skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Aktualności

Idźcie i głoście Damian Piechota

- Wszędzie jesteśmy wezwani, żebyśmy szli i głosili. Powinność tę można wykonywać zawsze, nie wyjeżdżając na misję, nie będąc księdzem, robiąc tylko 10 lub 25 kroków – te słowa najtrafniej oddają przekaz tegorocznej Ogólnopolskiej Pielgrzymki Osób Niewidomych i Słabowidzących, która odbyła się w dniach 8-9 września w Lublinie. Wzięło w niej udział około 1300 wiernych z różnych zakątków Polski.

Dwa oblicza głoszenia
Motyw przewodni Ogólnopolskiej Pielgrzymki Niewidomych „Idźcie i głoście” nawiązuje do słów Jezusa „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię”, zaczerpniętych z Ewangelii Św. Marka, skierowanych do apostołów.
Można na początku odnieść wrażenie, że samo „głoszenie” ma wyłącznie wymiar pozytywny. Jednak, jak to powiedział ksiądz Kazimierz Kuśmierz, działający w lubelskim duszpasterstwie niewidomych: „Rzeczywistość jest tak złożona, że jest dobro, ale też i zło”, które również rozwija się za sprawą głoszenia, czego przykładem może być uleganie złym wpływom lub świadome nakłanianie drugiego człowieka do grzechu. Z tych słów wynika, że zwłaszcza we współczesnym świecie przy wszechobecnym szumie informacyjnym niezwykle trudno jest odróżnić przesłanie pozytywne od negatywnego. Natomiast wyzwanie, jakie stawia przed nami dzisiejsza rzeczywistość, polega na tym, żeby znaleźć tę właściwą drogę i móc pokazać ją innym. O powinnościach człowieka wierzącego uczestnikom pielgrzymki przypominać będą zapewne pamiątkowe dowody tożsamości chrześcijanina, które przygotował dla nich ksiądz Andrzej Gałka, a pismem Braille’a wydrukowało Centrum Archiwizacji Biura Osób Niepełnosprawnych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Niektórzy dowcipnisie zapewne zapytają, czy można na taki dowód wziąć jakąś pożyczkę? Ależ jasne, że tak – bezzwrotny i nieoprocentowany kredyt na Boże Miłosierdzie, które warte jest wszystkich pieniędzy świata, bez względu na kurs walutowy.

Musimy siać
Gdy myślimy o sposobie głoszenia Słowa Bożego, dość oczywiste wydaje się skojarzenie z przypowieścią Jezusa o siewcy, o którym nam opowiedział drugiego dnia konferencji ksiądz Kazimierz. Choć od momentu, gdy Jezus wygłosił ją swoim uczniom minęło ponad 2000 lat, jej wymowa w dalszym ciągu pozostaje bardzo aktualna. Ci, którzy głoszą wiarę w Chrystusa, napotykają na swojej drodze wiele trudności, takich jak ignorancja, brak wsparcia oraz prześladowania, które nierzadko prowadzą do zwątpienia w sens w swojej misji. Ten brak wytrwałości może ich skłonić do zboczenia z obranej przez siebie ścieżki i oddalenia się od Boga. I właśnie w tym miejscu ksiądz Kazimierz wypowiedział słowa, które brzmiały co najmniej niepokojąco: „Pomimo umiłowania Chrystusa, zło potrafi zmieniać postępowanie ludzi. Czy jest to czymś nowym? Chyba nie?”. Aby jednak zakończyć swoje wystąpienie jakimś pozytywnym przesłaniem, zacytował słowa Ojca Świętego Jana Pawła II pochodzące z przemówienia „Duc in altum! Wypłyń na głębię!”.

