skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Kronika wydarzeń Andrzej Szymański

Eksperyment
Wysoki poziom kształcenia w Warszawskiej Akademii Pedagogiki Specjalnej legł u podstaw międzynarodowego eksperymentu. Ostatnio uroczyście otwarto tu dwuletnie Podyplomowe Studium Rehabilitacji Niewidomych i Słabo Widzących dla studentów z Węgier. Uczestniczą w nim tamtejsi instruktorzy orientacji przestrzennej pracujący w ośrodkach rehabilitacji dla dorosłych lub w szkołach dla niewidomych, rehabilitanci wzroku oraz pedagodzy specjalni ze szkół masowych i przedszkoli, wszyscy po studiach tyflologicznych, w sumie osiem osób. Studium uruchomiono przy Zakładzie Tyflopedagogiki, któremu szefuje prof. Jadwiga Kwapisz, zaś organizatorem, pomysłodawcą i kierownikiem podyplomowego kształcenia jest pracownik Zakładu, dr Antonina Adamowicz-Hummel, prezes Fundacji "Aware Europe" - jednej ze sponsorów całego przedsięwzięcia. Ze strony węgierskiej inicjatorem jest szkoła dla niewidomych w Budapeszcie.
Celem nauczania w Polsce jest doskonalenie nauczycieli i instruktorów pracujących z ludźmi niewidomymi lub słabo widzącymi oraz z ich rodzinami, a także przygotowanie ich do szkolenia innych osób współpracujących z rehabilitantami.
W latach 1995-2000, w ramach grantu Sorosa, warszawska APS zorganizowała trzy podyplomowe studia, w których, obok polskich studentów, uczestniczyło czterech Węgrów. Była wśród nich pani Jolanta Katzenbach, z pochodzenia Polka, absolwentka polonistyki. Po wyjeździe na Węgry, a było to 22 lata temu, rozpoczęła pracę w szkole dla niewidomych dzieci w Budapeszcie, w której przebywa 250 uczniów i pracuje aż 10 instruktorów orientacji przestrzennej. To ona, zachęcona wysokim poziomem nauczania w polskiej uczelni, rozpropagowała ją za granicą, co zaowocowało zgłoszeniem się kolejnych ośmiu chętnych do poszerzenia tyflologicznej wiedzy w warszawskiej APS. Jednak bez finansowego wsparcia sponsorów uruchomienie tego przedsięwzięcia nie byłoby możliwe. To dzięki pieniądzom węgierskiego Ministerstwa Zdrowia, Opieki Socjalnej i Spraw Rodziny, władz tamtejszej szkoły dla niewidomych i naszej Akademii oraz wspomnianej już Fundacji "Aware Europe" Węgrzy mogą kształcić się w Polsce.
Zajęcia prowadzone są w języku polskim lub angielskim. Najważniejsze w pracy Akademii Pedagogiki Specjalnej, która szczyci się już 80-letnią tradycją nauczania, jest łączenie akademickiej wiedzy z praktyką. Dlatego w tym międzynarodowym eksperymencie uczestniczy również Zakład dla Niewidomych w podwarszawskich Laskach. To tu zagraniczni studenci będą w praktyce utrwalać zdobytą na wykładach wiedzę. Wiodące w Studium są zajęcia z orientacji przestrzennej, a w tym Laski mają ogromne doświadczenie. Podyplomowe studia będą przebiegać dwuetapowo. Pierwszy etap, który obejmie pięć zjazdów, odbywa się w Polsce, zaś drugi, nadzorowany przez polskich specjalistów - w Budapeszcie. Tak pomyślany program zagwarantuje dobre utrwalenie zdobytej wiedzy.
Podyplomowe Studium dla zagranicznych studentów to pierwszy eksperyment Akademii. W najbliższych planach jest nawiązanie współpracy z Kanadą, co być może również zaowocuje międzynarodową wymianą.
