skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Felieton

Kolor wyobraźni Konrad Gniazdowski

Audiodeskrypcja od ponad pięćdziesięciu lat daje osobom z dysfunkcją wzroku dostęp do tego, co widzialne. Na całym świecie powstały liczne standardy jej tworzenia, wskazówki, szkoły i konwencje. Często jednak w ferworze walki na pierwszym froncie – podczas prób przekazania „o co chodzi” zapominano o czymś bardzo ważnym, o aspekcie wizualnym filmu. Mówiono, że na stole leży coś, co jest kluczowe do zrozumienia akcji czy dialogu. Czasem wspomniano o stroju bohaterów lub ogólnie określono miejsce akcji. Często jednak brak było wzmianki o tym, jak owo miejsce, czy też wspomniany wyżej rekwizyt, wyglądały. Trzeba przyznać, że nie zawsze w przerwach między dialogami jest na to czas. Jednak „nie zawsze” nie znaczy „nigdy”. Jeśli czasu jest dostatek, nie ma powodu z czystego przyzwyczajenia pomijać przy opisie filmu efektów wizualnych. Są one w końcu również ważnym aspektem obrazu. Po opuszczeniu sali kinowej aspekt ten jest na dodatek często przywoływany w rozmowach przez osoby widzące. Czemu ktoś z dysfunkcją wzroku miałby być pozbawiony szansy odniesienia się do niego po seansie?
Cząstką tego wizualnego wymiaru filmu jest kolor. Od czasów pierwszych filmów w kolorze, barwa zaczęła być narzędziem, którego rolę trudno przecenić. To ona ożywia scenerię, wystawia na pierwszy plan jednych bohaterów, innym pozwala pozostać niezauważonym. Czasem tonacja kolorystyczna potrafi zmienić wydźwięk sceny, innym razem użyty świadomie przez reżysera kolor niesie ze sobą znaczenie symboliczne. Logicznym posunięciem wydają się więc próby choć częściowego oddania roli pełnionej w filmie przez kolor.
Przykładem świadomej gry kolorem jest chociażby nakręcenie czarno-białego filmu w czasach, w których kolor jest ogólnym standardem. Takie rozwiązanie nadaje obrazowi posmak dawnych lat, klimatu rodem z ery Marilyn Monroe i Bogarta. Ewentualnie, w połączeniu z charakterystycznym głosem lektora łatwo za pomocą czerni i bieli stworzyć nowe odcinki filmów propagandowych rodem z PRL-u z humorem pokazując jak „buduje się Warszawa” tudzież dowolne inne polskie miasto.
Czerń i biel mają również swój aspekt artystyczny, czysto wizualny. Ukazane w tej tonacji osoby wydają się szlachetniejsze, ruiny starych budowli nabierają charakteru, defekty stają się mniej widoczne. To jak postrzegany jest czarno-biały świat ma duży wpływ na odbiór każdego obrazu, w tym filmu. Szczególnie powinny docenić wzmianki o nim osoby, które wzrok straciły w późnym okresie życia i doskonale pamiętają oglądaną wieczorem „Casablancę”. W opisie filmów czarno-białych zwykle na początku obrazu pojawia się tylko krótka wzmianka o tym, że film utrzymany jest w tej właśnie konwencji. Warto by jednak zwrócić uwagę, czy aby nie należałoby częściej, już w trakcie filmu, przypomnieć widzowi, że światło latarni pada na bladą, prawie białą twarz głównej bohaterki, podczas gdy twarz amanta ginie w cieniu rzucanym przez jego kapelusz. Opisywany efekt jest czysto wizualny, ale czy to nie właśnie obraz sprawia, że proste historie o miłości wydają się tak poruszające, a losy samotnego detektywa przemierzającego ciemny zaułek intrygujące mimo braku nieprzerwanej, wartkiej akcji?
Kolor sam w sobie też skrywa wiele tajemnic i aspektów wpływających na odbiór filmu. Zimne kolory, takie jak na przykład niebieski wprowadzają atmosferę chłodu, nieprzystępności, a skontrastowane z żarliwym wyznaniem miłości przepowiadają nieszczerość i rychłą zmianę uczuć. Z drugiej strony ciepłe barwy kojarzą się ze światłem, latem, radością i szczęściem. To one nadają romantyzmu klasycznym scenom o zachodzie słońca, czy podwyższają temperaturę akcji w westernach.
Często konkretne barwy kojarzone są też ze zjawiskami czysto symbolicznymi. Czerwień z miłością, zieleń z nadzieją, żółć z zazdrością a biel z niewinnością. W otaczającym nas świecie kolory pojawiają się w określonych kontekstach tak często, że mimowolnie przywołują pewne skojarzenia. Wiele związanych z kolorem zjawisk trwale przenikło do języka. Wystarczy pomyśleć o „zielonym świetle”, czy „czarnych punktach” na drodze. Przykłady można mnożyć – podobnych wyrażeń są dziesiątki. Wszystkie one są używane na równi przez osoby widzące jak i te z dysfunkcją wzroku.
Nawet całkowita utrata widzenia, która uniemożliwia postrzeganie kolorów nie znaczy, że zjawisko barwy może zostać zupełnie zignorowane, bo oznaczałoby to, że zakładamy, że nie może być ono zrozumiane. Jak zauważyła swego czasu Barbara Szymańska, specjalistka od audiodeskrypcji, problemy ze wzrokiem wcale nie oznaczają przecież problemów z myśleniem. Wszyscy wiedzą, że idą do kina na kolorowy film, a fakt pominięcia w opisie kolorów nie przekłada się przecież na ich brak na ekranie.
Ponadto prawie każdy ma skojarzenia z kolorem wykraczające poza zmysł wzroku. Kolor wiśniowy przywodzi na myśl smak soczystych owoców, a śnieżna biel jest nie tylko czysta, ale i zimna – jak śnieg. Zgniłozielony kojarzy się z jesienią i pogodą panującą wtedy za oknem, a takie kolory jak karminowy, szkarłatny, czy seledynowy niosą ze sobą skojarzenia z luksusem lub egzotyką.
Jest więc wiele powodów, żeby docenić kolor w audiodeskrypcji i o nim pamiętać. A zapomnieć jest o nim łatwo. Bo z kolorem jest jak z powietrzem – jest cały czas, wszędzie, zawsze. Człowiek jest w nim zanurzony tak bardzo, że przestaje go zauważać. Ważne jest zatem, żeby deskryberzy nie zapominali uwzględniać go w opisach, bo czemu mieliby pozbawiać kogokolwiek dostępu do rzeczy tak oczywistej jak powietrze?