Wyszukiwarka
Kultura
Kino bez niedomówień Barbara Zarzecka
Otwiera osobom z dysfunkcją wzroku oczy na sztukę filmową, pozwala zobaczyć to, co niewidoczne. Stanowi szansę na aktywny udział w życiu kulturalnym, na rozwijanie zainteresowań filmem. Mowa o kinie „Poza ciszą i ciemnością”, projekcie stworzonym z myślą o osobach niewidomych i niesłyszących. Pierwsza projekcja w jego ramach miała miejsce niemal równo rok temu, 7 października 2008 r.
Zaczęło się niewinnie... Anna Żórawska z Fundacji Dzieciom „Zdążyć z pomocą” wertowała strony internetowe w poszukiwaniu ciekawych pomysłów, inspiracji do pracy. I tak natrafiła na artykuł Agnieszki Labisko „Usłyszeć niewidoczne”. Już sam tytuł był intrygujący. Jak to usłyszeć niewidoczne? Przeczytała i dowiedziała się, że w Białymstoku powstało kino z audiodeskrypcją, kino, w którym ludzie z dysfunkcją wzroku mają szansę „zobaczyć” to, co widzą też inni: kolory, wygląd postaci, niesłyszalne gesty; szczegóły, które coś przecież znaczą. Pomyślała, że to jest to, co chciałaby zrobić w stolicy i że warto byłoby wziąć pod uwagę także potrzeby osób niesłyszących.
Najtrudniej rozwinąć skrzydła
Był listopad 2007 r. Aby zrealizować swoje marzenie o kinie dostosowanym dla osób niewidomych i niesłyszących musiała poczekać do października 2008 r. Przez ten czas szukała sponsorów. Pukała do różnych drzwi, dzwoniła, prosiła... Reakcje były dziwne. Nikt nie chciał inwestować swoich pieniędzy. - Naprawdę czasem pojawiały się bardzo ciężkie i krytyczne słowa. Raz usłyszałam, że wariat chce robić kino bez obrazu. Pytano mnie: czy pani w ogóle rozumie sztukę filmową, pracę reżysera, operowanie obrazem? Ja mówię, że jak najbardziej, że czemu ograniczać dostęp do kultury audiowizualnej osobom niepełnosprawnym? – wspomina Anna Żórawska. W końcu udało się uzyskać pierwsze dofinansowanie – Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zgodziło się wesprzeć projekt. - To mi dało wiatr w skrzydła. Kiedy już mówiłam wszędzie, że Ministerstwo się pod tym niejako podpisuje, to już było łatwiej o prywatnego sponsora. Już był autorytet – mówi pomysłodawczyni Kina „Poza ciszą i ciemnością”. Polski Instytut Sztuki Filmowej został patronem merytorycznym projektu, znalazł się także drugi sponsor: firma GlaxoSmithKline Consumer Healthcare.
Scena 1, ujęcie 1. Akcja!
Na pierwszy ogień poszedł „Ogród Luizy” w reż. Macieja Wojtyszki. Sala kina „Muranów” pękała w szwach, pojawiło się mnóstwo ludzi, w różnym wieku, część musiała siedzieć na podłodze, bo brakowało miejsc. Ale nie miejsca były tutaj najważniejsze, najważniejsze było to, że niewidomi i niesłyszący mogli w pełni zrozumieć film, że nie musieli nikogo prosić o tłumaczenie, że wszystko wreszcie było jasne. – Ludzie podchodzili i mówili, że dziękują, bo czekali na to całe życie. Ja wtedy nie mogłam już powstrzymać łez – wspomina Anna Żórawska. Potem przyszedł czas na kolejne filmy. Opracowano m.in. „U Pana Boga w ogródku”, „Parę osób, mały czas”, „Popiełuszko. Wolność jest w nas”. „33 sceny z życia” czy „Wino truskawkowe”.
W sumie w 2008 r. przygotowano osiem pokazów, które odbyły się w różnych warszawskich kinach: w „Feminie”, w „Muranowie” oraz dzięki pomocy Stowarzyszenia Filmowców Polskich – bezpłatnie w „Rejsie”. Natomiast w tym roku partnerem akcji zostało kino „Alchemia” i udało się opracować kolejnych pięć filmów.
Jak to działa?
By przygotować film z audiodeskrypcją i napisami dla niesłyszących, trzeba go najpierw mieć. Fundacja pozyskuje więc kopię filmu oraz, jeśli jest taka możliwość, listy dialogowe. Następnie do pracy przystępują specjaliści, którzy piszą i czytają skrypty dla niewidomych oraz tworzą napisy dla niesłyszących. Izabela Künstler, Małgorzata Zawadzka, Urszula Butkiewicz, Beata Bamberska i Stefan Knothe – to cały zespół.
Skrypty są konsultowane z niepełnosprawnymi widzami, którzy podpowiadają, co można zmienić, tak by wykluczyć błędy, by niczego nie brakowało i nie było nadmiaru w opisie.
Samo oglądanie natomiast wymaga odpowiedniego sprzętu. Osoby niesłyszące mogą korzystać z dodatkowej planszy umieszczonej poniżej ekranu głównego, gdzie są wyświetlane specjalne napisy, których zwykle brak w polskich filmach. Pozwala to niesłyszącym wreszcie poznać naszą rodzimą kinematografię.
Widzowie z problemami wzroku mają do dyspozycji zestawy symultaniczne, czyli specjalne odbiorniki ze słuchawką, za pomocą których do ich uszu dociera audiodeskrypcja, czyli słowny opis tego, co dzieje się pomiędzy dialogami. Dzięki temu mogą oglądać filmy w kinie bez pomocy przewodnika, który opisując im to, czego nie zdołają dostrzec, przeszkadza czasem innym oglądającym.
Melpomena też szepcze do ucha
Po kinie przyszedł czas na teatr. Udało się podjąć współpracę z Teatrem Narodowym i przygotować już dwa spektakle z audiodeskrypcją. Z myślą o najmłodszych w maju br. wystawiono „Opowiadania dla dzieci” na podstawie prozy Singera, a we wrześniu, już dla dorosłych widzów – „Iwanowa” wg dramatu Czechowa. W planach są kolejne spektakle: „Wiele hałasu o nic” Szekspira i „Tartuffe” Moliera. Fundacja zamierza jeszcze dostosować sztuki grane w Teatrze Narodowym do potrzeb osób niesłyszących. Prowadzone są także rozmowy z teatrem Syrena, by i tam wprowadzić audiodeskrypcję.
Co nas jeszcze czeka?
Organizatorzy chcieliby do oglądania pokazów kina „Poza ciszą i ciemnością” zachęcić także dzieci i młodzież. Dlatego planują ruszyć z projektem do szkół dla dzieci niewidomych i niesłyszących. Dotychczas bowiem na projekcjach pojawiali się głównie ludzie w średnim wieku. Nawet, gdy wyświetlano filmy animowane („Madagaskar 2” i „Horton widzi Ktosia”) była garstka najmłodszych widzów.
Wśród dalszych planów jest także opracowanie audiodeskrypcji do opery, co stanowi nie lada wyzwanie. Chęci jednak nie brakuje. - Marzy nam się wiele rzeczy. Te nasze pomysły tak się rozbudowują, że mamy tylko nadzieję, iż będą środki, bo niestety te nasze marzenia trochę ochładza kryzys i każdy mówi, że albo nie ma funduszy, albo są ograniczone – skarży się koordynatorka projektu.