Katarzyna Kwiatkowska

Dziesiąta Biesiada
Jubileuszowa, dziesiąta impreza, podsumowująca rok artystyczny niewidomych twórców, odbyła się tuż przed ubiegłoroczną Wigilią w Sali Lustrzanej Wojewódzkiego Domu Kultury im. J. Piłsudskiego w Kielcach. W przepięknym wnętrzu udekorowanym świątecznie zasiadło ponad 200 osób. Większość z nich to liderzy, elita artystyczna środowiska inwalidów wzroku w Polsce: literaci, wokaliści, recytatorzy, plastycy, animatorzy kultury. Przybył prezes ZG PZN Sylwester Peryt i wiceprzewodnicząca Teresa Wrzesińska. Na Biesiadę zaproszono też władze samorządowe. Przybyła pani Joanna Grzela (wojewoda świętokrzyski), Jacek Kowalczyk (członek zarządu województwa). Najwyższe władze kościelne reprezentowali: ksiądz biskup Marian Florczyk i ks. Edward Skotnicki - kapelan osób bezdomnych i ubogich. Biskup Florczyk, po obejrzeniu przedstawienia i podzieleniu się opłatkiem, przekazał zebranym piękne słowa motta wigilijnego.
- Każdy człowiek jest ubogi w miłość, pragnie jej na co dzień. Może dlatego piękno wypowiadanych tu wierszy trafia do naszych serc. Bądźmy bogatsi w miłość, w dobre serca i słowa. I zacznijmy ją sobie okazywać przez cały rok, nie tylko w Wigilię.
Biesiadę rozpoczęło bożonarodzeniowe widowisko przedstawione przez zespół akrobatyczno-rewiowy "Trzpioty" z kieleckiego WDK i szczeciński teatr "Espero". Program reżyserował Arkadiusz Szostak, a przygotowania warsztatowe odbywały się przez kilka dni w Ustroniu Morskim, Bocheńcu i Kielcach.
Finałem tego rodzinnego spotkania było wręczenie nominacji wydawniczych na rok 2004 oraz nagród ufundowanych przez Nowojorski Komitet Pomocy Niewidomym w Polsce za dokonania twórcze w dziedzinie literatury i plastyki.
W konkursie plastycznym laureatami zostali: "Rzeźbiarz Roku 2003" - Jan Szklany z Bielska Białej, "Plastyk Roku 2003" - Józef Faber z Czańca, "Malarz Roku 2003" - Mariusz Swat z Ostrowca. Wszyscy oni otrzymali nagrody po 250 dolarów.
Wyróżnienia przyznano: Andrzejowi Habie (Huta Nowa), Iwonie Pruchnickiej (Kielce), Ireneuszowi Kamińskiemu (Olkusz), Annie Majchrzak (Włoszczowa), Genowefie Jałowiec (Łobez), Marii Laurencie (Ruda Śląska), Jerzemu Kuzce (Kielce), Wacławie Bartniak (Łęczyca), Danucie Orlińskiej (Dąbrowa Górnicza), Czesławie Kus (Przemyśl).
W konkursie "Mała forma literacka" nagrody otrzymali: "Prozaik Roku 2003" - Kazimierz Sowirko (Nowy Dwór Gdański), "Poeta Roku 2003" - Maksymilian Kozłowski (Mogilno), "Debiut Roku 2003" - Magdalena Korytkowska. Nagrodą Ministra Kultury wyróżniono: Irenę Hryncewicz-Chlebną (Jelenia Góra), Józefa Wawronia (Świecie) i Władysława Szymańskiego (Goleniów).
Minister Kultury i Sztuki Waldemar Dąbrowski uhonorował specjalnymi dyplomami za szczególne zasługi na rzecz upowszechniania i dostępu do dóbr kultury osób niewidomych i niepełnosprawnych - Krajowe Centrum Kultury PZN oraz jego dyrektora artystycznego Arkadiusza Szostaka. Przyznano też siedem odznak "Zasłużony działacz kultury" następującym osobom: Henrykowi Weredzie (Owińska), Romanowi Piłatowi (Warszawa), Markowi Andraszewskiemu (Bydgoszcz), Wiktorii Giec (Gdańsk), Janowi Szklanemu (Bielsko-Biała), Halinie Kuropatnickiej-Salamon (Wrocław) i Antoniemu Szczucińskiemu (Bielsko-Biała). Całą imprezę i skromne świąteczne prezenty dofinansował PFRON, a wsparcia merytorycznego i organizacyjnego udzielił kielecki Wojewódzki Dom Kultury.

