skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Aktualności

Brajl – przeżytek czy konieczność? Marta i Rafał Kanarek

Od kilkudziesięciu lat w Polsce i na świecie liczba osób czytających brajlem spada. Głównym tego powodem jest pewnie dynamiczny rozwój technologii. Czy brajl w dzisiejszych czasach jest potrzebny?

Od dziecka aż do matury korzystałem praktycznie tylko z brajla, jedynie czasami włączałem komputer. Częściej zacząłem używać peceta dopiero z początkiem studiów, bo wygodniej było mi czytać i odnajdywać informacje, sześciopunkt towarzyszył mi za to w trakcie egzaminów pisemnych. W mojej dalszej edukacji i pracy zawodowej, komputer i inne urządzenia elektroniczne pełniły i na pewno wciąż będą pełnić istotną rolę. Mimo to, z wiekiem coraz częściej zacząłem korzystać z brajla, bardziej doceniać jego przydatność i wykorzystywać go w inny niż dotychczas sposób. Nie wszyscy jednak umieją dostrzec potencjał tego pisma, albo inaczej: nie mają wystarczającej motywacji, by się go uczyć. Czy rzeczywiście w dzisiejszych czasach nauka brajla nie ma sensu?

Wczoraj i dziś
By odpowiedzieć na to pytanie, Polski Związek Niewidomych zorganizował konferencję pod wiele mówiącym tytułem: „Pismo Braille’a - przeżytek czy konieczność”. Zaproszono na nią teoretyków i praktyków, którzy podzielili się swoją wiedzą i doświadczeniami ze zgromadzonymi gośćmi. Konferencja odbyła się 10 października 2017 r., rozpoczęła ją prezes PZN Anna Woźniak-Szymańska, która przypomniała, że niewidomi na całym świecie korzystają z pisma stworzonego przez Louisa Braille’a od ponad 200 lat. – Był to ogromny przełom w życiu tych osób na całym świecie. Dzięki tej technice mogły one tak naprawdę rozpocząć proces edukacji – uczyć się czytać, pisać, zdobywać wiedzę, a co za tym idzie – zawód, a następnie pracę – podkreśliła Woźniak-Szymańska. Jak dodała, nauka pisma brajlowskiego jest niezbędna w procesie rehabilitacji osób niewidomych i zagrożonych utratą widzenia bez względu na wiek. – Z naszych doświadczeń wynika, że coraz więcej osób w wieku starszym traci wzrok i z dostępnością do nauki brajla jest bardzo różnie w zależności od regionów Polski – powiedziała Woźniak-Szymańska.
Elżbieta Oleksiak, kierownik Centrum Rehabilitacji Instytutu Tyflologicznego PZN, i Małgorzata Pacholec, dyrektor Instytutu Tyflologicznego PZN, przedstawiły statystyki, m.in. przybliżyły słuchaczom dane na temat liczby instruktorów pisma Braille’a, dzieci i młodzieży uczących się go, a także brajlistów na uczelniach wyższych.

