kolorze czerwonym.
Poszukiwania zakończyć się miały przy budynku dawnego kasyna w parku centralnym. Tak też się stało. Jednakże nie wszystkie grupy dotarły tam w tym samym czasie. W związku z czym znów na pomoc wezwane zostały rozgrzewające pląsy, w tym nieoceniony taniec pingwinów.

Edukacja niewidomych w Cluj-Napoca
Ciekawym doświadczeniem były także odwiedziny w miejscowej szkole dla niewidomych i słabowidzących. Jest to największa i najsłynniejsza placówka tego typu w całym kraju. Funkcjonuje od 1900 r., oferując naukę w szkole podstawowej, średniej i w studium masażu. Dysponuje bardzo dużym zapleczem technologicznym. Jest także miejscem, gdzie adaptowane i drukowane są egzaminy w brajlu dla uczniów z całej Rumunii. Ciekawostką jest, że na podłodze szkolnych korytarzy znajdują się ścieżki prowadzące – rozwiązanie raczej niespotykane w polskich ośrodkach szkolno-wychowawczych.
O tym, że Cluj jest stolicą kraju dla osób z niepełnosprawnością wzroku, świadczy również fakt, że tamtejszy uniwersytet, jako jedyny w Rumunii, posiada biuro do spraw osób niepełnosprawnych zajmujące się m.in. adaptacją materiałów do nauki dla studentów.

Nie tylko wspomnienia
Po tygodniu pełnym wrażeń polska reprezentacja wróciła do kraju. Jak mówi jedna z uczestniczek, Kamila: – Przed wyjazdem stresowałam się poziomem mojego angielskiego, który, no cóż, nie jest zbyt dobry, ale cieszę się, że pojechałam, bo przekonałam się, że jestem w stanie się dogadać, a pod koniec tygodnia naprawdę szło mi nieźle. Inna uczestniczka, Marta, twierdzi, że już ma głowę pełną pomysłów na kolejne projekty: – Bardzo bym chciała stworzyć taki projekt i zaprosić przedstawicieli innych krajów do Polski. Jeszcze nie wiem, jak to zorganizować, ale nowo poznani projektowi starzy wyjadacze obiecali mi pomóc – dodaje ze śmiechem. Numery i adresy mailowe zostały wymienione, przyjaźnie wkrótce zostaną poddane próbie czasu. Tego, czego się jednak nauczyli nasi reprezentanci, nikt im nie odbierze. Wierzymy, że zaprocentuje to w przyszłości. Wszystkich, którzy im zazdroszczą, zachęcamy do aplikowania, gdyż największa przygoda życia może właśnie przed wami.