skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Znani i lubiani

Sztuka nie tylko dla sztuki Justyna Jancewicz

Można tu dotykać eksponatów, nie ma filcowych kapci, a osoby z niepełnosprawnością są mile widzianymi gośćmi. Wszystko za sprawą Lucyny Mizery - kobiety z ikrą, dyrektor Muzeum Regionalnego w Stalowej Woli.

Miasto istnieje zaledwie od 1938 roku. A jednak to właśnie tu dziesięć lat temu wyrosła perełka – Muzeum Regionalne, znane nie tylko w Polsce, ale i poza jej granicami. Pisano o nim: „najbardziej prężne w kraju”, „prezentuje wystawy zapierające dech w piersiach”, „wyjątkowe, nowoczesne, jedyne w swoim rodzaju”. Na parterze galeria, pokoje gościnne, kawiarnia Art Cafe (urządzona z wielkim smakiem i elegancją!), na I piętrze sale wystaw czasowych (aktualnie twórczość Wojciecha Weissa i Aneri Ireny Weissowej), na II piętrze wystawa stała („Z dziejów regionu nadsańskiego”) składająca się z trzech części: archeologicznej, etnograficznej i historycznej. Standard? Niekoniecznie. Pod nadzorem i czujnym okiem szefowej Lucyny Mizery muzeum trzyma światowy poziom. – To, co naprawdę sprawia, że muzeum staje się wyjątkowe, to stopień dostępności dla osób z niepełnosprawnością, który ma więcej wspólnego z filozofią myślenia o takich instytucjach niż z architekturą budynku – uważa Lucyna Mizera. Muzeum przełamuje bariery, przeczy utartemu i popieranemu przez wielu kustoszy nakazowi „Nie dotykać!”. W Stalowej Woli znajdują się eksponaty, których właśnie dotykać można. Poza tym opis wystawy stałej dostępny jest w brajlu, przewodnicy muzealni są przeszkoleni do oprowadzania osób z dysfunkcją wzroku i osób głuchych. Świetnie sprawdza się program edukacyjny warsztatów artystycznych dla osób niesłyszących i słabowidzących „Powiedz mi co widzę”. Prowadzone są warsztaty dla osób niewidomych i niedowidzących, których celem jest „przygotowanie uczestników warsztatów do kontaktu z dziełem sztuki i ukierunkowanie ich działań twórczych, jak również pomoc w rozumieniu i przeżywaniu świata kształtów i barw”. Osoby z dysfunkcją wzroku mają szansę poznać „Galerię przez dotyk” – plenerową wystawę dwudziestu czterech rzeźb wykonanych z granitu przez artystów polskich i ukraińskich, dzięki której odkrywają, że „palce widzą, mówią, czują”. Dzieła opisane są w brajlu, przygotowano także opisy rzeźb w formacie mp3. Na stronie internetowej muzeum można obejrzeć krótkie filmy opisujące w języku migowym poszczególne ekspozycje.

Wizja, zespół, pasja
Do Stalowej Woli Lucyna Mizera przyjechała z Małopolski, z Krakowa. Absolwentka Wydziału Historii przez dwa lata pracowała jako nauczycielka w miejscowej podstawówce. - Bardzo lubiłam pracę z dziećmi – mówi. Właśnie dlatego pewnie dalej wykonywałaby ten zawód, gdyby któregoś dnia, w 1996 roku, nie przeczytała ogłoszenia o konkursie na pełnomocnika prezydenta miasta ds. Muzeum Regionalnego. Zainteresowało ją to na tyle, że złożyła dokumenty. I wygrała. Pierwsze lata to gromadzenie zbiorów, sprawy organizacyjne, muzeum nie ma wówczas jeszcze swojej siedziby, korzysta z gościnności Miejskiego Domu Kultury. Dopiero w 2002 roku przenosi się do neoklasycystycznego Zamku Lubomirskich. Lucyna Mizera stawia na ludzi. Buduje zespół. – Od początku miałam wizję tego muzeum i do niej dobierałam odpowiednich ludzi – młodych, ambitnych, kreatywnych, z pasją – wspomina. Dziś może się pochwalić świetnie wykształconym personelem, zatrudnia szesnaście osób. Zespół jest filarem, bez dwóch zdań. – Mogłabym mieć doskonałe pomysły, ale bez zespołu nic bym nie zrobiła, wszystko zostałoby jedynie na papierze – podkreśla.