Liczby mówią same za siebie
Według danych GUS opublikowanych w 2016 r. z problemem poważnego uszkodzenia narządu wzroku boryka się ok. 2 mln 800 tysięcy osób, a więc 7,3 procent populacji naszego kraju, a w tym 42 tys. w ogóle nie widzi. Z kolei wg danych GUS z 2011 r. prawie milion – 36% osób mających uszkodzenia i choroby narządu wzroku – z dużą trudnością czyta lub nie widzi w ogóle druku.
Widzenie pogarsza się z wiekiem. Według GUS 52% osób mających poważne problemy ze wzrokiem to ludzie w wieku 50–69 lat. Z kolei wśród członków PZN najliczniejszą grupę stanowią osoby między 36 a 65 rokiem życia – 85% wszystkich członków. Dane te potwierdzają, że schorzenia mają charakter progresywny. Z powyższych danych wynika też, że osób całkowicie niewidomych jest niewiele: spośród 48 tys. członków PZN ze znacznym i umiarkowanym stopniem niepełnosprawności, 2500 to osoby całkowicie niewidome. Ile z nich uczy się pisma punktowego?
Dane PZN potwierdzają, że w indywidualnych lub grupowych kursach brajla brało udział ok. 200 osób rocznie. Zgodnie z aktualnym informatorem w Polsce jest ok. 80 nauczycieli tego pisma. Niestety są województwa, które nie wykazały żadnego instruktora, a niektóre mają ich kilkunastu. Na jednego instruktora przypadają więc 33 osoby, tj. całkowicie niewidomi członkowie PZN. Gdy jednak weźmiemy pod uwagę wyżej wspomniane dane GUS, wówczas na jednego instruktora przypadają 532 osoby. Liczba ta waha się w zależności od regionu. W niektórych województwach jest to 13-18 osób, w innych - 80-90. Z powyższych danych wynika, że szybkie, skuteczne, systematyczne uczenie się brajla wcale nie jest takie proste.
W procesie kształcenia instruktorzy mogą wykorzystać różne podręczniki. Według danych PZN największą popularnością cieszy się podręcznik dla dzieci autorstwa Sally Mangold, co może świadczyć o tym, że to maluchy są najbardziej zainteresowane nauką pisma punktowego.
Dzieci i młodzież mogą nauczyć się brajla w ośrodkach szkolno-wychowawczych dla niewidomych i słabowidzących, w szkołach ogólnodostępnych, w ramach zajęć rewalidacyjnych w szkołach czy zajęć organizowanych przez różne organizacje pozarządowe, fundacje, stowarzyszenia. Osoby dorosłe mają inne możliwości: np. zajęcia indywidualne lub grupowe organizowane przez różne organizacje pozarządowe, fundacje, stowarzyszenia, zazwyczaj w ramach projektów.
Według informacji przesłanych przez 8 z 15 ośrodków szkolno-wychowawczych dla dzieci z dysfunkcją narządu wzroku w tychże placówkach uczy się ok. 1600 osób, a jedynie 19%, tj. 360 osób, zna lub posługuje się brajlem. Co ciekawe, w ww. ośrodkach większość nauczycieli deklaruje znajomość pisma punktowego.
Dane pozyskane przez PZN potwierdzają, że brajl nie jest również popularny wśród studentów, którzy uczą się głównie na kierunkach humanistycznych. Ciekawe informacje dostaliśmy z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, na którym w ramach zajęć dodatkowych dla osób widzących prowadzony jest 30-godzinny kurs pisma Braille’a - obecnie uczestniczy w nim 26 osób widzących.
Wobec tak naprawdę niewielkiej liczby osób korzystających z pisma punktowego cieszyć mogą dane z Działu Zbiorów dla Niewidomych (DZDN) Głównej biblioteki Pracy i Zabezpieczenia Społecznego. Pod koniec września br. w bibliotece było 640 zarejestrowanych czytelników książek brajlowskich, z czego większość stanowiły kobiety. W grupie tej przeważają osoby starsze po 60 roku życia – 63% wszystkich czytelników książek w brajlu. Cieszyć może fakt, że kolejną silną grupą (19%) są osoby w wieku 20-39 lat. Jeśli chodzi o wykształcenie, to przeważają czytelnicy z wykształceniem średnim, po nich z wyższym i podstawowym. Cieszy rosnąca liczba czytelników książek brajlowskich: w 2013 r. grono czytelników powiększyło się o 28 osób, a 3 lata później – o 44. Wzrasta również liczba wypożyczanych egzemplarzy bibliotecznych. Statystyczny czytelnik sześć razy w roku wypożycza książkę brajlowską. Biblioteka w swoich zbiorach ma 6500 tytułów, niestety liczba nowych tytułów spadła w porównaniu z rokiem 2013, gdy zbiory powiększyły się o 188 nowych publikacji, głównie darowizn i podręczników. W 2016. liczba ta spadła do 96. Biblioteka co roku przeznacza 80000 zł na pozycje brajlowskie. Pracownicy wykonują też darmowe bezpłatne wydruki dla osób zainteresowanych, szkół i instytucji. - Od pewnego czasu w sekcji zbiorów brajlowskich DZDN wprowadziliśmy usługę drukowanie na życzenie. Zakupione przez nas oprogramowanie umożliwia drukowanie w brajlu każdego tekstu. Chcielibyśmy pójść w tym kierunku, żeby drukować książki na życzenie, tak jest na całym świecie – mówi dyrektor DZDN Monika Cieniewska. – Najczęściej czytelnicy proszą nas o wydrukowanie instrukcji obsługi różnych urządzeń. Wychodzimy też naprzeciw nauczycielom szkół masowych, w których uczą się dzieci niewidome. Proponujemy, że możemy wydrukować każdy materiał potrzebny do lekcji, ale też wspomagamy Ministerstwo Edukacji. Zdarza się, że rodzic wraz z dyrektorem szkoły nie zdążą wydrukować podręcznika, bo dziecko, które idzie do I klasy wybrało szkołę w późniejszym terminie. Na życzenie rodzica możemy wydrukować taki podręcznik – zapewnia dyrektor biblioteki.

