skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Zagranica

Zbyt wielu niewidomych nie szuka pracy Rafał Kanarek

Przykładowy artykuł z aktualnego wydania.

Z Fredem Reidem, przedstawicielem Europejskiej Unii Niewidomych, pracownikiem Komisji ds. rehabilitacji, szkoleń zawodowych i zatrudnienia EBU rozmawia Rafał Kanarek.

Rafał Kanarek: Fred, przyjechałeś do Polski, by prowadzić badania dotyczące niewidomych i niedowidzących. Co dokładnie Cię interesuje?
Fred Reid: Od 2007 roku Europejska Unia Niewidomych bada rynek pracy w krajach członkowskich Unii Europejskiej. To, co interesuje nas w tym kontekście, to oczywiście sytuacja osób niewidomych i niedowidzących, które pracują, szukają pracy lub z tych czy innych powodów, są bezrobotne i nie robią nic, by zmienić tę sytuację. W 2007 roku rozpoczęliśmy zbieranie informacji od porównania trzech państw: Szwecji, Niemiec i Rumunii. W zeszłym roku zbadaliśmy sytuację w Holandii, po czym Komisja Europejska zwróciła się do nas z prośbą o dokonanie podobnej analizy w Polsce.

R.K.: - Obszar Twych zainteresowań jest więc ogromny…
F.R.: - To prawda, ale takie badanie jest możliwe do przeprowadzenia. Postanowiliśmy bowiem, by, analizując wszystko na podobnym poziomie ogólności, skupić się na jednym zagadnieniu w sposób szczególny. Chodzi o tzw. bierną postawę osób niewidomych i niedowidzących na rynku pracy.

R.K.: - Co dokładnie kryje się pod tym terminem?
F.R.: - Chodzi o prywatny, osobisty stosunek do własnego bezrobocia. Zwykle mówiąc o pozostawaniu bez pracy, porównuje się sytuację osób bezrobotnych z tymi, którzy są zatrudnieni. Dokonuje się zestawień nie tylko sytuacji materialnej, ale i psychicznej np. ambicji, marzeń, poziomu zadowolenia z życia. To, w przypadku naszego środowiska, jest jednak bardzo mylące. Tak się bowiem dzieje, że ogromna liczba osób niewidomych i niedowidzących mieszkających w krajach Unii Europejskiej w ogóle nie szuka pracy.

R.K.: - Ale czy to oznacza, że osoby te nie chcą pracować?
F.R.: - Z naszych badań prowadzonych na Wyspach Brytyjskich wynika, że chcą, tyle że nie wierzą, iż mogą znaleźć coś dla siebie. Siedzą więc w domach i starają się żyć, bazując wyłącznie na różnego rodzaju zapomogach i korzystając ze wsparcia rodziny.

R.K.: - Czy to, co zaobserwowaliście na wyspach, potwierdza się w innych krajach?
F.K.: - Tak. Bez względu na to, czy – tak jak Szwecja - jest to państwo opiekuńcze, gwarantujące swoim obywatelom szerokie wsparcie w różnych dziedzinach życia, czy – tak jak Rumunia – znacznie mniej zasobne, wśród niewidomych i niedowidzących pozostających bez pracy istnieje bardzo duża grupa przesiąknięta pesymizmem, niewierząca w możliwość znalezienia miejsca zatrudnienia i, w związku z tym, nierobiąca nic, by wydostać się z grupy bezrobotnych.

R.K.: - Czy w każdym z badanych krajów grupa ta jest mniej więcej taka sama?
F.R.: - Wygląda to tak, że w Wielkiej Brytanii, Niemczech i Holandii poziom ten jest porównywalny. Spośród wszystkich bezrobotnych niewidomych i niedowidzących około 66 procent nie wierzy w możliwość znalezienia pracy i pozostaje bierna. W Szwecji ten odsetek jest niższy, wynosi ok. 47 procent, natomiast w Rumunii i najprawdopodobniej w Polsce, znacznie wyższy. W obu krajach przekracza on 80 procent.

R.K.: - Z czego wynika ta bierność, ten pesymizm?
F.R.: - To właśnie chcemy dokładnie zbadać, bo naszym zdaniem jest to jeden z najważniejszych problemów blokujących szerokie wejście osób niewidomych i niedowidzących na rynek pracy. Jeśli ktoś wierzy we własne siły, jeśli chce znaleźć zatrudnienie, wówczas ma na to zdecydowanie większe szanse. Na razie wygląda na to, że największymi przeszkodami powstrzymującymi ludzi przed szukaniem pracy są brak informacji o możliwości zatrudnienia i brak akceptacji własnej sytuacji związanej z utratą wzroku.