Sercem patrz
Oprócz silnej wiary i miłości bliźniego niezbędna do głoszenia Słowa Bożego jest modlitwa. Wielu sceptyków uważa, że jej wielka moc sprawcza jest jedynie mitem, jednak księdzu Adamowi Lewandowskiemu, proboszczowi parafii oraz kustoszowi archikatedry, który prowadził pierwszy dzień pielgrzymkowej konferencji, udało się wyprowadzić nas z tego błędu. Na poparcie swoich słów opowiedział nam historię pewnej nieuleczalnie chorej kobiety mieszkającej w szwajcarskiej wiosce niedaleko Alp. Modliła się ona codziennie w intencji jej mieszkańców. Na długo po jej śmierci, wielu ludzi, którzy ją znali, widzieli ją, gdy na krótki czas zstępowała z nieba. Wierzyli, że swoim wstawiennictwem ochraniała całą wioskę. Niewątpliwie można tu mówić o cudzie, którego świadkami mogą być tylko nieliczni. Ksiądz Adam natomiast powiedział coś, co wielu bardzo zaszokowało: „Jestem świadkiem, jak Bóg czyni cuda. Patrzę Panu Bogu na palce”. Czy to oznacza, że jest on świadkiem serii niesamowitych zdarzeń, których nie doświadczają zwykli ludzie? Odpowiedź na to pytanie brzmi – i tak, i nie. Tak, ponieważ wyjaśnił nam, że na każdym kroku dostrzega Bożą działalność w nawet najbardziej niepozornych momentach życia. Zdradził nam, że za każdym razem, gdy jest świadkiem cudu, mówi wtedy do siebie „Boże! Jakiś ty piękny! Jakiś ty wielki!”. Osoba, która jest zapatrzona wyłącznie we własne interesy, a nie spogląda wokół siebie, najprawdopodobniej może go nigdy nie dojrzeć. A wbrew pozorom wcale do tego nie jest potrzebny zmysł wzroku, tylko serce.
W pierwszym dniu konferencji ksiądz Adam wyszedł nieśmiało z pewną propozycją: abyśmy wspólnie z nim zaśpiewali piosenkę o patrzeniu. W związku z tym, że była to Ogólnopolska Pielgrzymka Niewidomych i Słabowidzących, nie mówiła ona o zwykłym patrzeniu, lecz o patrzeniu sercem. A brzmiała ona mniej więcej tak:
„Sercem patrz
Serce ma najlepsze oczy
Skończ swój płacz
Bóg Ci niesie światło gwiazd”
Niektórym może się ona wydawać nieco dziecinna, jednak z drugiej strony, kto z nas w głębi duszy nie ma w sobie odrobiny dziecka? Entuzjastyczne wykonanie jej przez wiernych połączone z odpowiednią gestykulacją udowodniło, iż był to dobry wybór. Piosenka ta stała się potem nieoficjalnym hymnem naszej pielgrzymki. A nam udało się znaleźć jeden cud. Była to piękna słoneczna pogoda, która towarzyszyła nam do końca naszej wizyty w Lublinie, wbrew wcześniejszym prognozom.

Historia cudu lubelskiego
Tegoroczna pielgrzymka odbywała się w miejscu szczególnym, w którym doszło do jednego z najbardziej niezwykłych cudów w historii polskiego kościoła katolickiego – w Archikatedrze św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty w Lublinie. Została ona wybudowana w XVI wieku przez zakon jezuitów, którzy przybyli wtedy do miasta. Swą popularność zawdzięcza niezwykłej kopii cudownego obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, który posiadał cudowne właściwości. Po raz pierwszy odkryto je w 1949 roku, gdy dwie kobiety spostrzegły, że obraz sprawia wrażenie żywego. Po policzkach Matki Boskiej płynęła czerwona ciecz, która łudząco przypominała krew. Jak potem potwierdziły to badania laboratoryjne, ów płyn był pochodzenia ludzkiego. Od tej pory w lubelskiej archikatedrze zaczęło dochodzić do nadzwyczajnych zjawisk. Każdy, kto spojrzał na ten obraz, doznawał cudownego uzdrowienia lub się nawracał. Również pod jego wpływem działacze partyjni palili legitymacje i masowo rezygnowali z urzędu. Zachowania te zaczęły stopniowo niepokoić najwyższych przedstawicieli ówczesnej władzy, którzy wprowadzili zakaz przyjazdu do Lublina. Ci, którzy go złamali, trafiali do więzienia. Nie zraziło to jednak wiernych, którzy w dalszym ciągu różnymi okrężnymi drogami przybywali do miasta, aby złożyć hołd obrazowi. Od tej pory sanktuarium zaczęto nazywać Archikatedrą św. Jana Chrzciciela oraz św. Jana Ewangelisty pod wezwaniem Matki Boskiej Płaczącej. Należy również zaznaczyć, że w dniu rozpoczęcia pielgrzymki, czyli 8 września, minęło dokładnie 300 lat od koronacji oryginału obrazu na Jasnej Górze.