Brajl w praktyce
Małgorzata Pacholec w swoim wystąpieniu dodała, że przedstawione wcześniej informacje pozwalają wyciągnąć wniosek, że brajl to nie tylko nie przeżytek, ale i konieczność. - Myśląc o nauce brajla, należy nie tylko skupić się na dzieciach w ośrodkach szkolno-wychowawczych i szkołach ogólnodostępnych, ale też na osobach starszych, tracących wzrok, brajl jest szansą na samodzielne czytanie dla tej grupy osób. Brajl daje poczucie samodzielności, to konieczność i nie mam co do tego wątpliwości – dodaje Małgorzata Pacholec.
Wątpliwości nie ma też Teresa Dederko, która podczas konferencji odczytała swój esej w brajlu pt. „Widzę palcami”. Za tę pracę w ubiegłym roku otrzymała I nagrodę w międzynarodowym konkursie organizowanym przez Europejską Unię Niewidomych (EBU). Publikowaliśmy ten esej w „Pochodni” nr 2/917, kwiecień 2017.
O swoich doświadczeniach z brajlem w domu i o możliwościach zastosowania tego pisma w nowoczesnych technologiach opowiedzieli też pracownicy Instytutu, biegli brajliści, Ewa Fraszka-Groszkowska i Rafał Kanarek.
Brajl towarzyszy Ewie od wielu lat, również w domu. Zaprezentowała wiele praktycznych pomocy brajlowskich, m.in. książkę kucharską, taśmę do brajlowskiego oznaczania produktów, kilka miarek krawieckich, a także pojemnik z miarką do odmierzania płynów i sypkich produktów oraz wiele potrzebnych osobie niewidomej pomocy do nauki, zabawy i rozrywki.
- Jestem zwolenniczką osiągnięć nowoczesnej techniki. Mam iPhone’a, choć z wielkimi oporami przyszło mi się go nauczyć. Uważam, że brajl w połączeniu z osiągnięciami nowoczesnej techniki mają sens, jeśli korzystamy z nich równolegle, bądź też jedne są wpisane w drugie - zakończyła swoje wystąpienie Ewa.
I o tym właśnie opowiedział Rafał Kanarek. Zwrócił przy tym uwagę na to, że teksty zapisane w plikach cyfrowych można przeczytać przy pomocy monitorów lub notatników brajlowskich, co z jednej strony pozwoli zaoszczędzić miejsce, a z drugiej pozwoli na kontakt ze słowem pisanym. Jednak głównym punktem prezentacji było pokazanie możliwości pisania brajlem na smartfonach z systemem iOS i Android.
W dalszej części Ryszard Sitarczuk, specjalista w dziedzinie tworzenia map wypukłych, przedstawił problem ich dostępności, a Adam Miziołek, nauczyciel ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Słabowidzących w Warszawie, opowiedział o zastosowaniu brajla w nauce matematyki i stworzonej do tego celu platformie Platmat.