Trzecia inwestycja
Środowiskowa Spółdzielnia Mieszkaniowa Niewidomych w Warszawie istnieje od 20 lat. Jej założycielem i pierwszym prezesem był nieżyjący już Andrzej Skóra. Po nim przejął pałeczkę Gustaw Żbikowski, a dziś szefem jest Andrzej Kaszta.
W maju ubiegłego roku oddano do zamieszkania trzeci budynek. Pierwszy wybudowano w centrum miasta, przy ul. Wilczej (tam jest siedziba spółdzielni), drugi na Prochowej (Praga Południe) i ostatni we Włochach przy ul. Krańcowej. Wbrew pozorom, nie jest to daleko, wygodnymi autobusami do Pałacu Kultury jedzie się 20 minut. Łącznie w trzech budynkach jest 107 lokali.
Wykopy pod fundamenty na Krańcowej rozpoczęto w kwietniu 2001 roku. Wykonawcą była Spółdzielnia Rzemieślnicza "Cechmistrz" i, jak przyznaje prezes Kaszta, mieli z nią dużo kłopotów. Ostatecznie decyzję o dopuszczeniu budynku do użytkowania otrzymano w kwietniu ub. roku, choć niektórzy lokatorzy wprowadzili się kilka miesięcy wcześniej. W pierwszym półroczu ubiegłego roku wszystkie mieszkania zostały sprzedane i przekazane właścicielom. 85 proc. nieruchomości notarialnie przekazano członkom, czyli posiadają oni księgi wieczyste na lokal, piwnice, miejsce w garażu i kilkadziesiąt metrów kwadratowych gruntu, który w tym rejonie został wyceniony na 200 dolarów za metr.
Budynek jest trzypiętrowy, z trzema klatkami i podziemnym garażem na 22 auta. Znajduje się w nim 29 mieszkań o powierzchni od 32 m do 80 m kw. Te najmniejsze składają się z pokoju z aneksem kuchennym, łazienki i małego przedpokoju, największe - z trzech pokoi, łazienki, holu i kuchni. Nabywca musiał zapłacić 3250 zł za metr. Poszukiwanie klientów trwało dość długo, bo prawie rok. Spowodowane było recesją i dużą, jak na stolicę, ilością wolnych mieszkań wybudowanych w ostatnim czasie przez developerów i spółdzielnie. W sumie mniej niż połowa lokali została wykupiona przez członków PZN lub ich rodziny. Andrzej Kaszta tłumaczy ten stan nienajlepszą sytuacją finansową środowiska inwalidów wzroku. Są to mieszkania własnościowe, a więc nie ma mowy o żadnych ulgach. Całą sumę należało wpłacić w kilku ratach. Większość zmuszona była wziąć kredyt, a rzadko kto z tego środowiska miał zdolność kredytową. W skali całej spółdzielni, na 107 mieszkań, 60 należy do osób niewidomych bądź w jakiś sposób związanych z tą grupą.
Prezes i rada nadzorcza ŚSMN zebrała już zgłoszenia od około 60 osób z Warszawy i okolic, zainteresowanych nowymi mieszkaniami. W kolejnych planach spółdzielni jest więc zakup gruntu w dogodnym komunikacyjnie miejscu i postawienie budynku na 50 mieszkań. Będą one również dopuszczały status lokatorski, tzn. kredyt będzie spłacany w czynszu. Jest to dogodniejsza forma dla osób średniozamożnych. No i, podobnie jak na Prochowej i Krańcowej, nie wszystkie lokale muszą być zasiedlone przez inwalidów wzroku. - Po co tworzyć getta niepełnosprawnych. Powinien być przekrój społeczeństwa - podkreśla prezes Kaszta.
AS