R.K.: - Mówisz o obecnym w naszym środowisku braku informacji o możliwości zatrudnienia. A czy rozmawiasz na ten temat z pracodawcami, z osobami widzącymi. Czy oni wiedzą, co może robić niewidomy lub niedowidzący?
F.R.: - Niestety nie wiedzą, a na dodatek pracodawcy zwykle w ogóle nie są zainteresowani tą kwestią. Wiele analiz zostało już przeprowadzonych, by zbadać nastawienie widzących pracodawców do kwestii zatrudniania osób niepełnosprawnych i ponad 80 procent respondentów odpowiada niezmiennie, że dla nich ogromnie trudne byłoby zatrudnienie osoby niewidomej czy niedowidzącej. Inne badanie wykazało, że blisko 90 procent pracodawców wolałoby zatrudnić byłego więźnia niż osobę z dysfunkcją wzroku. To dowód na istnienie w naszym społeczeństwie ogromnych uprzedzeń i stereotypów dotyczących osób z naszym rodzajem niepełnosprawności.

R.K.: - Fred, robisz swoje badania, ale jakie one mają praktyczne znaczenie. Czy chcecie po prostu mieć zdiagnozowaną sytuację, czy też na podstawie Twych raportów EBU planuje podjąć jakieś konkretne działania?
F.R.: - To bardzo ważne pytanie. Oczywiście, że chcielibyśmy, aby wyniki tych badań przełożyły się na konkretne działania. Nic jednak nie da się rozsądnie robić, jeśli nie wiadomo, jak wygląda sytuacja i dlatego taka diagnoza jest bardzo potrzebna. Wywołuje ona już zresztą pewne poruszenie w Komisji Europejskiej. Oto bowiem jej członkowie mają wreszcie dokument potwierdzający, że sytuacja jest zła, że większość osób niewidomych i niedowidzących w krajach Unii Europejskiej jest bierna zawodowo i koniecznie trzeba przeciwdziałać temu zjawisku. Kierownictwo EBU przygotowało nawet listę 42 propozycji, które warto byłoby wdrożyć, aby poprawić sytuację niewidomych i niedowidzących.


R.K.: - Co znalazło się na tej liście?
F.R.: - Jest tam m.in. postulat wprowadzenia systemu wsparcia, który składałby się z trzech części. Pierwszą stanowiłby pakiet skierowany bezpośrednio do osoby z dysfunkcją wzroku, a związany byłby z rehabilitacją tej osoby i jej szkoleniem zawodowym. Druga część systemu obejmowałaby widzących pracodawców, którzy przechodziliby specjalne szkolenie dające im podstawową wiedzę na temat niepełnosprawności. Wreszcie trzecia część systemu związana byłaby ze wsparciem osoby niewidomej w procesie poszukiwania zatrudnienia i w jej miejscu pracy.

R.K.: - Kto miałby finansować te wszystkie działania?
F.R.: - Naszym zdaniem niezbędna jest tu pomoc rządu. Każdego rządu w każdym kraju, który zechciałby wprowadzić u siebie te rozwiązania. Bez zaangażowania publicznych pieniędzy nie mamy nawet co marzyć o sukcesie.

R.K.: - A czy możemy marzyć o takim rządowym wsparciu?
F.R.: - Myślę, że jest to możliwe. Mamy nawet dobre przykłady na poparcie tego twierdzenia. Rządy Anglii i Niemiec finansowały w swoich krajach już w latach dziewięćdziesiątych podobne działania i wówczas uzyskano naprawdę zadawalające wyniki. Niestety, później zaniechano tych działań i od wielu lat sytuacja pogarsza się.

R.K.: - A czy znasz kraj, który jest perełką na mapie Europy, kraj, w którym niewidomi i niedowidzący w zdecydowanej większości pracują lub szukają pracy?
F.R.: - W Europie nie ma takiego państwa, ale jest doskonały przykład, tyle, że dosyć daleko od nas. Chodzi mi o Australię, a dokładnie o jeden z jej południowych stanów. Tam aktywnych zawodowo jest blisko 70 procent osób niewidomych i niedowidzących, a spośród bezrobotnych zaledwie niespełna 40 procent jest bierna.

R.K.: - Jak to możliwe?
F.R.: - Istnieje u nich system wsparcia bardzo podobny do tego, jaki postuluje Europejska Unia Niewidomych. Mamy nadzieję, że jeśli sprawdził się on w Australii, sprawdzi się i na starym kontynencie.

R.K.: - I jeszcze jedna kwestia na sam koniec. Ze zrozumiałych względów bardzo mało rozmawialiśmy o Polsce, u nas dopiero prowadzisz badania. Kiedy mamy szansę poznać ich wyniki?
F.R.: - Przypuszczam, że do końca tego roku powinny one zostać opublikowane na naszej stronie internetowej; naszej, czyli Europejskiej Unii Niewidomych. Już teraz można tam znaleźć raporty podsumowujące moje wcześniejsze badania prowadzone w Szwecji, Niemczech, Rumunii i w Holandii.