Brajl – konieczność czy przeżytek?
Pod takim hasłem odbyła się dyskusja panelowa, w której udział wzięli: prof. Jadwiga Kuczyńska-Kwapisz, dziekan Wydziału Nauk Pedagogicznych UKSW, Monika Leszczyńska, specjalista z Departamentu Zwiększania Szans Edukacyjnych MEN, Tomasz Wojakowski, pracownik działu komunikacji społecznej PFRON, Monika Cieniewska, dyrektor Działu Zbiorów dla Niewidomych w Głównej Bibliotece Pracy i Zabezpieczenia Społecznego, Wiesław Pawłowski, instruktor brajla w Ośrodku Rehabilitacyjno-Leczniczym „Klimczok”, a także dr Małgorzata Paplińska, kierownik specjalności Tyflopedagogika w Instytucie Pedagogiki Specjalnej na APS. Dyskusję moderowała dyrektor Małgorzata Pacholec. Paneliści przedstawili swoje poglądy na temat pisma punktowego w świetle dziedzin, którymi się zajmują. Wniosek z każdej kolejnej wypowiedzi był jeden: że pismo punktowe, choć kosztowne, jest konieczne i można nauczyć się go w każdym wieku.
Jak ważny w życiu osoby niewidomej jest sześciopunkt wie doskonale i niejednokrotnie o tym mówiła Zofia Krzemkowska, wieloletni instruktor pisma Braille’a w Ośrodku Rehabilitacji i Szkolenia PZN „Homer” w Bydgoszczy. Dlatego podczas konferencji wręczono Pani Zofii nagrodę Człowieka Roku im. Włodzimierza Kopydłowskiego.
Konferencja nie zakończyła dyskusji na temat użyteczności pisma dotykowego. Instytut Tyflologiczny PZN zamierza opublikować również raport w postaci białej księgi, w którym zawarte zostaną wnioski z dyskusji, rekomendacje i propozycje rozwiązań. Prosimy przesyłać uwagi i spostrzeżenia na temat pisma Braille’a do 30 listopada br. na adres: pzn@pzn.org.pl. W temacie prosimy napisać „Biała księga brajla”.
Całej konferencji można wysłuchać na stronie PZN:
http://pzn.org.pl/wp-content/uploads/2017/10/20171010_konferencja_pzn.