Współodczuwanie to podstawa
Kilka lat temu, już po przenosinach, do muzeum zaczynają przychodzić niepełnosprawni goście. Pierwsi – na wózkach inwalidzkich. W muzeum nie ma windy, pracownicy wnoszą więc gości po schodach. Lucyna Mizera czuje się zażenowana, zakłopotana. I choć goście w żaden sposób nie komentują zaistniałej sytuacji, ona czuje, widzi wymalowane na ich twarzach skrępowanie. Empatia. To dla niej słowo-baza, słowo-fundament. Ma tę umiejętność, ten dar wczuwania się w stan wewnętrzny drugiego człowieka, swoistą wrażliwość, która nie pozwala pozostać obojętnym. Bez tej cechy nie powstałoby dostępne dla osób z niepełnosprawnościami Muzeum Regionalne w Stalowej Woli. Rozpoczyna „walkę o windę”, nie dostaje jednak zgody konserwatora zabytków, podejmuje więc decyzję o zamontowaniu platformy, dzięki której osoby na wózkach mogą dotrzeć na pierwsze piętro muzeum.
Pomału rodzi się kolejny pomysł - „Galeria przez dotyk”. Pisze więc projekt, otrzymuje dofinansowanie ze środków unijnych. Dostępność muzeum dla niepełnosprawnych gości - temat dziewiczy, trudno o materiały, podpowiedzi. W 2006 roku trzy tygodnie spędza w Stanach Zjednoczonych. Wizytuje najlepsze tamtejsze placówki. Wraca zainspirowana. – Po powrocie już wiedziałam. Zrozumiałam, że chcę prowadzić muzeum dostępne osobom z różnymi dysfunkcjami – mówi.
Pisze więc projekt „Dostępne Muzeum”. Dzięki niemu placówka w Stalowej Woli dostosowuje swoją infrastrukturę do potrzeb osób z różnymi niepełnosprawnościami - zlikwidowano wszystkie progi, odpowiednio, czytelnie oznakowano cały budynek. Niewątpliwie Muzeum Regionalne w Stalowej Woli jest liderem w usuwaniu barier mentalnych, fizycznych i społecznych. Kierownictwo placówki zabiega o to, by muzeum w pełni wykorzystało swój potencjał edukacyjny i wystawienniczy, stara się także o stałe podnoszenie kwalifikacji pracowników, przygotowując ich m.in. do kontaktu z osobami niepełnosprawnymi.
Przedsięwzięcia Muzeum Regionalnego w Stalowej Woli zostają docenione – program edukacyjny dla osób z dysfunkcją wzroku „Galeria przez Dotyk” otrzymał wyróżnienie w konkursie Wydarzenie Muzealne 2007 Sybilla.
Lucyna Mizera nie spoczywa przy tym na laurach. Powołuje piętnastoosobową radę konsultacyjną ds. osób niepełnosprawnych, która spotyka się dwa, trzy razy do roku. Są w niej osoby niewidome, słabowidzące, niesłyszące, poruszające się na wózkach, rodzice dzieci niepełnosprawnych intelektualnie... Dyskutują, spierają się, szukają porozumienia, debatują nad najlepszymi rozwiązaniami. – To nie sztuka dla sztuki, ma być pragmatycznie, szukamy najlepszych rozwiązań. Realizujemy ideę szerokiego dostępu do kultury dla wszystkich, którzy jej poszukują. Ponieważ każda niepełnosprawność jest odmienna i wymaga różnych rozwiązań, uwzględniamy rozmaite potrzeby, zainteresowania, zdolności i ograniczenia – tłumaczy Lucyna Mizera.
Zależy jej, by i inne muzea w Polsce stawały się dostępne dla gości z niepełnosprawnościami. Dlatego, przy wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, w kwietniu zorganizowała dwudniowe ogólnopolskie szkolenie dla muzealników z całej Polski pod tytułem „Gość niepełnosprawny w muzeum”. W sumie przyjechało około czterdzieści osób, ale chętnych było zdecydowanie więcej, dlatego kolejne spotkanie planowane jest na 2010 rok. Dyrektor ze Stalowej Woli ma nadzieję, że już wkrótce w Polsce powstanie więcej dostępnych muzeów.

Oddech w Janowskich Lasach
Lucyna Mizera, odkąd pamięta, w życiu kieruje się jedną zasadą: - Zawsze, w każdej sytuacji, w każdym działaniu widzę przede wszystkim człowieka. Może dlatego udało mi się, i w życiu zawodowym, i w prywatnym. W pracy spędza codziennie po kilkanaście godzin. Ambitne projekty wymagają zaangażowania, muzeum bywa zaborcze. W głowie, nawet już po pracy, kołaczą się pytania. Zostaje niewiele czasu na życie prywatne. Kiedy potrzebuje odetchnąć, wyjeżdża w Lasy Janowskie, w których dominują sosny. Potrafi spacerować kilka godzin. Wycisza się. I wraca. Czasem z pomysłem na nowy niezwykły projekt.