Przeżytek czy konieczność? Opinie użytkowników pisma Braille’a:
Danuta: „Jako długoletnia nauczycielka brajla, wręcz pasjonat, uważam, że ten alfabet jest przełomowym wynalazkiem ludzkości. To dzięki niemu niewidomi odnaleźli drogę do nauki, mogli pisać, czytać, kształcić się. Alfabet Braille’a zburzył wiele stereotypów i barier, które były uznawane za typowe dla niewidomych. Jako matka niewidomej córki, obecnie babcia wnuka posługującego się brajlem, niejednokrotnie spotkałam się z reakcją, gdzie niewidomy uczeń był postrzegany niemalże jako upośledzony umysłowo, kiedy jednak otworzył książkę i czytał palcami, budził najpierw zdziwienie, a potem szacunek i podziw. Osobiście nie wyobrażam sobie ucznia niewidomego nieznającego pisma punktowego, tak jak trudno mi sobie wyobrazić ucznia widzącego nie piszącego ręcznie i nie czytającego własnych notatek. Czytanie dotykiem, pisanie brajlem uważam za umiejętność konieczną w kształceniu ucznia niewidomego. Nie wszystko da się zastąpić komputerem!”.
Ryszard: „Pismo punktowe to nie przeżytek, ponieważ pozwala na samodzielne czytanie nazw leków, tytułów płyt. Elektronika to nie wszystko. Programy powiększające i udźwiękawiające ułatwiają życie, ale nigdy nie zastąpią samodzielnego czytania. W procesie rehabilitacji pierwszym i zasadniczym krokiem powinno być poznanie pisma brajla nie tylko na krótkich kursach. Jednocześnie powinien być opracowany program w celu zwiększenia lobbingu, co to jest pismo dla niewidomych, dlaczego ważne jest w życiu. Z zagadnieniami dotyczącymi naszego pisma należy także zapoznawać przedstawicieli władz różnego szczebla, aby doceniali jego ważność w komunikowaniu się.”
Ewa: „Znam pismo brajla od ok. 60 lat. Korzystam z niego w gospodarstwie domowym: oznaczam pojemniki z różnymi produktami, a także produkty zamrażane, korzystam z brajlowskiej książki kucharskiej, odmierzam płyny i produkty sypkie, posługuję się miarą obrajlowioną, czytam czasopisma i książki beletrystyczne. Samodzielnie przepisuję ulubione wiersze bądź aforyzmy, korzystam z kalendarza brajlowskiego, opisuję rzadziej używaną odzież.
Życie ułatwiają mi brajlowskie oznaczenia na lekach oraz dokumentach urzędowych – dowód osobisty czy legitymacja osoby niepełnosprawnej, podpisywanie dokumentów osobistych, oznaczanie brajlem domowych urządzeń jak: pralka, zmywarka, kuchenka mikrofalowa, żelazko, gry towarzyskie.
Dzięki znajomości pisma Braille’a jesteśmy bardziej samodzielni, możemy doskonalić swoją znajomość pisowni i ortografii we wszystkich językach świata, jesteśmy w stanie orientować się na mapach na równi z osobami widzącymi, także w naukach ścisłych (matematyka, chemia, fizyka oraz geografia i biologia). Dla muzyków niezwykle ważny jest brajlowski zapis nutowy.
Przykładów na to, że brajl jest niezastąpiony w przypadku osób niewidomych, można wymieniać wiele. Osoba, która straciła wzrok w dorosłym życiu, bez znajomości pisma punktowego staje się wtórnym analfabetą. Znajomość pisowni i ortografii trzeba pogłębiać i systematycznie ćwiczyć, a bez brajla jest to dla osoby niewidomej właściwie niemożliwe.
Moim zdaniem coraz mniej osób niewidomych czyta w brajlu, bo stosunkowo mało jest profesjonalnie przygotowanych wydawnictw, a to przede wszystkim ze względu na potrzebę minimalizowania wysokich kosztów druku. W ośrodkach szkolno-wychowawczych zaniechano stosowania dobrej tradycji obowiązkowego codziennego półgodzinnego czytania książek brajlowskich półgłosem. A dzięki temu zwyczajowi uczniowie wyrabiali sobie odpowiednią technikę czytania, która wymaga systematycznych ćwiczeń, zwłaszcza na początkowym etapie nauki.
We współczesnym świecie można być doskonałym brajlistą, a jednocześnie z powodzeniem korzystać z dobrodziejstw współczesnej techniki. Przykładem jest chociażby samodzielne funkcjonowanie osoby niewidomej w gospodarstwie domowym czy w pracy zawodowej. Uważam też, że brajl w przestrzeni publicznej i instytucjach kultury powinien być stosowany wszędzie tam, gdzie jest to możliwe. Można go zastąpić niekiedy innymi dotykowymi oznaczeniami, ale najlepiej byłoby stosować te oznaczenia równolegle z pismem punktowym (z myślą o osobach go nieznających). Niestety, aby brajl mógł się nadal rozwijać i stawać bardziej popularny, potrzebne są większe środki finansowe przeznaczane na ten cel.”

Rafał: „Znam pismo brajla od ok. 30 lat. Najczęściej korzystam z niego, gdy wybieram leki, piszę na smartfonie lub tablecie, w pracy, czasem czytam książki.
Zauważam, że coraz mniej osób niewidomych czyta w brajlu. Z uwagi na postęp technologiczny nie widzą takiej potrzeby. Myślą, że komputer z mową syntetyczną im wystarczy, a szeroka dostępność cyfrowa nie wymaga od osoby nowoociemniałej nauki pisma punktowego. Ja jednak nie wyobrażam sobie, by brajl został zapomniany i wyparty przez nowoczesne urządzenia lub inny przekaz np. głosowy, tyflografikę itp. Nowe technologie mogą być sprzymierzeńcem każdego brajlisty. Pismo punktowe powinno funkcjonować w przestrzeni publicznej i instytucjach kultury, podpisy są bowiem łatwiejsze do odczytania dla osób znających brajla. Nie da się go zastąpić. Nic nie zastąpi słowa pisanego, małe dzieci również uczą się liter pisanych, człowiek powinien umieć mówić, pisać i czytać. Brajl jest wygodniejszy niż odczytywanie kodów kreskowych, nagranych i zakodowanych notatek głosowych, a nawet skanowanie tekstu za pomocą aparatu telefonu. Osoba widząca przecież też szybciej przeczyta nadrukowany napis niż zeskanuje kod kreskowy. Brajl może być też dyskretny, osoby nieznające pisma punktowego nie odczytają zaszyfrowanej, ich zdaniem, kartki”.